Forum
 

Sport: Dwóch lekko rannych

Polonia nie oddała ani jednego celnego uderzenia na bramkę Nowaka, a jednak derby zakończyły się sprawiedliwym podziałem punktów. Bo to Górnik strzelił dwa gole.
Od czasu powrotu Polonii do ekstraklasy, po raz pierwszy w jej derbowym meczu z Górnikiem padł remis. Dla Górnika był to też pierwszy remis w tym sezonie. Co ciekawe, po meczu obaj trenerzy mówili o jednym punkcie zdobytym, a nie dwóch straconych. 
- W dwóch wyjazdach mamy cztery punkty. Przed tymi meczami wziąłbym taki dorobek w ciemno - przyznał Jan Urban, który jako trener Polonii jeszcze w lidze nie przegrał.
Zabrzanie pewnie nie mówiliby o remisie jako korzystnym wyniku, gdyby mogli zagrać w optymalnym składzie. Bez czterech piłkarzy pauzujących za kartki (Przybylski, Bemben, Kwiek i Banaś) i dwóch kontuzjowanych (Gierczak i Bonin), gospodarze nie byli w stanie, szczególnie po przerwie, utrzymać korzystnego dla siebie wyniku. Starczyło umiejętności do przeszkadzania, zabrakło do konstruowania akcji, które mogły dać zabrzanom trzy punkty. Choć bramka dla Polonii padła w kuriozalnych okolicznościach, to z przebiegu gry w drugiej połowie goście na pewno na wyrównujące trafienie zasłużyli. Nawet jeżeli nie oddali w całym meczu jednego celnego strzału na bramkę Sebastiana Nowaka.
Pierwsze 30 minut meczu to dominacja Górnika. Skład, który wyszedł na boisko, pewnie po raz drugi już nigdy się na murawie nie spotka, ale zabrzanie zaskakująco dobrze "weszli" w mecz. Grali wysokim pressingiem, potrafili dobrze rozegrać piłkę w środku pola i stworzyli kilka świetnych okazji bramkowych. Gola kolejki mógł strzelić Mariusz Jop. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, upadając na murawę, trafił piłkę piętą. Wyszedł z tego kapitalny strzał, jeszcze efektowniej obroniony przez Gąsińskiego. Polonia raczej ograniczała się do przeszkadzania, choć swoją okazję też miała. Strzał Davida Kobylika z rzutu wolnego trafił w poprzeczkę.
- Nie widziałem dziś żadnej dobrej i przemyślanej akcji - mówił po meczu rozczarowany grą obu drużyn Andrzej Szarmach. Pomylił się o... jedną akcję. Przeprowadził ją Górnik i dała ona zabrzanom prowadzenie. Wodecki świetnie zagrał piłkę na "wolne pole" do Sikorskiego. Ten dośrodkował, a 18-letni Michał Jonczyk ubiegł Petera Hrickę i głową strzelił swojego pierwszego gola w ekstraklasie. Jonczyk był jednym z najlepszych piłkarzy na boisku, jednak po raz kolejny doznał kontuzji. Tej jesieni już trzeciej. Tym razem kolana i dziś badanie USG u doktora Wawrzynka rozstrzygnie, jak długo potrwa jego przerwa w grze.
Im dłużej trwał mecz, tym bardziej eksperymentalny skład Górnika oddawał pole Polonii. Goście dłużej i lepiej rozgrywali piłkę, co jednak nie przekładało się na okazje bramkowe. Do 60. minuty, kiedy całą robotę wykonali za nich zabrzanie, strzelając samobójczą bramkę. Po chwili kolejny róg mógł dać Polonii prowadzenie, kiedy Mateusz Żytko "główkował" minimalnie nad poprzeczką. Górnik z każdą minutą gasł. Brakowało umiejętności i egzekutora, niewiele wniosły do gry zmiany. Gospodarze zaatakowali dopiero w końcówce. Piłkę "meczową" mieli Zahorski i Sikorski, który wykonywał rzut wolny z siedemnastu metrów. Piłka do siatki jednak nie wpadła i padł zasłużony remis. Czasami w futbolu lepiej, kiedy jest dwóch rannych niż jeden zabity... Tym bardziej, że - poza trzymającym lód na kolanie Jonczykiem - nie były to rany ciężkie.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online