Sport: Straty odrobione

Po wygraniu trzeciego meczu z rzędu zabrzanie wrócili na drugie miejsce w tabeli.
Od kiedy Tomasz Wałdoch został dyrektorem sportowym Górnika, zespół Adama Nawałki wygrał komplet spotkań. Strzelił w nich osiem goli, na co wcześniej potrzebował kilku miesięcy i dzięki sprzyjającym dla zabrzan wynikom konkurencji, awansował na drugie miejsce w tabeli. 
Walczący o utrzymanie Motor zagrał przed przerwą bardzo ambitnie i na pewno nie był słabszym zespołem od gości. Motor stworzył kilka sytuacji, które przy lepszej skuteczności mogły zakończyć się strzeleniem przez gospodarzy gola. Nowak świetnie interweniował po strzałach Fundakowskiego i Białka. - Faktycznie, postawili naprawdę ciężkie warunki, ale przewidywaliśmy, że przy takiej naszej grze Motor opadnie z sił i wtedy ruszymy do ataku - stwierdził Adrian Świątek, który w drugim kolejnym meczu strzelił dla Górnika dwie bramki.
- Pierwsza połowa była w naszym wykonaniu słaba. Uważam nawet, że to rywal miał groźniejsze sytuacje. Po golu na 1:0 Motor chyba zdał sobie sprawę, że tej straty już nie odrobi - dodał Sebastian Nowak.
- Ważne, że atak w końcu "zatrybił". To istotne, że napastnicy strzelają gole - dodał Tomasz Zahorski, po którego golu na 1:0 piłkarze zrobili "kołyskę" dla urodzonego w czwartek Oskara, syna Adama Marciniaka. Zahorski trafił do siatki w czwartym kolejnym meczu.
Kiedy piłkarze po przerwie wychodzili na drugą połowę, Górnik znał już wyniki meczów Sandecji i ŁKS. I wiedział, że wygrywając awansuje na drugie miejsce w tabeli. - Boisko w Lublinie jest dramatyczne, ciężko na nim gra się w piłkę. Było niemal pewne, że Motor prędzej czy później "siądzie" - stwierdził Grzegorz Bonin, który miał ogromny wkład w strzelenie pierwszej bramki. Z prawej strony boiska minął kilku rywali i oddał strzał w słupek. Odbitą od niego piłkę do siatki skierował Tomasz Zahorski.
Górnik prowadził, kontrolował przebieg meczu, a dwa decydujące ciosy zadał w ciągu kilkudziesięciu sekund. Kuriozalny był ostatni gol dla gości, poprzedzony błędem Michała Maciejewskiego. - Przy trzeciej bramce razem z Przemkiem Pitrym ruszyliśmy w momencie rozpoczęcia gry od środka boiska - relacjonuje Adrian Świątek. - Zawodnik Motoru chciał zagrać do ostatniego obrońcy i zrobił to dość niecelnie. Wykorzystałem to i nie pozostało mi nic innego, jak wbiec z piłką do pustej bramki. Teraz jedziemy do Łęcznej i do Szczecina po trzy punkty. Kto tak nie myśli, nie ma po co wsiadać do naszego autokaru.
Drugą bramkę Świątek strzelił po podaniu Dawida Gajewskiego, który w wyjściowej jedenastce zastąpił Roberta Szczota.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online