Forum
 

Zahorski: Czas na odbicie

- Mamy tak grać, by inne wyniki średnio na interesowały. naprawdę wszystko zależy od nas, a nie od tego, jakie rezultaty osiągną za tydzień Pogoń, ŁKS czy Sandecja - twierdzi Tomasz Zahorski.
Górnik na powrót do gry żadnego z piłkarzy nie czekał w ostatnich latach tak długo jak na Tomasza Zahorskiego. Napastnik z Roosevelta, który jeszcze latem 2008 roku grał z Chorwacją w finałach mistrzostw Europy, w kwietniu ubiegłego roku, podczas meczu Młodej Ekstraklasy, zerwał więzadła krzyżowe. Nie miał wtedy miejsca w drużynie Henryka Kasperczaka. Kiedy Górnik "leciał" z ligi, a jesienią męczył się na jej zapleczu, "Zahor" w Olsztynie wracał do zdrowia. Pojawiły się nawet głosy, że trudno będzie mu wywalczyć miejsce w drużynie, co niejako potwierdził pierwszy mecz z GKS Katowice, kiedy nie znalazło się dla niego miejsce w meczowej osiemnastce. Zahorski w okresie przygotowawczym grał niewiele. Co prawda wyleczył więzadła, ale narzekał nie raz na uraz mięśnia dwugłowego. W niedzielnej konfrontacji z Gorzowem dał jednak bardzo dobrą zmianę i mocno rozruszał grę zabrzan w ofensywie.

Oddech ulgi?
- Na pewno. Nigdy wcześniej nie miałem takiej przerwy w grze. Zresztą cały 2009 był trudny, a momentami przygnębiający. Myślę o stronie sportowej. Dla przeciwwagi w sierpniu urodził się nam syn i nie musze mówić, ile przynosi to szczęścia i codziennej radości.

Tylko, że rok 2009 zaczął się od powołania na mecz reprezentacji przez Leo Beenhakkera!
- Minął ledwie rok.. Tak było, ale kiedy przyjechałem z Portugalii na zgrupowanie Górnika, to praktycznie wiedziałem, że trener Kasperczak nie widzi mnie w jedenastce na ligę. Co działo się potem, wszyscy wiemy. Spadek to był szok. Rok wcześniej nikt nie wymyśliłby takiego scenariusza. I jeszcze kontuzja. Operowany byłem we Freiburgu u doktora Vassa, który leczył też Łukasza Gargułę. Na szczęście ja już gram.

Zima nie napawała optymizmem. Nawet w Turcji praktycznie nie pojawiał się pan na boisku. Pojawiły się głosy, że Zahorski ma uraz psychiczny i długo nie wróci do dobrej dyspozycji.
- Po takiej przerwie zawsze jest pewna niepewność, ale zapewniam, że tylko do pierwszego meczu o stawkę. Wchodząc na boisko w niedzielę, przez moment nie pomyślałem o kontuzji. Ważne było, by wejść, przypomnieć się kibicom i pomóc drużynie. W Turcji miałem problem z "dwójką", wcześniej w Polsce był bardzo zły stan boisk. Nie chcieliśmy ryzykować.

Zaczęło się od Katowic, kiedy nie było pana w "osiemnastce". Jak pan to przyjął?
- Ze zrozumieniem. Zagrałem tylko w kilku ostatnich sparingach. Po tygodniu od tego meczu była już ławka, w końcu wejście na boisko... Jestem zdrowy i gotowy, a trener podejmie decyzję, czy mnie potrzebuje. Mogę też grać od początku. Jak będę miał dość to sam poproszę o zmianę.

Jak oglądało się ponad godzinę męczarni zespołu w meczu z Gorzowem?
- Ten mecz nie zaczął się nawet najgorzej. W pierwszych 10 minutach wydawało się, że łapiemy wiatr w żagle, ale potem w naszą grę wkradł się chaos. Wtedy zapominamy o założeniach nakreślonych przez trenera, każdy zaczyna grać swój mecz, a tak nie wolno. Jest wygrana, na którą czekaliśmy tak długo i wierzę, że rozrusza ona nasze nogi i głowy. Przyłączę się do tych, którzy wiedzą, że na treningach i w sparingach gramy o wiele lepszą piłkę.

Jeżeli ktoś nie radzi sobie z presją, to zawsze można w życiu zająć się czymś innymi.
- Nie mówimy o presji. Graliśmy z Gorzowem u siebie, jesteśmy do rundy dobrze przygotowani. Przy całym szacunku, takie meczem musimy wygrywać nie 1:0 po męce, ale wyraźnie, dając też innym sygnał, że Górnik jest mocny. Przecież Gorzów wcale nie zawiesił wysoko poprzeczki, a wiosną będziemy grali o wiele trudniejsze mecze. Tymczasem kilka razy powstał pod naszą bramką taki "smród", że wynik mógł być odwrotny. Tak do ligi będzie wrócić trudno. Wracając do pytania... Uważam, że w niektórych przypadkach trzeba cały czas przypominać, że to jest Górnik, bo nie wszyscy pamiętają w jakim klubie grają. Musi być pełna odpowiedzialność, zaangażowanie, poświęcenie... Rozmawialiśmy o tym po meczu z Adamem Banasiem, dochodząc do wniosku, że jeszcze bardziej musimy mobilizować drużynę.

Czuje się pan gotowy do roli lidera Górnika?
- Myślę, że jestem człowiekiem "charakternym". W Zabrzu jestem stosunkowo długo, przez ten czas dorosłem, rodzina też zmienia patrzenie na świat. Tak, czuję, że spoczywa na mnie duża odpowiedzialność. Rok temu popełniono błąd, uznając, że nie jest potrzebny jeden-dwóch liderów, a ma tę rolę przejąć cały zespół. Takiego gracza jak choćby Jurek Brzęczek w trudnych chwilach potem brakowało.

Bardzo na pana liczył już trener Komornicki.
- Jesienią się leczyłem, często poza Zabrzem. Nie chce oceniać tego czasu. Widziałem kilka treningów i bardzo mi odpowiadały. Ciekawe, z piłką, takie jak lubią napastnicy. Kilka razy rozmawialiśmy. To inteligentny człowiek, który jak każdy trener chciał wygrywać.

Kto awansuje do ligi?
- Widzew na pewno. Oczywiście wierzę w nas. Nawet w dwóch meczach, które średnio nam wyszły, potrafiliśmy podrobić pewne straty, nie straciliśmy gola. Z konkurencji najlepszy skład ma ŁKS, ale można się zastanawiać, czy na pewno są dobrze przygotowani pod względem fizycznym. Zresztą... Mamy tak grać, by inne wyniki średnio nas interesowały. Czyli wygrać w Bielsku, potem z Flotą, a mamy przecież bezpośrednie mecze z konkurencją. Naprawdę wszystko zależy od nas, a nie od tego, jaki rezultat osiągnie za tydzień Pogoń, ŁKS czy Sandecja. Nie wierzę jednak, że 3-4 kolejki przed końcem ligi wszystko będzie jasne. ten serial potrwa do ostatniej serii spotkań. Od Euro 2008 moja kariera mocno "zapikowała" w dół. Teraz czas na odbicie. Nawet zimą mogłem z Zabrza odejść. Były propozycje, ale uznałem, że po kontuzji to jest najlepsze miejsce, by odbudować formę i wrócić z klubem do ligi, z której niemal w komplecie spadliśmy w czerwcu. Dla mnie to także sprawa ambicjonalna.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online