Forum
 

Nokaut techniczny Górnika

Zabrzanie po raz kolejny pokazali, że nie umieją grać na wyjazdach. To ich piąta porażka w gościnie. Na obcych boiskach dali sobie strzelić już dwadzieścia goli...
Jedna drużyna walczyła o miejsce na podium na półmetku rozgrywek, druga o wydostanie się ze strefy spadkowej. Górnik nie obraziłby się pewnie po remisie, Widzew grał o całą pulę, bo bliski był już punktowego bankructwa w tabeli. Zaryzykował i wygrał... 
Z przebiegu gry wyciągnąć można było wniosek, że to Widzew gra na wyjeździe. Gospodarze pozwolili górnikom na rozgrywanie piłki w środku boiska, bezlitośnie wykorzystując każdą stratę do przeprowadzania kontrataków. Kiedy tylko Górnik zaatakował, natychmiast nadziewał się na kontry, po których zrazu można było zobaczyć gwiazdy w oczach - jak po strzale Grzelczaka w 4 minucie, obronionym przez Stachowiaka, albo akcjach pary Robak - Szernas, zakończonych niecelnymi strzałami - a potem padało się już na deski. Po raz pierwszy sędzia wyliczał więc zabrzan w 37 minucie, gdy wymiana podań między Szernasem a Kuklisem do tego stopnia rozbiła zabrzańską obronę, że pozostawiony sam sobie Stachowiak mógł już tylko sfaulować tego drugiego. Z „jedenastki” strzelał nie Robak, który był wyznaczony do wykonywania karnych, a Szernas. - Poprosił mnie, bym mu odstąpił tego karnego, to się zgodziłem - tłumaczył się z tej niesubordynacji Robak. Widzewskiemu Litwinowi bardzo zależało na tym golu, bo w Polsce nie zdobył bramki w dziewięciu kolejnych meczach ligowych i pucharowych od 18 września, chociaż w tym czasie pokonał samego Casillasa, grając w reprezentacji swojego kraju.
Widzew objął prowadzenie akurat w momencie, gdy blisko zdobycia gola byli zabrzanie, a trener Michniewicz zareagował na chaos w swojej drużynie zmianą Grzelczaka na Ostrowskiego. W 33 minucie po serii błędów Kanieckiego i Madery łódzki bramkarz niemal na samej linii zatrzymał piłkę toczącą się do bramki, a w 35 obronił trudny strzał Kwieka z dystansu. Chwilę potem mocno zagroził mu kolejnym strzałem Wodecki, ale i tym razem skończyło się tylko na rzucie rożnym.
Po przerwie Widzew konsekwentnie grał przyczajony, cofając się na własną połowę, czujnie kontrolując poczynania rywala i czekając na swoją szansę. W 54 minucie Ben Radhia w wyskoku staranował wręcz główkującego w polu karnym Zahorskiego, ale sędzia uznał, że była to tylko walka o piłkę, a nie faul. Niedługo potem strzał Zahorskiego z pewnej pozycji zablokował ofiarnie Madera i Górnik znów miał z tej bramkowej akcji tylko rzut rożny.
Jeżeli to prawda, że po Szernasa i Robaka ustawia się już kolejka innych klubów, to akcją z 71 minuty Robak znacznie podbił swoją wartość. Odważnie zaatakował próbującego wybić piłkę z własnego przedpola Dancha. Zabrzanin przegrał tę rywalizację: dał sobie odebrać piłkę, pozwolił potem zastawić się silniejszemu fizycznie Robakowi ciałem i nie przeszkodził w oddaniu strzału, przy którym Stachowiak nie miał już szans.
Górnik mógł teraz już tylko desperacko zaatakować - Magiera i Jop stali się napastnikami, pozostali obrońcy też podeszli aż do środkowej linii. W 77 minucie celnie strzelał Zahorski (Kaniecki obronił), ale to odkrycie się nie dało nawet bramki kontaktowej - wprost przeciwnie. Do wybitej głęboko z własnej połowy piłki doszedł Robak, nie dał biegowo szans obrońcom Górnika i… znów dopisał kolejne sto tysięcy do swojej transferowej ceny. Czwarty gol to już dodatkowy bonus - nawet jeżeli Djurić nie zdobędzie już więcej bramek dla Widzewa, ten strzał z 30 metrów pod poprzeczkę kibice zapamiętają na zawsze. Był to pierwszy kontakt bośniackiego Serba z piłką - na boisko wszedł kilkadziesiąt sekund wcześniej.
Nie sposób było oprzeć się wrażeniu, że podobny mecz kibice w Łodzi niedawno oglądali. Tak, niemal identycznie przebiegało spotkanie ze Śląskiem, wygrane przez łodzian 5-2. Niby goście byli równorzędnym partnerem, niby niewiele brakowało, a to oni strzelaliby gole, ale znów skończyło się dotkliwą porażką przyjezdnych. Przy takim wyniku pokonani muszą jednak z pokorą zwiesić głowę i uznać wyższość rywala, nie szukając tanich usprawiedliwień.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online