Obrona na ligę?

Górnik, jako jedyny, nie stracił jeszcze wiosną gola i pod tym względem jest najlepszy w pierwszej lidze.
Zabrzanie w tym roku strzelili tylko dwie bramki. Tylko w ostatniej kolejce pięć zespołów potrzebowało na pokazanie takiej skuteczności 90 minut. A jednak udało się Górnikowi zdobyć w dwa tygodnie siedem punktów, minąć w tabeli Pogoń i odrobić "oczko" do ŁKS-u. Głównie dzięki bardzo skutecznej grze w defensywie. Górnik to jedyna drużyna, której bramkarz nie wyciągał jeszcze piłki z siatki.

Osiem z rzędu ze stratami
Jeszcze w rundzie jesiennej, szczególnie w jej drugiej części, Sebastian Nowak regularnie wyciągał piłkę z siatki. Zespół, który był wielkim faworytem do awansu, w ośmiu kolejnych meczach drugiej części sezonu nie zagrał na "zero" w tyłach, niezależnie od tego, czy grał ze Zniczem, Stalową Wolą, KSZO czy Widzewem. - Jest w tym jakaś prawidłowość. Generalnie nie strzelamy w tym sezonie wielu goli, dlatego gra w defensywie ma takie znaczenie. Proszę zauważyć że kiedy w pewnym momencie byliśmy jesienią liderem, też była to konsekwencja skutecznej gry w obronie - zauważa Marek Piotrowicz, drugi trener drużyny. Faktycznie, kiedy zabrzanie zaczęli fatalną passę sześciu meczów bez wygranej (zdobyli wtedy tylko dwa punkty), wcale nie strzelali mniej goli niż wcześniej. Za to coraz więcej tracili.

Wrócił kapitan
- Generalnie jako zespół gramy lepiej w defensywie. Bardziej odpowiedzialnie - dodaje Piotrowicz. - Z czego to wynika? Trudno nie wskazać na powrót do drużyny Adama Banasia. To naprawdę jest inna jakość...
Banaś stracił całą jesień z powodu zerwanego ścięgna Achillesa. Im dłużej trwała runda, tym jego brak na boisku był bardziej widoczny. Coraz słabiej grał ściągnięty z Cracovii Michał Karwan, poniżej "swojego" poziomu prezentował się Michał Pazdan. Łatwość, z jaką Górnik tracił gole, była zatrważająca. - Adam "trzyma" całą defensywę, świetnie uzupełnia się z Michałem Pazdanem, który wiosną jest w zdecydowanie lepszej formie niż z końcem roku. To jest trzon defensywy. Oczywiście nie ma ludzi bezbłędnych i nam zdarzyło się kilka kiksów, szczególnie w Katowicach. Ważne jednak, że z każdym meczem jest lepiej - przyznaje Piotrowicz. Wspomniany Banaś, jakby zdając sobie sprawę z tego, że Górnik nie będzie w meczach strzelał po 3-4 gole, już przed wiosną powiedział: - Może nawet kluczem do awansu będzie gra w tyłach. Jeżeli Górnik nie będzie tracił goli, to stać nas na odrobienie strat w tabeli. Wtedy nawet jeden strzelony gol wystarczy i da trzy punkty - na razie słowa kapitana Górnika można uznać za prorocze.

Roszady na bokach
Co ciekawe, na grę defensywy nie mają na razie większego wpływu ciągłe roszady - wynikające przede wszystkim z kontuzji - na bokach obrony, gdzie każdy mecz przynosi inny zestaw wychodzących na boisko piłkarzy Gajewski z Kuligiem, Bonin z Marciniakiem, Kamiński z Marciniakiem... Trzy mecze i pięć nazwisk piłkarzy których Adam Nawalka wystawiał na prawej i lewej obronie. Przed rundą pewniakami byli leczący dziś kontuzje Przemysław Kulig i Mariusz Magiera. - Ich pozycja była naprawdę mocna, ale kontuzje to element piłki. Nie można załamywać rąk, trzeba szukać innych rozwiązań. Na razie pod tym względem jest dobrze - kończy były obrońca, Marek Piotrowicz. Górnik w piątek gra z Flotą, która też traci w sezonie niewiele goli. Pod tym względem jest gorsza tylko od Widzewa i Górnika.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online