Forum
 

Sport: Elektroniczny podpis

Ponad 2 miliony złotych zarobiłby Robert Szczot, gdyby wypełnił obowiązujący do 2013 roku kontrakt z zabrzańskim klubem. Piłkarz zgodził się jednak na warunki jego rozwiązania.
Robert Szczot przysłał do Zabrza faks z podpisem pod dokumentem rozwiązującym za porozumieniem stron kontrakt piłkarza z Górnikiem. Tym samym Szczot przestaje być graczem klubu z Roosevelta. Zabrzanie czekają jeszcze na oryginał pisma, ale to już formalność.

Drugi na liście płac

- Każdemu piłkarzowi, który opuszcza Zabrze życzymy powodzenia. Piłkarz ma wewnętrzne przekonanie, że jest więcej niż bardzo dobry. Może potwierdzi to w nowym miejscu pracy. Nasze zdanie jest inne. Mieliśmy do czynienia z zawodnikiem o słabych umiejętnościach i jakość jego gry w żaden sposób nie przekładała się na zarobki, które miał w Górniku - twierdzi prezes Górnika Zabrze, Łukasz Mazur, który był wielkim orędownikiem rozstania się ze Szczotem.
Były gracz ŁKS i Jagiellonii znalazł się swego czasu na liście piłkarzy, którzy mogli odejść z Górnika „za darmo”, choć z naszych informacji wynika, że nie do końca zwolennikami takiego rozwiązania był właściciel klubu, Allianz Polska. W Warszawie uznano, że jeżeli już Szczot faktycznie nie mieści się w koncepcji budowy zespołu na nowy sezon to powinien być sprzedany. I to za duże pieniądze. - Gdyby był klub, który chciał za niego zapłacić choćby złotówkę to pan Szczot zostałby sprzedany. Tylko że w każdym wypadku to my mieliśmy wyrównywać jego zarobki, bowiem nikt nie chciał płacić piłkarzowi takiego kontraktu, jaki miał w Zabrzu - dodaje prezes Mazur.
Szczot trafił do Zabrza zimą 2009 roku z Jagiellonii, kiedy Henryk Kasperczak ściągnął w ciągu kilku tygodni do klubu pięciu piłkarzy. Dziś trzech z nich - jeszcze Paweł Strąk i Damian Gorawski - jest bliskich opuszczenia Zabrza na dobre. Sam Szczot kosztował ponad 400 tysięcy euro. Do tego doszła wysoka prowizja dla jego menedżera i kontrakt, gwarantujący miesięcznie około 50 tysięcy złotych brutto. Pod tym względem tylko jeden piłkarz jest w Górniku lepszy. To Damian Gorawski, co tłumaczy determinację Górnika w chęci rozwiązania z nim kontraktu. Gorawski nie grał w lidze od ponad siedmiu miesięcy.

Trzy lata przed czasem

Dodajmy, że kontrakt ze Szczotem ważny jest formalnie do 2013 roku. Pół roku po jego podpisaniu Górnik spadł z ligi. O grze Szczota generalnie było cicho, za to nazwisko piłkarza trafiło na czołówki gazet zimą ubiegłego roku, kiedy popadł w konflikt z ówczesnym trenerem Górnika, Ryszardem Komornickim. Ten ostatni odsunął go nawet od pierwszej drużyny. Pozbycie się piłkarza uznał nawet za jeden z warunków swojego, ewentualnego pozostania w Zabrzu. Szybciej odszedł Komornicki, ale też sam Szczot wytrzymał tylko kilka miesięcy dłużej. Wiosnę, już po zatrudnieniu Adama Nawałki, miał równie przeciętną, a latem tego roku znalazł się na cenzurowanym, szczególnie po pojawieniu się w Zabrzu nowego zarządu. - Nie chcę mówić o kwotach, ale nawet gdyby zgodził się na obniżenie kontraktu o połowę - o czym nie chciał słyszeć - nie zostałby u nas. Przykro to mówić, ale jest jednym z tych piłkarzy, którzy są w klubie tylko dla pieniędzy. Dochodziło bardzo dużo sygnałów na temat cech jego charakteru. To właśnie Robert Szczot miał powiedzieć do jednego z piłkarzy „ty tu jesteś od noszenia słupków, a ja od grania” i „za darmo grać nie będę”, kiedy chcieliśmy tylko „zamrozić” część kontraktów.

Stracić, by zyskać...

Kiedy w klubie policzono, że wypełnienie kontraktu do końca kosztowałoby ponad dwa miliony złotych, uznano, że lepiej stracić, by - paradoksalnie - zyskać. Stąd bardzo drastyczna decyzja, by Szczot mógł trenować tylko z rezerwami. Nim strony doszły do porozumienia, zdarzały się dni, kiedy zaczynał zajęcia o 8.00, jechał z Górnikiem II na sparing, by grać tylko 20 minut i jeszcze został zabrany na turniej z udziałem kibiców. W rozmowach długo trwał impas. Piłkarz chciał dostać „na rękę” zdecydowaną większość kasy za kolejne lata obowiązywania kontraktu, Górnik był skłonny zapłacić tylko trzymiesięczną odprawę. Ostatecznie po niewielkim ustępstwie Górnika - wypłata za 5 miesięcy - i pomyślnie zaliczonych testach medycznych w Iraklisie, Robert Szczot uznał, że można w końcu się rozstać. Kiedy Henryk Kasperczak sprowadzał go do Zabrza, mówił: „Sprowadzamy piłkarza, który umiejętnościami i charakterem pasuje do Górnika. Pozwoli dziś myśleć o utrzymaniu w lidze, a w dalszej perspektywie o walce Górnika o coraz wyższe cele...”
Te słowa zostały wypowiedziane ledwie 1,5 roku temu.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online