Forum
 

Czas zmian

Dwie roszady w składzie Górnika wymusiły okoliczności. Czy dojdzie też do trzeciej?
Dwa ostatnie mecze ligowe Górnik zaczął w identycznym składzie. I wygrywał. Najpierw z Wisłą, potem z Lechem. I pewnie Adam Nawałka nie dokonywałby większych roszad przed meczem z Legią, gdyby nie był do tego zmuszony. Dziś jednak jest. 

Tropem Beenhakkera
Grzegorz Bonin leczy kontuzję stawu skokowego i nie można wykluczyć, że w tym roku nie wyjdzie już na boisko, a Mariusz Przybylski pewnie dzisiaj usłyszy werdykt w sprawie czerwonej kartki, którą ujrzał w meczu z Lechem. Niezależnie od tego, czy będzie surowy czy łagodny, szansa na jego grę w Warszawie jest praktycznie zerowa. Tym samym druga linia Górnika, która zdaniem choćby Andrzeja Juskowiaka, byłego reprezentanta, a dziś jednego z trenerów Lecha, miała największy wpływ w ograniu przez zabrzan mistrza Polski, traci dwa bardzo ważne ogniwa.
Kto za nich? Odpowiedzią jest prawdopodobnie ustawienie, w którym Górnik... kończył mecz z Lechem. Oczywiście z pominięciem Przybylskiego, który do szatni poszedł kilka sekund przed kolegami.
- Każdego kontuzjowanego żal, ale nie ma ludzi nie zastąpionych. Obie bramki strzeliliśmy Lechowi, kiedy Bonina nie było już na boisku - zauważa Tomasz Wałdoch, dyrektor sportowy Górnika. Adam Nawałka dokonał po urazie Bonina korekty w składzie. Tomasz Zahorski, który jesienią zmonopolizował pozycję wysuniętego napastnika, przeszedł na prawą stronę, gdzie blisko na trzy lata temu wystawiał go w lidze - z konieczności - Ryszard Wieczorek, a w kadrze Leo Beenhakker. Podobnie będzie pewnie w Warszawie. Tym bardziej, że wciąż nie jest gotowy do gry na pełnych obrotach Maciej Bębenek, ściągnięty do Zabrza właśnie jako alternatywa dla Bonina.

Mecz szczególny
Kiedy ten ostatni opuszczał boisko, pojawił się na nim Daniel Sikorski i zajął miejsce Zahorskiego. Czy wykorzystał swoją szansę? - Trochę chaotyczny i "elektryczny", ale miał asystę, jest szybki, silny fizycznie... Na Legii taki piłkarz, bez kompleksów i mocno "naładowany" może być Górnikowi bardzo potrzebny - uważa Piotr Rocki, były gracz Górnika i Legii. Tomasz Wałdoch, dyrektor sportowy Górnika dodaje: - Na pewno cały czas widać w przypadku Daniela brak ogrania, ale to była dobra zmiana. Wniósł do naszej ofensywnej gry dużo ożywienia.
Ostateczną decyzję podejmie trener Nawałka, jednak wybór ma niewielki. Tomasz Chałas nie przekonał na razie trenera do swoich umiejętności i pewnie nie zmieniła tego bramka strzelona Lechowi w ME, już w 40. sekundzie meczu. Adrian Świątek ostatnio nie wchodzi na boisko nawet w roli zmiennika. Innych napastników Górnik dziś nie ma. Poza tym trudno nie pamiętać, że ojciec Daniela Sikorskiego, Witold, przez blisko dziesięć lat był jednym z symboli Legii lat osiemdziesiątych i dla jego syna, urodzonego już w Austrii, mecz z Legią byłby czymś szczególnym.

Danch czy Jop?
Naturalnym zmiennikiem Przybylskiego jest ktoś z dwójki Pazdan-Danch. W Zabrzu żałują, że pierwszy z nich wypada z gry, bowiem ma bardzo udaną rundę, ale też nie kryją, że akurat defensywnych pomocników na klubowych etatach kilku jest. Już gra Adam Marciniak, a w niedzielę obok niego stanie? Prawdopodobnie Pazdan, który jest już zdrowy i dwa razy wszedł na boisko w roli zmiennika. Jego doświadczenie na trudnym terenie w Warszawie może być drużynie bardzo przydatne. Danch najpewniej zostanie na środku obrony, gdzie rozegrał dwa bardzo dobre mecze. Po ostatnim chwalili go między innymi Stanisław Oślizło i Zygmunt Anczok, jedni z lepszych defensorów w całej historii polskiej piłki.
Ta decyzja może być zresztą najtrudniejsza do podjęcia dla trenera Nawałki, bowiem zdrowy jest już Mariusz Jop, którego miejsca na boisku nikt wcześniej nie próbował nawet kwestionować. Dziś trudno jednak nie zadawać sobie pytania - postawić na mającego doświadczenie w meczach o stawkę Jopa, który miał dwa tygodnie przerwy w treningach czy będącego "w gazie" Dancha?
Szkoleniowiec Górnika ma więc kilka znaków zapytania, a warto pamiętać, że mogło być ich jeszcze więcej. Adam Banaś, Michał Bemben, i Aleksander Kwiek od dwóch kolejek są zagrożeni pauzą za kartki. Mają już na koncie trzy żółte, więc każda kolejna jest równoznaczna z pauzą w kolejnym meczu. Teoretycznie mógł więc Nawałka wymieniać w niedzielę nawet połowę jedenastki.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online