W PZPN wiedzą?

Według kryteriów ZUS pewnie Damian Gorawski jest zdrowy, czyli może być urzędnikiem, portierem i generalnie normalnie funkcjonować w społeczeństwie. Tylko, że opinia lekarza ZUS nijak się ma do wyczynu sportowego - twierdzi docent Zygfryd Wawrzynek.
Docent Zygfryd Wawrzynek to z jednej strony honorowy prezes Górnika Zabrze, a z drugiej wielki autorytet w zakresie medycyny sportowej. Po jego konsultacje sięgali najlepsi polscy piłkarze na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat. Tymczasem Górnik od ponad miesiąca chce rozwiązać kontrakt z Damianem Gorawskim, byłym reprezentantem Polski, który od ponad siedmiu miesięcy nie pojawił się na boisku. Klub uważa, że Gorawski nie nadaje się do gry, piłkarz jest innego zdania. Przez pewien czas był na „garnuszku” ZUS, ale od maja ponownie jest na liście płac Górnika. Gorawski jest piłkarzem z najwyższym, indywidualnym kontraktem w Zabrzu. Wnioskiem Górnika już dwa razy na swoich posiedzenia zajął się Wydział Gier PZPN. Ostatecznej decyzji jednak nie podjął, przesuwając jej termin na koniec lipca. Z naszych informacji wynika, że Damian Gorawski przechodzi w ostatnich dniach badania pod okiem Roberta Śmigielskiego, szefa komisji medycznej PZPN. Ponoć udał się na nie wraz ze swoim adwokatem.

- Obserwuje pan tę sytuację z pewnego dystansu. Jaka jest pańska opinia?
- To Damian Gorawski najlepiej wie, dlaczego cztery lata temu nie pojechał na mistrzostwa świata w Niemczech - twierdzi Zygfryd Wawrzynek. - Wszyscy piłkarze przechodzili wtedy dokładne badania i komisja lekarska Damiana Gorawskiego zdyskwalifikowała. Dlatego PZPN też powinien wiedzieć, co wtedy dolegało piłkarzowi. Cała dokumentacja na pewno znajduje się w siedzibie związku. Pytanie, co mówił piłkarz, kiedy podpisywał kontrakt z Górnikiem. Czy pewne rzeczy zataił i jakie przeszedł badania.

- W tym rzecz. Górnik półtora roku temu ponoć badał Gorawskiego kilka dni. I to mówiono w klubie, że piłkarz jest zdrowy.
- Nie byłem przy tym. Wiem natomiast jakie badania blisko dwadzieścia lat temu przechodził Józef Wandzik, kiedy odchodził z Zabrza do Panathinaikosu Ateny. Trwały dziesięć godzin! Przebadali dokładnie wszystko, co tylko można i choć Józek był zdrowy, to w pewnym momencie sami mieliśmy już wątpliwości, czy czegoś jednak nie znajdą. Nie znaleźli.

- Może w tym wypadku było podobnie?
- Powtarzam, sprawa nabiera innego wymiaru, kiedy przypomni się wydarzenia sprzed czterech lat. A wtedy absolutnie zakazano Gorawskiemu wyjazdu na mistrzostwa świata i nie pamiętam, by związek płacił z tego tytułu jakieś odszkodowanie. Klub, a szczególnie klubowy lekarz, przy podpisaniu kontraktu musi mieć wgląd w całą dokumentację leczenia piłkarza. Do mnie nie trafiają argumenty, jakoby piłkarz leczył się za granicą, wyjeżdżał tam na konsultacje, przywoził jakieś zaświadczenia i opinie dotyczące stanu zdrowia. Wszystko musi przejść przed klub, który jest pracodawcą. Piłkarz przed podpisaniem kontraktu powinien być przebadany nie tylko pod kątem stanu mięśni, kości czy więzadeł, ale także musi przejść badania wydolnościowe. W tym wypadku są one niezbędne, może nawet najważniejsze.

- ZUS uznał, że Damian Gorawski jest zdrowy.
- Według ich kryteriów pewnie tak, czyli może być urzędnikiem, portierem i generalnie normalnie funkcjonować w społeczeństwie. Tylko, że opinia lekarza ZUS nijak nie ma się do wyczynu sportowego, a piłka nożna jest na jego szczycie. Miarodajne jest dla mnie tylko badanie lekarza medycyny sportowej, którego najwybitniejszego przedstawiciela, Jerzego Wielkoszyńskiego, pożegnaliśmy nie tak dawno.

- Dziś Damian Gorawski przechodzi badania pod okiem Roberta Śmigielskiego.
- I dobrze. Tylko powtarzam, powinien przejść bardzo dokładne i specjalistyczne badania wydolnościowe. Na przykład w zabrzańskim centrum kardiologii, gdzie są specjaliści światowego formatu. Mniej więcej dwa kilometry od siedziby klubu. Zamiast jeździć do Niemiec, wystarczy przejść kompleksowe badania w Piekarach, gdzie jest szpital urazowy uznawany za najlepszy w Polsce. Lekarz klubowy, który ma licencję PZPN, od siedmiu miesięcy uznaje, że Damian Gorawski nie może grać w piłkę. On się pod tym podpisuje. I jak mówiłem, najważniejsze dokumenty dotyczące tego konkretnego przypadku są w PZPN.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online