Sport: Wszystko dla Widzewa

Choć oba zespoły są już w ekstraklasie, to tylko gospodarze pokazali piłkę, którą wypada grać w najwyższej klasie rozgrywkowej.
Widzew nie pozostawił wątpliwości, że był zdecydowanie najsilniejszą drużyną pierwszej ligi, która konkurencję wyprzedziła o dwie długości. W sobotnie popołudnie gospodarze pokazali też Górnikowi miejsce w szeregu. Na miarę ekstraklasy zagrali tylko gospodarze. Górnik? Lepszej lekcji tego, co w klubie jest do poprawy lub wymiany dostać przed wakacjami nie mógł. - Widzew pokazał nam, że zasługuje bezdyskusyjnie na to pierwsze miejsce. W pierwszej połowie wyglądaliśmy na ich tle bardzo mizernie. W drugiej, gdy łodzianie prowadzili już 3:0, mieliśmy trochę luzu w grze. Dopiero wtedy dochodziliśmy do sytuacji bramkowych. Wynik jest jak najbardziej sprawiedliwy – przyznał Tomasz Zahorski. - Byliśmy zespołem słabszym. Ja dałem z siebie wszystko, ale nawet to nie wystarczyło do zdobycia chociażby jednej bramki – dodał najlepszy w polu gracz z Zabrza.

Mecz zapowiadano jako pojedynek snajperów, czyli Marcina Robaka z Adrianem Świątkiem. Obaj mieli szansę na koronę najlepszego strzelca ligi. Także z niego zwycięsko wyszedł grający świetny mecz Robak. Dzięki jego akcji Widzew strzelił drugiego gola. Robak trafił też na 3:0. Świątek nie oddał w meczu celnego strzału i przed siedemdziesiątą minuta zszedł z boiska.

Bardzo szybko Widzew przejął na boisku inicjatywę. Jak powinni grać środkowi pomocnicy, pokazali zabrzanom (Strąk i Cebula) podopieczni Pawła Janasa, czyli duet Kuklis-Broź. - Nie można wygrać meczu bez jego wybiegania i walczenia, my właśnie tak zrobiliśmy. Po meczu w Ząbkach, kiedy Górnik zapewnił sobie utrzymanie ewidentnie zeszło z nich powietrze. Nie wierzę, że Górnik nie chciał wygrać, ale totalnie im to nie wyszło. Być może coś tkwiło w podświadomości zawodników, że mają już awans? – przyznał po spotkaniu Piotr Kuklis, który paradował w koszulce Górnika. O takim pomocniku zabrzanie dziś mogą jednak tylko pomarzyć.

Widzew grał szybciej i dokładniej. Wygrywał zdecydowaną większość pojedynków w drugiej linii, wyprowadzając groźne ataki. W pierwszych trzydziestu minutach tylko jeden piłkarz Górnika grał na poziomie Widzewa. Sebastian Nowak trzy razy wygrywał pojedynki z graczami gospodarzy, którzy z ogromną łatwością stwarzali sytuacje bramkowe. Robak już w czwartej minucie był sam na sam z bramkarzem zabrzan.

Przed przerwą Widzew strzelił dwie bramki. Kuklis popisał się fantastycznym, technicznym strzałem zza linii pola karnego. Nowak mógł tylko wzrokiem odprowadzić piłkę, która leciała w „okienko”. Bramka na 2:0 to przede wszystkim zasługa Robaka, który ograł z łatwością Banasia i znalazł się ponownie oko w oko z Nowakiem. Ten jego strzał obronił, ale odbita piłka spadła na głowę Sernasa. Gol był formalnością. Górnik nie nadążał za tempem podyktowanym przez Widzew. Nie był w stanie dłużej utrzymać się przy piłce, napastnicy sporadycznie dostawali podania, które mogli zamienić choćby na namiastkę okazji bramkowych. Dopiero w 44 minucie groźny, choć niecelny strzał oddał najaktywniejszy w Górniku Tomasz Zahorski.

Zabrzanie nieco lepiej zaczęli drugą połowę. Kilka razy zatrudnili nawet Mielcarza, ale nadal gra ofensywna sprawiała im ogromny problem. Co więcej, mecz pokazał, że równie dużo do poprawy jest w defensywie. Po kilku błędach Banasia tylko szczęście ratowało Górnika od straty trzeciego gola. Bramka w końcu jednak padła. Z lewej strony dośrodkował Dudu, a Robak ubiegł Pazdana i głową, z czterech metrów, skierował piłkę do siatki. Po tym golu Widzew tak szybkiego tempa już nie forsował, ale praktycznie do końca kontrolował przebieg gry, nie pozwalając Górnikowi na zrobienie sobie krzywdy. - Widzew swój awans wywalczył dużo wcześniej niż my. My walczyliśmy niemal do samego końca i kosztowało nas to wiele sił. Przez rok graliśmy pod ogromną presją. Teraz ona z nas zeszła, co musiało się dziś odbić na grze. Już wkrótce będziemy mieli okazję zrewanżować się Widzewowi właśnie w najwyższej klasie rozgrywek. To był dla nas bardzo ciężki sezon – przyznał po meczu Adam Banaś.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online