Forum
 

Sport: Studzenie głowy

Na Roosevelta cały czas obowiązuje hasło "gramy o utrzymanie". Adam Nawałka narzeka na stan murawy. Na razie nie wiadomo, jak długo odpocznie od gry Grzegorz Bonin.
Sześć punktów zdobytych w ciągu tygodnia, kosztem wicemistrza i mistrza Polski, pozwoliło Górnikowi awansować na ligowe podium. W Górniku trudno jednak dostrzec atmosferę entuzjazmu po ostatnich wygranych. - Czy spoglądam w górę tabeli? Nie robiłem tego, kiedy byliśmy na drugim miejscu, nie robię i teraz. Mamy w sobie dużo pokory i cały czas mnóstwo pracy do wykonania - uważa trener Adam Nawałka, który na pewno może dziś chodzić z podniesioną głową. W końcu przejmował zespół dziesięć miesięcy temu, kiedy Górnik był daleko za czołówką... pierwszej ligi.

Pełni pokory

Prezes zabrzan, Łukasz Mazur, po spotkaniu powiedział dwie charakterystyczne rzeczy. - Oczywiście, że jesteśmy po takim meczu bardzo szczęśliwi. W końcu beniaminek ograł na własnym boisku mistrza Polski. Cały czas jednak walczymy o utrzymanie, a do tego musimy wygrać jeszcze kilka spotkań. Co mnie najbardziej cieszy? Mamy drużynę. Chyba po raz pierwszy w Zabrzu od dziesięciu lat, kiedy grali tacy ludzie jak Wiśniewski, Gierczak, Probierz i Kompała. To uważam dziś za nasz największy sukces.
Nikt nie składa dziś na Roosevelta buńczucznych deklaracji, nikt nawet nie sili się na uogólnienia, które mogą zostać poddane bolesnej weryfikacji w kolejnym meczu. - Liga jest wyrównana i nieobliczalna, a my jesteśmy jej częścią. Dziś można powiedzieć, że nasz pomysł na drużynę okazał się świetny, ale nikt nie da gwarancji, że w kolejnych meczach nie zostaniemy sprowadzeni na ziemię - uważa Tomasz Wałdoch, dyrektor sportowy Górnika. - Mamy w tym, co robimy, mnóstwo pokory, choć nie powiem, że chodzę smutny. Takie mecze dają mnóstwo radości...

Prorok Rocki

W Zabrzu doskonale pamiętają, że trzy lata temu wyznaczono nawet konkretną datę, która miała oznaczać powrót do Zabrza mistrzostwa Polski. Rok później był spadek. W 2012 roku najlepszy miał być także Śląsk Wrocław. Dziś jest piętnasty w tabeli...
- Dobrze, że Górnik twardo stąpa po ziemi. Fajnie, że mają takie wyniki, ale piłkarsko to nie jest jeszcze drużyna, która może myśleć o pozostaniu na dłużej w czołówce ligi. Nawet w tak nieprzewidywalnej lidze jak nasza - uważa komentator Canal+, Grzegorz Mielcarski, przed laty grający w Górniku.
Piotr Rocki, ostatnio regularnie bywający na meczach Górnika, idealnie przewidział wynik niedzielnego meczu. - Postawiłem na 2-0 dla Górnika - mówił jeszcze przed pierwszym gwizdkiem, w przerwie dodając: - Jak Lech nie podniesie się w ciągu dwudziestu minut, to druga bramka na pewno padnie...
Okazało się, że „Rocky” idealnie wytypował wyniki czterech meczów Górnika granych w Zabrzu! 1-0 z Ruchem, Bełchatowem i Wisłą i niedzielnego 2-0 z Lechem. - Oczywiście, że nie byłoby tych sukcesów, gdyby nie dyscyplina taktyczna, dobre przygotowanie fizyczne i charakter, ale w ich grze jest też coraz więcej jakości. Tak naprawdę, to poza meczem z Lechią nie zagrali jesienią zupełnej „kiszki”.
Trenera Nawałkę musi cieszyć, że w meczach z mistrzem i wicemistrzem Polski Górnik nie stracił gola. Z drugiej strony, pytany, czy pod względem gry i realizacji założeń taktycznych, spotkanie z Lechem było najlepsze w tym sezonie, odpowiada: - Lepiej graliśmy z Jagiellonią Białystok.
Podobnie mówi też Rocki. - „Jaga” z tej trójki jest dziś po prostu najlepsza. Wisła nie zachwyciła, a tak słabego Lecha nie pamiętam. Górnik po przerwie nie dał im „powąchać” piłki. Mecz z Jagiellonią był z nich najlepszy.

Murawa do wymiany

Prezes Mazur chwali drugą linię, twierdząc, że od niepamiętnych czasów nikt nie mówi, że drużynie brakuje lidera i pomysłu na grę. W najbliższym meczu z Legią ta formacja może jednak być mocno przemeblowana. Nieobecność Mariusza Przybylskiego jest praktycznie przesądzona. Pytanie, ile spotkań odpocznie pomocnik Górnika po najbardziej kuriozalnej kartce, jaką sędziowie pokazali w tym sezonie. Przybylski ujrzał ją w 94 minucie i 4 sekundzie za próbę uderzenia Arboledy na środku boiska, kiedy upłynął już doliczony czas gry.
Grzegorz Bonin przeszedł w poniedziałek badania USG kontuzjowanego stawu skokowego. Diagnoza – prawdopodobne naderwanie więzadła skokowo-strzałkowego przedniego stawu skokowego. Przerwa w grze „Bońka” potrwa 3-4 tygodnie.
- Był duży obrzęk stawu skokowego, więc nie można było dokładnie zobaczyć uszkodzenia. Noga boli, ale na szczęście nie ma poważnego urazu. Bałem się, że będzie gorzej – mówi Bonin, który chodzi teraz w specjalnym bucie ortopedycznym.
Po dwóch tygodniach piłkarz zamelduje się na kontroli. Dopiero wówczas będzie można powiedzieć coś bardziej konkretnego o terminie powrotu Bonina do gry.
Pomocnik Górnika stanął na nodze Luisa Henriqueza, a następnie noga „uciekła” już na murawie. - Nigdy nie narzekam na stan murawy w kontekście gry, bo jest taka sama dla obu drużyn. Gorzej, kiedy przez jej stan piłkarze doznają kontuzji, a tak jest w Zabrzu - mówi trener Adam Nawałka. - Nie ma żadnego poślizgu. Noga zachowuje się jak na tartanie.
Zresztą symptomatyczne były też słowa Jacka Zielińskiego, trenera Lecha: - Znam murawę Górnika od wielu lat, ale nigdy nie była w tak złym stanie jak obecnie...
Prawdopodobnie wkrótce przestaną grać na niej mecze piłkarze Młodej Ekstraklasy, ale to nie rozwiąże problemu.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online