Nowy numer 1 przynosi Górnikowi szczęście

Adam Stachowiak podpisując w czerwcu kontrakt z Górnikiem Zabrze otrzymał koszulkę z numerem 1 i zapowiedział, że zrobi wszystko, żeby wygryźć ze składu Sebastiana Nowaka. Na wykonanie planu potrzebował trzech kolejek.
Zdaniem Stanisława Oślizły, legendy klubu, to musiało się tak skończyć. - Według mnie Adam jest lepszym bramkarzem od Sebastiana, choć temu drugiemu nie odbieram szans. Musi się starać, walczyć, bo przecież nic nie jest dane raz na zawsze - mówi Oślizło, który obecną rywalizację o miejsce między słupkami porównuje do tej z jego czasów, kiedy rywalizowali Hubert Kostka i Jan Gomola.

- Obaj to byli znakomici piłkarze, reprezentanci Polski. Mnie zawsze bardziej podobał się Gomola, bo grał odważnie i miał donośny głos. W tumulcie człowiek nie zawsze go jednak słyszał i zdarzało się, że parę razy oberwałem od niego i miałem na ciele pokaźne sińce - wspomina Oślizło.

Wróćmy do teraźniejszości. Zdaniem "PS" Stachowiaka, przynajmniej na razie, nijak nie można porównać z Gomolą. 24-letni bramkarz to spory talent, ale ma za sobą poważne przejścia. Przed rokiem Odra nie chciała go puścić do zagranicznego klubu żądając więcej niż 150 tysięcy euro. Jesienią zawodnik doznał groźnej kontuzji w meczu reprezentacji do lat 23. Wtedy był w kręgu zainteresowań trenerów kadry. Obecnie do reprezentacji mu daleko. On sam zdaje sobie z tego zresztą sprawę. - Jeślibym miał walczyć o pozycję numer jeden to musiałbym wyjechać za granicę, bo tam są nasi najlepsi bramkarze. Boruc, choć siedzi teraz na ławie, jest znakomity. Poza tym to jest osobowość. Nie chcę przez to powiedzieć, że grając w Górniku nie mam szans na powołanie. Mówię tylko, że aby rywalizować z Borucem musiałbym się znaleźć w dobrym, zachodnim klubie. Może kiedyś się to stanie - wyraża nadzieję Stachowiak.

Póki co czeka go ciężka walka o utrzymanie miejsca w podstawowym składzie. Na razie ma na koncie jeden występ w Pucharze Polski i jeden w meczu ligowym z Ruchem Chorzów (1:0). - Adam dwa razy zagrał i dwa razy wygraliśmy. Dlatego z Cracovią postawimy na niego. Ale wszystko może się w każdej chwili zmienić, bo stawiamy na rywalizację. Nie patrzymy na to kto ile ma lat, więc między słupki może wejść nawet ten trzeci, czyli Łukasz Skorupski - podkreśla trener bramkarzy Górnika Jarosław Tkocz.

Nowak przez rok nie miał konkurenta i to z pewnością miało ujemny wpływ na jego rozwój. Nie pomagało też drużynie, bo w chwilach słabości nie miał kto Nowaka zastąpić. Oby tylko w Górniku nie przesadzali z ciągłą rotacją na kluczowej pozycji, bo to może przynieść efekt odwrotny od zamierzonego. - Jeśli ktoś nam wybroni trzy mecze, a potem puści jakiegoś klopsa to nie posadzimy go na ławie. Kryteria oceny zawodników są jasne. W skrajności na pewno nie popadniemy - zapewnia Tkocz.

- Dobrze by jednak było, gdyby Stachowiak i Nowak dostawali te same pieniądze, bo wtedy rywalizacja między nimi byłaby zdrowsza. Pamiętam jak kiedyś apelowaliśmy o identyczne stawki dla Kostki i Gomoli - wtrącił Oślizło.

Działacze nie są jednak w stanie, w obecnych czasach, płacić obu bramkarzom identycznych pieniędzy. Stachowiak zapewnia jednak, że w jego rywalizacji z Nowakiem nie ma złych podtekstów. - Sebastian to bardzo spokojny i fajny człowiek. Nie ma między nami animozji - podsumowuje Stachowiak.

źródło: Przegląd Sportowy



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online