Było ich czterech

Wiosną 2009 roku w kadrze Górnika było aż czterech nominalnych defensywnych pomocników. Dziś na tej pozycji gra tylko jeden z nich.
Michał Pazdan, Adam Danch, Paweł Strąk i Mariusz Przybylski... Każdy z ligowym doświadczeniem i z ambicjami gry w wyjściowej jedenastce. Tak imponująco wyglądała lista defensywnych pomocników Górnika od stycznia 2009 roku. W klubie już wcześniej byli Michał Pazdan, wtedy jeszcze świeżo mający w pamięci pobyt z kadrą Leo Beenhakkera na Euro 2008 i Adam Danch, który rok wcześniej było objawieniem polskiej reprezentacji do lat 20 na mistrzostwach świata w Kanadzie.
Tymczasem trener Henryk Kasperczak, który kilka miesięcy wcześniej zaczął rządy na Roosevelta, sprowadził dwóch kolejnych, starszych od tej dwójki piłkarzy. Mariusza Przybylskiego z Polonii Bytom i Pawła Strąka, z tej grupy najbardziej znanego, byłego mistrza Polski z Wisłą Kraków. Do Zabrza trafił wtedy z SV Ried, gdzie nie było dla niego miejsca w pierwszym zespole.
Ktoś musiał siedzieć na ławce, ewentualnie grał na innej pozycji. Dziś, niespełna dwa lata od chwili, gdy czwórka razem była w Zabrzu, losy każdego piłkarza potoczyły się bardzo różnie, choć formalnie w komplecie wciąż są w klubie. Co ciekawe, jako defensywny pomocnik regularnie gra tylko jeden z nich.

Paweł Strąk - rezerwista z bólem
Górnik podpisał z nim bardzo długi i wysoki kontrakt... Strąk miał być jedną z gwiazd drużyny Kasperczaka. Zresztą mówił na początku pobytu w Zabrzu: - Przyszedłem tutaj ze względu na osobę trenera Kasperczaka...
Niewiele z tego wyszło. Grał jednak regularnie. Co ciekawe, po Kasperczaku każdy kolejny trener też na Strąka stawiał. Najpierw Ryszard Komornicki, a po jego odejściu Adam Nawałka. I pewnie tak byłoby także po powrocie Górnika do ekstraklasy, ale wtedy weto postawili prezes Łukasz Mazur i dyrektor sportowy Tomasz Wałdoch. Obaj nie wiedzieli dla Strąka miejsca w drużynie, piłkarz mógł odejść za darmo, dostając w zamian "odprawę". Mazur stwierdził po rozmowie z piłkarzem, że nie ma takiej możliwości, by za jego kadencji Strąk jeszcze w Górniku zagrał. Ostatecznie Strąk jednak z opuszczenia Górnika zrezygnował i jesienią grał w B-klasie. do czasu, kiedy zaczął mieć poważne kłopoty z kręgosłupem. Dziś nie trenuje, Górnik z kolei nie ma zawodnika na liście płac, bowiem płaci mu ZUS. Jak długo? Kłopoty z kręgosłupem czasami trwają bardzo długo, szczególnie w wypadku zawodowego uprawiania sportu.

Mariusz Przybylski - lider z cienia
Przychodził w cieniu Strąka, a dziś jest jednym z najważniejszych piłkarzy Górnika. Andrzej Iwan twierdzi nawet, że zasłużył na szansę u Franciszka Smudy, a pełnię swoich umiejętności pokazuje teraz, bo nie musi uważać na błędy popełniane przez... Strąka. Coś w tym jest, bo Przybylski jesień ma faktycznie bardzo dobrą, a jedyny zgrzytem jest "głupia" czerwona kartka, którą ujrzał w meczu z Lechem. W doliczonym czasie gry za próbę uderzenia Arboledy wyleciał z boiska. - Bardzo wartościowy piłkarz. Ma mnóstwo odbiorów, myśli, mało traci piłkę i potrafi jednym podaniem zacząć ofensywną akcję. Mało który z pomocników potrafi w lidze zachować równowagę między grą ofensywną i defensywną jak Przybylski - mówi Andrzej Szarmach, często oglądający mecze Górnika. - Nie przesadzajmy z tą formą. Cały zespół gra generalnie dobrą piłkę, role są na boisku świetnie rozłożone. Mam do swojej gry i formy dużo pokory - mówi sam Przybylski, wyrastający z cienia Gierczaka czy Kwieka na lidera środka pola.

Adam Danch - odkrycie defensywy
Często - za kadencji kilku trenerów - grał tam gdzie była potrzeba. Skoro ściągnięto Strąka i Przybylskiego, Danch pojawiał się jako środkowy obrońca, a czasami nawet "ten trzeci" w drugiej linii, grając bliżej bramki rywala, co nie bardzo mu wychodziło. Piłkarz nie zachwycał, a przed rozpoczęciem tego sezonu jego akcje też nie stały wysoko. Akurat pomocników jest w Zabrzu sporo, a Danchowi przytrafiła się dodatkowo kontuzja. Wcześniej grał niewiele, czasem jako boczny pomocnik. "Wskoczył" do składu na mecz z Wisła za chorego Jopa i... - To najbardziej pozytywna niespodzianka w całym Górniku. Przed sezonem nie przypuszczałbym, że będzie środkowym obrońcą numer jeden w Zabrzu - uważa Andrzej Iwan. W meczu ze Śląskiem Adam Nawałka wystawił go na prawej pomocy, stawiając na duet Banaś-Jop. Do kontuzje tego pierwszego Danch wrócił na środek obrony i można się spodziewać, że szybko tej pozycji nie opuści. W czerwcu kończy się jego kontrakt z klubem. Górnik bardzo chce, by Danch podpisał nową, wieloletnią umowę na Roosevelta.

Michał Pazdan - prawy zmiennik
Pierwsze meczem grał jako środkowy obrońca, choć nie miał jeszcze dwudziestu lat. Był też prawym defensorem i defensywnym pomocnikiem, gdzie grał najlepiej. Zaowocowało to powołaniem do kadry Leo Beenhakkera. Pazdan na dłużej w niej nie zagościł, ale w Górniku miał pewne miejsce, choć za kadencji Kasperczaka i Nawałki raczej jako partner Adama Banasia na środku obrony. Druga linia była zajęta. Pazdan swego czasu była na treningach Wisły, ale do transferu nie doszło. Latem miał wyjechać za granicę. Górnik uznał, że konkurencję ma sporą i może na piłkarzu zarobić. Zamiast transferu, poważna kontuzja wyłączyła Pazdana z gry na kilka miesięcy. Dziś trudno mu wrócić do wyjściowej jedenastki. W ostatnich meczach gra jako prawy obrońca, zastępując Michała Bembna.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online