Ulgowy do osiemnastki

W Zabrzu więcej niż o grze piłkarzy mówi się ostatnio o spadającej frekwencji. I jak tę tendencję odwrócić.
Górnik w pierwszej lidze grał mecze z Dolcanem i Sandecją przy 12-14-tysięcznej frekwencji. Tymczasem w ekstraklasie, kiedy do Zabrza przyjechał lider z Białegostoku, na trybunach pojawiło się „ledwie” 7000 kibiców. Podobnie było na meczu z silnym Bełchatowem. 

Taniej na dwa hity

Jak na średnią ligi jest to wynik całkiem przyzwoity, ale stadion na Roosevelta przyzwyczaił wszystkich do nieco innych standardów. – Byłem trochę zaskoczony, bo w Zabrzu zawsze jest pełno. Przyjechał lider, doping był świetny, ale ludzi trochę mało – nie krył zaskoczenia trener kadry, Franciszek Smuda, który odwiedził stadion w sobotę. Dlaczego tak się dzieje? Na to pytanie jednoznacznej odpowiedzi nie potrafi udzielić nikt.

- Myślę, że pokutujemy za czasy ograniczonej frekwencji z początku roku. Wtedy mecze mogło oglądać siedem, a potem dziewięć tysięcy kibiców. Wielu nie dostało biletów. Zrazili się i przestali przyjeżdżać – stara się tłumaczyć problem prezes Górnika, Łukasz Mazur. – Nie uważam, że problemem jest cena biletów. Mamy jedną z niższych w lidze – dodaje prezes Górnika.

Tymczasem właśnie zmianą ceny klub chce zrobić pierwszy krok, by kibice wypełnili obiekt. – Na dwa najbliższe, hitowe mecze z Wisłą i Lechem, przesuwamy granicę biletów ulgowych do osiemnastu lat. Mieliśmy sygnały od młodzieży szkolnej, że cena jest dla nich wysoka – zdradza Krzysztof Maj, dyrektor ds. marketingu.

Wygrali i było gorzej

Argument o „odzwyczajeniu” się kibica od chodzenia na mecze przekonuje średnio. Na wiosenny mecz z Wartą Poznań, kiedy Górnik miał świętować awans, przyszło około 15000 ludzi. Zresztą tej jesieni stadion też raz „pękał” już w szwach, kiedy do Zabrza przyjechał na derby Ruch. Tego dnia był na trybunach komplet, Górnik wygrał i.... było już tylko gorzej.

- Nie uważamy, by znaczącym problemem był system identyfikacji kibica, od którego zresztą nie ma odwrotu i obowiązuje już w całej lidze – dodaje Tomasz Milewski, nowy kierownik ds. bezpieczeństwa na obiekcie.

– Z drugiej strony jest spora cześć kibiców, którym trudno przyzwyczaić się do nowego systemu. Mogło być też tak, że przyjechali pod stadion – zgodnie z tym, co było wcześniej – krótko przed meczem i zrazili się, stojąc godzinę w kolejce. Dlatego tak bardzo apelujemy o korzystanie z przedsprzedaży – mówi K. Maj.

Dziś faktycznie najlepiej przychodzić w dniu meczu na stadion godzinę przed pierwszym gwizdkiem, ale… Co Górnik może w październiku czy listopadzie zaoferować na przestarzałym obiekcie, bez dachu i zaplecza, czekającemu na mecz kibicowi? Niewiele. Każdy mecz jest dziś do obejrzenia w Orange Sport, obecnym w coraz większej liczbie domów. Górnik ma też wielu kibiców dojeżdżających do Zabrza spoza tego miasta. – Tarnowskie Góry, Rybnik, Ruda Śląska, Lubliniec, Knurów, Piekary… Wymieniam tylko niektóre miejscowości.. Przy obecnym systemie sprzedaży, na stadion trzeba przyjechać dwa razy. Doładować kartę, a potem na mecz. Ewentualnie sporo przed pierwszym gwizdkiem. To też nie pomaga – wylicza K. Maj. Tymczasem Górnik posiada punkty sprzedaży tylko w czterech miastach. Wszystkie te elementy składowe mocno obniżyły frekwencje na stadionie Górnika.

Może przez internet?

Tymczasem po awansie za wszelką cenę chciano zwiększyć pojemność stadionu z 9 do 13 tysięcy. Udało się to zrobić od meczu z Ruchem. Na razie pierwszego i ostatniego, na którym był komplet. Po Bełchatowie szukano przyczyny w godznie rozpoczęcia meczu (14.45), ale po sobocie ten argument upadł. Dla Górnika to problem nie tylko marketingowy, ale też finansowy. Przy obecnych problemach finansowych, pełny obiekt miał gwarantować stały dopływ gotówki.

W klubie twierdzą, że sytuację może rozwiązać rozpoczęcie sprzedaży przez internet, co sprawdza się w klubach, które taki system już wprowadziły. Koszt uruchomienia tego projektu sięga kilkudziesięciu tysięcy złotych. Do tego dochodzą liczne akcje promocyjne i wspomniane otwarcie nowych punktów sprzedaży biletów. Wszystko ma ruszyć od wiosny. I tutaj pojawia się pytanie najważniejsze – czy taki scenariusz jest konieczny, skoro wiosną ma się rozpocząć budowa nowego stadionu. Nawet jeżeli uda się drugą rundę rozegrać jeszcze przy niewielkich ograniczeniach widowni, to już kolejny sezon będzie oznaczał ledwie 3-4 tysiące miejsc dostępnych dla kibiców. Wtedy problem rozwiąże się sam. Na dwa lata. Potem, po oddaniu trzech krytych trybun, obiekt ma przyjmować 25000 fanów. I wtedy trzeba będzie główkować jak przyciągnąć ludzi na stadion. Najlepiej dobrą grą i wygranymi, choć rzeczywistość pokazuje, że nie do końca jest to takie oczywiste.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2022 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera]