Czas na beniaminków

Widzew miał przed rozpoczęciem sezonu 2010/11 znakomitą pozycję wyjściową. O tym, jak łodzianie zmarnowali jesienną rundę, świadczy porównanie z Górnikiem, z którym razem awansowali w czerwcu do ekstraklasy, a teraz wspólnie kończyć będą jesienną rundę.
Na starcie Widzew był lepszy od Górnika o 16 punktów, dzisiaj, po czternastu kolejkach bieżącego sezonu, ustępuje mu w tabeli ekstraklasy o siedem. Zespół z Łodzi zapewnił sobie awans do ekstraklasy znacznie wcześniej i w ostatnim spotkaniu wiosennej rundy I ligi nie musiał się już męczyć. I tak wygrał gładko 3-0...

Kalendarz

Widzew:
Analiza ligowego terminarza sugerowała, że najtrudniej będzie na początku, gdy trzeba było grać z Lechem, Koroną na wyjeździe, Wisłą i Polonią Warszawa. Niejako rozpędem Widzew wystartował więc dobrze (remis z Lechem, wyjazdowa wygrana z Koroną, niezasłużona porażka z Wisłą), ale później gubiły łodzian kolejne remisy, a kiedy po zwycięstwach nad Jagiellonią, Śląskiem i Zagłębiem w meczu o Puchar Polski wydawało się, że forma drużyny znów poszła w górę, zdarzyła się seria porażek i remis z Cracovią, który faktycznie też okazał się porażką, bo zepchnął drużynę do strefy spadkowej.

Górnik:
Górnik zaczął od przegranej, ale potem zanotował serię o jakiej latem pewnie nawet nie marzył. Wygrał trzy mecze z rzędu. Co ciekawe, zabrzanie ograli dwóch wiceliderów, czyli Bełchatów i Koronę, a także mistrza i wicemistrza Polski, czyli Lecha i Wisłę. Byli o krok od trzech punktów w Warszawie, by stracić 11 goli w Gdyni, Gdańsku i Wrocławiu. Tylko dwa ostatnie mecze, beznadziejny ze Śląskiem i bardzo przyzwoity z Koroną pokazują, że drużyna nie jest jeszcze do końca przewidywalna, tracąc sporo atutów na wyjazdach. Po awansie taki bilans punktowy jaki ma Górnik dziś przyjęto by w ciemno.

Kadra

Widzew:
Opinia, że rozpędzony Widzew znajdzie się w czołówce ekstraklasy, była powszechna. Uznano, że drużyna, która dwa lata z rzędu wygrywała rywalizację w I lidze, jest na tyle silna, że generalna przebudowa nie jest konieczna. Letnie transfery miały nie tyle wzmocnić, co uzupełnić zespół, który co najmniej od roku był budowany z myślą o ekstraklasie. Słychać było wprawdzie głosy zdziwienia, że tak bogaty klub nie ściąga nikogo ze znanym nazwiskiem, ale nawet wątpiących uspokoić musiały zapewnienia szefów klubu, że wszystko jest pod kontrolą, a wyniki letnich sparingów z silnymi drużynami z Niemiec i z Holandii potwierdzały opinię o klasie zespołu.
Teraz widzimy, że z transferami sztab szkoleniowy, któremu przewodził były już dyrektor sportowy Marek Zub, wyszło najwyżej średnio. Z nowych zawodników pewne miejsce w drużynie ma tylko Bruno Pinheiro. O Nakoulmie od początku było wiadomo, że przyszedł z niewyleczoną kontuzją. Chwalony początkowo na wyrost Grischok też szybko poszedł „na chorobowe”, a Grzelak, grając w IV lidze, mógł tylko żałować, że skończyły się portugalsko-greckie czasy, bo po pięciu kilkunastominutowych epizodach w ekstraklasie od reprezentacji, w której wystąpił przecież dwukrotnie, jest dalej niż na początku swojej kariery. Jedynym człowiekiem ze ścisłego kierownictwa drużyny, który miał wątpliwości co do faktycznej siły zespołu, był zdaje się Paweł Janas i to właśnie było główną przyczyną jego rejterady do Polonii.

Górnik:
Górnik uznał, że skład, który tak męczył się w pierwszej lidze nie gwarantuje utrzymania. Dokonano więc rewolucji, w Zabrzu kolejnej, pozbywając się sporej liczby piłkarzy. Najbardziej spektakularne były rozstania z tak znanymi i drogimi nazwiskami jak Szczot, Strąk, Gorawski czy Pitry. O transferach decydował po raz pierwszy nowy dyrektor sportowy, Tomasz Wałdoch i prezes Łukasz Mazur. Na „sztuki” Górnik kupił niemal całą nową jedenastkę, choć kilku piłkarzy z myślą o kolejnych sezonach. Pewne miejsce w trakcie rundy wywalczyło pięciu z nich. Adam Stachowiak w bramce, Michał Bemben i Mariusz Jop w obronie, Aleksander Kwiek i Piotr Gierczak w pomocy. Ten ostatni nie gra już długo z powodu kontuzji, które generalnie stały się problemem graczy z Zabrza. Można się zastanowić, czy przypadkiem, czy prawidłowością są kolejne urazy, które leczą piłkarze sprowadzeni z Sandecji Nowy Sącz, czyli duet Jonczyk-Bębenek. Obaj zdrowi pewnie graliby o wiele częściej. Adam Nawałka przekonuje się do Daniela Sikorskiego, ale trudno nie zauważyć, że po „przeczyszczeniu” szatni, lepiej gra kilku zawodników, którzy w Zabrzu są już dłużej. Danch, Magiera, Przybylski, czy Wodecki mają o klasę lepszą rundę niż cały poprzedni sezon.

Kasa

Widzew:
Nie widać też specjalnych triumfów na polu pozasportowym. To nie nasza wina, że rzeczywisty obraz klubu w chwili obecnej porównujemy do planów przedstawianych przez prezesa. Budowa stadionu nie wyszła poza fazę projektów i dyskusji, a prezentowana publicznie efektowna wizualizacja jest na razie tyle warta, co wcześniejsze zapowiedzi prezesa Cacka, który na otwarcie nowego stadionu zapraszał na… 31 sierpnia 2010 roku. To fakt, że gazeta żyje jeden dzień, ale są tacy, co gromadzą wycinki. O ile powściągliwość w szastaniu pieniędzmi na wątpliwe transfery nie jest grzechem, to dziwić się można, jak tak skomputeryzowany klub może pozwolić sobie na poślizgi w wypłatach. „A który klub ich nie ma?” - pyta nonszalancko Sylwester Cacek i trudno nie przyznać mu racji. Tyle tylko, że nazbyt dobrze pamiętają jeszcze w Łodzi słynną opinię o jednym z poprzednich właścicieli, Andrzeju Pawelcu, o którym mówiło się, że jak obiecuje, to… obiecuje.

Górnik:
Górnik wyprzedził Widzew nie tylko w tabeli, ale na pewno w planach budowy nowego stadionu. W Zabrzu jest już pozwolenie na budowę, w marcu ruszają prace, a za dwa lata mają być gotowe trzy kryte trybuny na 22500 miejsc. Dziś o czasach sprzed dwóch lat, kiedy nie liczono się z wydawanymi pieniędzmi mogą w Zabrzu zapomnieć. Piłkarze nie dostali premii za awans i nie dostają premii za wygrane mecze. Jest tego już kilka milionów. Obecnie mają wypłacane tylko pensje. Klub musi przetrwać do stycznia, kiedy Allianz przeleje na konto 5 milionów, z czego zresztą część od razu zabierze za udzieloną wcześniej pożyczkę. Poza tym Górnik musi sobie radzić sam. W każdym razie klub ma dziś budżet na poziomie drugiej połówki tabeli i trudno przypuszczać, by Allianz, kiedy piłkarze będą grali dla 4000 widzów na przebudowywanym stadionie, nagle zdecyduje się coś więcej wrzucić do skarbonki.

* * *

Gdy rozpoczynał się nowy sezon i zresetowano wcześniejszy dorobek drużyn, okazało się, że te 16 punktów przewagi Widzewa nad Górnikiem nie ma żadnego znaczenia. Łodzianie z rozpędu wyprzedzali zabrzan w tabeli tylko przez trzy kolejki. Od czwartej górą jest już Górnik, dzisiaj lepszy aż o siedem punktów. Czy to znaczy, że zabrzanie są o klasę lepsi od Widzewa? Pewnie nie, a faworytem meczu mimo wszystko są gospodarze. Polska liga generalnie jest nieprzewidywalna, a jutro na boisko wyjdzie przecież dwóch beniaminków.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online