Konstruktywna lekcja pokory

- Piłkarze Górnika byli przygotowywani do wielkiej misji i do wielkich sukcesów. Nie byli kompletnie odporni na porażki. Na szczęście udało mi się zmienić ich mentalność - mówi trener Adam Nawałka.
- Teraz zupełnie wyłączam się z życia publicznego. Przez dwa tygodnie będę nieuchwytny. „Resetuję” się totalnie – mówił nam przed wyjazdem na urlop trener Adam Nawałka. Jak przyznał – lubi wszystko robić na sto procent. Jak pracuje, to od świtu do zmroku. Gdy odpoczywa, to też na „maksa”. – Lubię odpoczywać ekstremalnie – dodaje Adam Nawałka. – To musi być wypoczynek, który pozwoli organizmowi wrócić do zajęć ze zdwojoną energią. Teraz lecę do Egiptu, bo tam są najlepsze miejsca do nurkowania. Nurkowanie jest moją pasją. Pływanie i oglądanie raf koralowych doskonale wpływa na moją psychikę.

Trener Nawałka udał się na urlop już z glejtem, że nadal będzie trenerem Górnika Zabrze, co wcześniej nie było tak oczywiste. Media spekulowały, że szkoleniowiec, który po roku banicji w pierwszej lidze wprowadził zabrzański team do elity polskiej piłki, może pożegnać się z posadą. – Nie wiem, czy tak w istocie było – zastanawia się trener Nawałka. – Mój kontrakt po zrealizowaniu „umowy o dzieło”, przedłużał się automatycznie, ale najistotniejsze było to, żebyśmy dalej razem ciągnęli wózek w jednym kierunku. Dlatego rozmawialiśmy z działaczami o przyszłości Górnika i o kształcie zespołu. O tym, jaka będzie kadra drużyny i jakie są w klubie priorytety. Czy stawiamy na młodzież, czy bierzemy doświadczonych piłkarzy? Kim się wzmacniamy, a komu dziękujemy. To były strategiczne ustalenia. Myślę, że moje oczekiwania i plany były zbieżne z pomysłami działaczy. Piłkarze wiedzą, co mają robić w trakcie wakacji. 30 czerwca spotykamy się na pierwszych zajęciach.

- Na Górniku potknęła się taka sława, jak Henryk Kasperczak. Skrzyknąć grupy nie udało się Ryszardowi Komornickiemu. Wydawało się, że na tę grupę ludzi „nie ma bata”. Tymczasem Adam Nawałka okiełznał zabrzańskie „gwiazdeczki”. Jak się panu to udało?
- W ten sposób na to nie patrzę. Zarówno trener Kasperczak, jak i Komornicki wykonali robotę najlepiej jak potrafią. A dlaczego mi się udało? W tej pracy, o tym czy uda się osiągnąć sukces, decydują często niuanse. Dlatego bardzo dogłębnie przeanalizowałem grę Górnika przed moim przyjściem. Na szczęście udało mi się dość szybko wypracować pewien styl wzajemnych kontaktów. Zaczęliśmy z zespołem rozmawiać tym samym językiem. Zobaczyliśmy, że mamy takie same marzenia. Wszyscy. Zarząd, trenerzy, piłkarze. Piłkarze dojrzeli mentalnie, dostali nowego ducha. Przekonali się do ciężkiej pracy, którą muszą wykonać. To musiało wypalić.

- W Katowicach mobilizował pan zawodników „czerwonym telefonem”, który zadzwoni, gdy się pokażą z dobrej strony. Zabrzańscy piłkarze też uwierzyli w siłę tej swoistej autopromocji?
- Były trudne momenty. Piłkarze Górnika byli przygotowywani do wielkiej misji i do wielkich sukcesów. Nie byli zupełnie odporni na porażki. A gdy nie jesteś przygotowany na drobne nawet porażki, to jak poradzisz sobie z kryzysem? Porażki muszą być konstruktywnymi lekcjami pokory. Z nich musi płynąć siła i lekcja na przyszłość.

- Pan taki zakręt przeżył w swojej trenerskiej karierze. Zdobył pan mistrzostwo Polski z Wisłą i potem długo nie miał spektakularnych sukcesów.
- Różne miewamy okresy w życiu, w pracy... Paradoksalnie, zdobycie mistrzostwa Polski z Wisłą było najłatwiejsze. Był skład, była wspaniała atmosfera, były świetne relacje na linii trener-działacze-piłkarze. To musiało zaowocować sukcesem

- I nagle trener Nawałka znika z pierwszej linii frontu.
- Lubię pracować nad sobą i doskonalić warsztat. Dlatego podjąłem się pracy z Sandecją. W Nowym Sączu zetknąłem się z potężnym wyzwaniem logistycznym i organizacyjnym. Poświęcałem wiele czasu na rzeczy pozornie nie związane z moim zawodem. Trzeba się było troszczyć o pieniądze, odżywki i warunki do odnowy. Byłem trenerem, psychologiem i działaczem. Kolejne doświadczenia zebrałem, pracując z Jagiellonią i w roli asystenta Leo Beenhakkera.

- Wstydził się pan za Polaków, których ośmieszali Hiszpanie?
- Wydaje mi się, że do tego meczu podeszliśmy ze zbytnią wiarą w siebie. Piłkarze po meczach z Finlandią i Serbią chyba uwierzyli, że są już wielcy. A przecież mierzyliśmy się z wielkimi piłkarzami z najlepszej ligi świata. Na boisku okazało się, że brak „chłodnej głowy”, rzetelnej samooceny i realnego spojrzenia na realia może spowodować katastrofę. Ten mecz pokazał, w jakim punkcie jesteśmy. Jednak ta porażka nie może zmienić opinii, że nasz zespół powoli idzie do przodu. Musimy dalej kroczyć tą drogą, pracować nad sobą, wreszcie poważnie zająć się szkoleniem młodzieży. Tutaj szczególnie jest wiele do zrobienia.

- Górnik nie ma za wiele czasu. Zwłaszcza końcówka sezonu pokazała, że nie jest to jeszcze drużyna na miarę ekstraklasy?
- Trzon zespołu jest, ale naturalnie potrzebne są wzmocnienia. Musimy dokonać transferów i jest tylko kwestią czasu, kiedy Górnik ich dokona. Potrzebujemy piłkarzy doświadczonych, ale będziemy równocześnie szukali zawodników młodych i perspektywicznych.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online