Forum
 

Sport: Reiss zastopował Górnika

Zabrzanom wystarczył punkt, by świętować awans do ekstraklasy. Tymczasem skazana na pożarcie Warta zepsuła gospodarzom fetę.
Nikt nie mówił, że będzie lekko, łatwo i przyjemnie. Władzie klubu i piłkarze zabrzańscy ostrzegali, że to nie będzie „spacer”, ale trudno było uwierzyć, że Górnik może nie zapewnić sobie awansu do ekstraklasy. Tymczasem 38-letni Piotr Reiss, grający najlepszy mecz w tym sezonie, wybił miejscowym świętowanie z głowy. - Jestem przekonany, że Górnik do ligi awansuje, ale niech mi wierzą, że lepszą do tego datą będzie 1 czerwca - żartował szczęśliwy „Rejsik”, który strzelił dwie bramki, a przy trzeciej asystował. Górnik dwa razy „gonił” wynik, ale trzeciej bramki nie był już w stanie strzelić.
W Zabrzu od poniedziałku nie było na mecz biletów. Na stadionie siadł więc komplet widzów, którzy na stojąco przywitali wychodzących z szatni piłkarzy. Zrobiono nawet wyłom w tradycji puszczając przed spotkaniem muzykę grupy Europe „Finałowe odliczanie”. W tym momencie wszyscy na obiekcie wiedzieli, że Sandecja przegrywa 0-2, a w takiej sytuacji nawet... przegrana oznaczałaby awans. Ostatecznie mecz w Nowym Sączu skończył się remisem, o czym gracze Górnika nie wiedzieli do ostatniego gwizdka sędziego.
Już początek był sensacyjny. Goście w 5 min mieli bramkową sytuację. Gol nie padł, ale poznaniacy wykonywali rzut rożny. Piłka trafiła na głowę Reissa, który - stojąc tyłem do bramki - zmieścił ją między rękami Nowaka i poprzeczką. Było oczywiste, że przewagę uzyskają gospodarze, ale praktycznie nic z niej nie wynikało. Pod polem karnym brakowało pomysłu na rozegranie akcji i dopiero nieco przypadkowe zagranie obrońcy Warty, połączone ze sprytem Tomasza Zahorskiego, przyniosło wyrównanie. Krótko przed przerwą Górnik kolejny raz nie poradził sobie ze stałym fragmentem gry w wykonaniu Warty. Michał Pazdan w niegroźnej sytuacji faulował przed polem karnym Reissa. Sam poszkodowany ustawił piłkę i trafił w samo „okno”. Moment wcześniej powstało spore zamieszanie w szeregach gospodarzy, którzy kompletnie nie wiedzieli,jak ustawić mur.
W przerwie w wyjątkowo pełnej loży tematem numer jeden był wynik z Nowego Sącza. Remis oznaczał, że jeden gol Górnika daje mu awans. Bramka powinna paść w 49 min, kiedy po świetnym zagraniu Strąka sam na sam z Radlińskim był Adrian Świątek. Tak skuteczny w ostatnich tygodniach snajper zabrzan miał tylko w drugiej połowie trzy wyborne okazje, jednak nie wykorzystał żadnej z nich. - Większość goli tej wiosny strzelałem w trudniejszych sytuacjach niż te, które miałem tym razem - mówił podłamany napastnik Górnika. Zabrzanie ostatecznie jednak wyrównali, po jednej z niewielu szybkich i składnych akcji. Strąk zagrał do Wodeckiego, ten do Zahorskiego i było 2-2. Po meczu nawet trener gości przyznał, że w tym momencie szczytem marzeń był remis. Piłkarze Warty słaniali się na nogach, łapały ich kurcze, mieli problem z przejściem połowy boiska, a jednak to oni zadali decydujący cios. Reiss - stojąc tyłem do bramki - odegrał piłkę Kaźmierowskiemu, a ten technicznym strzałem z 19 metrów zmieścił ją przy słupku. Nic nie dały zmiany przeprowadzone przez Adama Nawałkę. Górnik - choć atakował - momentami był bezradny w polu karnym Warty. Jeszcze w doliczonych pięciu minutach raz zakotłowało się pod bramką gości, którzy grali w tym okresie w dziesiątkę. Gol jednak nie padł.
Taki wynik oznacza, że Górnik do awansu potrzebuje jeszcze punktu. Wczoraj przekonał się, że jego zdobycie może być ogromnym problemem.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online