Forum
 

Zapaliła się lampka

We Wrocławiu efekt końcowy gry Górnika był odwrotnie proporcjonalny do liczby zmian i roszad dokonanych w składzie przez trenera Adama Nawałkę.
Najpierw była klęska w meczu z Lechią 1:5. Potem? Seria wyników, które zaskoczyły chyba samych piłkarzy Górnika. Potrafili ograć Lecha, Wisłę i do 88. minuty prowadzili w Warszawie z Legią. W sobotę zabrzanie doznali jednak kolejnej wysokiej porażki. We Wrocławiu ze Śląskiem (0:4). Drużyna, która tak dobrze, a przede wszystkim skutecznie, grała z "mocarzami" ligi praktycznie przestała istnieć.

Roszada za roszadą
- Co mogę powiedzieć o taki meczu... - zastanawia się prezes klubu, Łukasz Mazur. - Wiem, że to jest sport i takie mecze się zdarzają. Tylko, że takie spotkanie jak z Lechią to może być jedno na sezon, a już na pewno nie powinno się powtórzyć po kilku tygodniach. To smutne, ale ja - laik - przed meczem miałem przeczucie, że to się skończy bardzo źle. Kiedy? Powiem bardzo oględnie, że zaskoczył mnie nasz skład...
Roszady w Górniku były nieuniknione. W końcu do zespołu wracało aż czterech piłkarzy, którzy tydzień wcześniej pauzowali za kartki. I zgodnie z przewidywaniami dla wszystkich trener Nawałka znalazł na boisku miejsce. Rzecz w tym, że jednocześnie trener dokonał licznych roszad na boisku.
Adama Stachowiaka już tydzień temu zmienił w bramce Sebastian Nowak. Zadecydowało kilka zdań Stachowiaka, który nie do końca zgodził się z opinią trenera na temat jego winy za gola straconego w Warszawie. Adam Danch wyszedł na boisko we Wrocławiu, ale nie jako środkowy obrońca, co tak świetnie sprawdziło się w kilku wcześniejszych meczach, tylko na prawej pomocy. Trener sprawdzał taki wariant gry na treningach poprzedzających mecz. Obok Banasia wyszedł w tej sytuacji Mariusz Jop.

Mogą grać
Trener zrezygnował też z Daniela Sikorskiego, choć strzelił gola w Warszawie i zaliczył asystę w meczu z Polonią Bytom. Tym razem siadł na ławce. Do ataku wrócił więc Tomasz Zahorski, wcześniej przyzwoicie radzący sobie z prawej strony.
Efekt był opłakany. Górnik nie miał we Wrocławiu żadnej siły ognia i popełniał koszmarne błędy w defensywie. Jakby tego było mało, kolejny raz seryjnie tracił gole po stałych fragmentach gry, choć tutaj nastąpiła zmiana w sposobie krycia. Nawałka "strefę" zastąpił indywidualnym pilnowaniem rywali. Bezskutecznie. Jakby tego było mało, Górnik bardzo szybko stracił dwóch obrońców. Zarówno Adam Banaś jak i Michał Bemben, którzy nie dotrwali do przerwy, a schodzili z boiska przy stanie 0:2. Bemben ma problem z mięśniem dwugłowym i czeka go tydzień przerwy w treningach, Banaś dzisiaj przejdzie rezonans magnetyczny kontuzjowanego kolana.

Czas na analizę
- Na pewno zapaliła się dla całej drużyny lampka ostrzegawcza - dodaje prezes Mazur. - Przegrana w takich okolicznościach jest nie do zaakceptowania. Tym bardziej, że nie ma w niej żadnego przypadku. Był to najniższy wymiar kary. Nie było walki, nie było pary... Co teraz?
Czekamy na analizę tego co się działo i informacje o dokładnych przyczynach takiej, a nie innej gry. Zostały do rozegrania trzy trudne mecze i jeżeli nie będzie poprawy to grozi nam zmarnowanie dorobku całej rundy. Wystarczy jedno spojrzenie na tabelę, by zorientować się, co może się dziać za kilka tygodni.
Górnik już w piątek gra z wiceliderem, Koroną, a potem jedzie na mecze z Widzewem i Polonią Warszawa. Do składu prawdopodobnie wróci Grzegorz Bonin. Nie jest to jeszcze przesądzone i rozstrzygnie się w ciągu najbliższych dni. W każdym razie Bonin nie grał w niedzielny meczu Młodej Ekstraklasy, gdzie z kolei bardzo dobrze wypadli Sebastian Leszcza i Maciej Bębenek.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online