Sport: Maska jest, można grać

Osiemnastka na mecz z Lechią została wczoraj wywieszona w szatni Górnika. Znalazł się w niej Daniel Sikorski.
- Jestem jeszcze w Niemczech, ale za kilka godzin wracam do Polski. Mam już maskę i jestem do dyspozycji trenera - powiedział wczoraj w godzinach południowych Daniel Sikorski, który w ostatnim meczu z GKS Bełchatów złamał nos. 

Połowa składu do wymiany
Piłkarz w tym tygodniu praktycznie nie miał czasu na trening. Pierwszy raz po kontuzji wyjdzie na boisku już poza Zabrzem, bowiem Górnik wyjeżdża do Trójmiasta dziś w godzinach rannych. Związane jest to z wczesną porą sobotniego meczu. Lechia zagra z Górnikiem już o 14:45 i właśnie dlatego, trener Adam Nawałka już wczoraj w południe wywiesił kadrę na to spotkanie. Po jej lekturze nie ma wątpliwości, że Górnik zagra w Gdańsku w diametralnie innym składzie niż przeciwko tej samej drużynie w Pucharze Polski. W bramce na pewno stanie Adam Stachowiak, a miejsce u boku Mariusza Jopa na środku obrony zajmie Adam Banaś. - Miałem kontuzję i już wcześniej nie było szans na moją grę z Lechią w Pucharze Polski. Lepiej nie ryzykować - twierdzi Banaś.
Na bokach pomocy powinni wyjść Marcin Wodecki i Grzegorz Bonin. We wtorek obaj weszli na boisko dopiero w końcówce meczu, kiedy wynik był praktycznie przesądzony. Pewniakiem do gry w ataku jest Tomasz Zahorski, cały mecz oglądający z ławki. - Tomasz na ławce co prawda siedział, ale o grze nie było mowy - tłumaczy swoją decyzję trener Adam Nawałka.
Największy znak zapytania wypada postawić przy wspomnianym Sikorskim, właśnie ze względu na brak treningów. Inna rzecz, ze specjalnej alternatywy dziś w Zabrzu nie ma. Jedynym konkurentem dla Sikorskiego - przy kontuzji Piotra Gierczaka - jest Adrian Świątek. W sobotę okaże się, czy swoją grą we wtorek przekonał trenera, by zagrać w lidze od pierwszej minuty. Jakby jednak nie patrzeć, aż połowa składu Górnika będzie się różniła od tego, który zagrał w Pucharze Polski.

Stachowiak gwarantem sukcesu?
Okazało się, że być może jeden z przedstawicieli zabrzańskiej młodzieży - u boku pierwszej drużyny - poradziłby sobie na boisku. Kilku miało już z tym problem, szczególnie kiedy przyszło im grać w ofensywie. Inna rzecz, że w meczu pucharowym Górnik przynajmniej 45 minut przespał, tracąc wtedy dwa gole. - W pierwszej połowie graliśmy ospale i bez agresji. Jakby nie zależało nam na wygranej. Przy pierwszej bramce nie wyszła nam pułapka ofsajdowa i niestety wpadła bramka - przyznał po meczu Sebastian Nowak. Wina jego w tym niewielka, możne nawet żadna, ale bronił w trzech meczach, które Górnik tej jesieni przegrał. Co ciekawe, wszystkie po 0:2 (Polonia W., Arka i teraz Lechia).
Na tym tle dorobek Adama Stachowiaka jest niemal doskonały. Trzy mecze w lidze i trzy wygrane, a przy okazji spotkanie z Wisłą Płock w Pucharze Polski. Też wygrane. Stachowiak w tym sezonie nie zna nawet smaku remisu. To oczywiście zasługa całej drużyny, ale można w ciemno założyć, że Nawałka zmian w składzie, a już na pewno w bramce, dokonywał na siłę nie będzie. Lechię będzie więc starał się zatrzymać Stachowiak.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online