Liczenie strat

Adam Nawałka i piłkarze na pewno zdają sobie sprawę, że komplet punktów w czterech meczach był absolutnie w zasięgu drużyny.
Biorąc pod uwagę cztery rozegrane w tym roku przez Górnika mecze o punkty, druga połowa spotkania z Flotą wypadła na pewno najlepiej. Druga połowa, bo w pierwszej zabrzan ogarnęła trudna do wytłumaczenia niemoc. - Nie dojechaliśmy na tę część spotkania i mam nadzieję, że coś takiego zdarzyło się po raz ostatni - Adam Nawałka zdawał sobie sprawę z tego, że Górnik we frajerski sposób stracił dwa punkty. Flota, która mecz w Zabrzu świetnie zaczęła, w 19. minucie została praktycznie bez ataku, zaczęła grać na czas, a w końcóce spotkania wręcz słaniała się na nogach. - Kładli się na murawę przy każdej okazji, jakby prosili, by ten mecz już się skończył - przyznał kapitan Górnika, Adam Banaś. Cel jednak goście osiągnęli, a Górnik musi mieć świadomość, że dla takich piłkarzy jak stojący w bramce Krzysztof Żukowski, właśnie spotkania na Roosevelta będą wydarzeniami sezonu. Zresztą Żukowski bardzo rozsądnie po meczu mówił: - Oczywiście, że chcieliśmy wybijać coraz bardziej rozpędzonego Górnika z rytmu. To też jest element gry. Inna rzecz, że akurat Górnikowi życzę awansu i myślę, że razem z Widzewem wróci do ekstraklasy.
Nawałka i piłkarze na pewno zdają sobie sprawę, że komplet punktów w czterech meczach był absolutnie w zasięgu drużyny. W perspektywie bardzo trudnych wyjazdów może to być strata trudna do odrobienia. Na szczęście dla zabrzan wyniki z minionego weekendu sprawiły, że do prowadzącej dwójki odrobili jeden punkt.
Górnik stracił punkty. Traci też z każdym meczem sporo pieniędzy z racji ograniczonej frekwencji na stadionie. Sześć pustych sektorów "straszy". Nie dość, że wygląda to mało ciekawie, to jeszcze w trudnej sytuacji finansowej klubu, każda złotówka jest dziś ważna. Na szczęście dla klubu i kibiców, już na następny mecz z Kluczborkiem dwa kolejne sektory powinny być dla kibiców dostępne. Frekwencja dzięki temu wzrośnie do 9000. Zawsze coś.
Nie wiadomo czy nie stracił Nawałka na jakiś czas Roberta Szczota. Piłkarz nie dotrwał do końca spotkania. Pierwsze diagnozy nie brzmiały na szczęście najgorzej. Na mecz z Sandecją wróci na prawą obronę Mateusz Kamiński. Z kolei Mariusz Gancarczyk dostał kolejny sygnał, że latem powinien poszukać nowego klubu. Na grę w Górniku szans nie ma żadnych. Będzie miał Nawałka na pewno kolejny zgryz w drugiej linii. Niewiele wskazuje na to, by Konrad Cebula w krótkim czasie stał się centralną postacią tej formacji. Kto wie, czy jedną z korzyści piątkowego meczu nie był debiut w drużynie Vladimira Balata. Oczywiście trudno wydawać jednoznaczne sądy po kilku minutach spędzonych przez piłkarza na boisku, ale widać, że Słowak potrafi grać w piłkę, szuka gry i nie boi się podejmować ryzyka. Podobnie dobrą zmianę - mimo niewykorzystanej "setki" - dał Adrian Świątek, który przy częstszym graniu może zacząć robić to, co sprawia Górnikowi ogromny problem, czyli strzelać gole. Trzy trafienia w czterech meczach z wcale nie najlepszymi rywalami to nie jest powód do optymizmu. Co więcej, z taką skutecznością Górnik na pewno do ligi nie wróci, bo już mecz z Flotą pokazał, że nie da się zagrać co tydzień na "zero". Optymistyczny dla piłkarzy i kibiców był widok po meczu, kiedy jedni i drudzy bardzo gorąco dziękowali sobie za doping i postawę na boisku. Punktów za to nie dają, ale takie podejście na pewno motywuje i pomaga. Czy pomoże? To już zupełnie inna bajka.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online