"Wiśnia" show

Grałem w takim meczu wiele lat temu i nie mogłem sobie odmówić przyjemności, by jeszcze raz nie wyjść na parkiet - powiedział po meczu piłkarzy ręcznych NMC Powenu Zabrze i Górnika Jacek Wiśniewski, który zgłosił udział w imprezie i został jej królem strzelców...
Hala przy ul. Wolności wypełniła się do ostatniego miejsca, a na parkingu wokół obiektu nie było gdzie zaparkować. - Może pomysłem na nasza frekwencję są przedmecze z Górnikiem? - zastanawiał się Cezary Winkler, legendarny już bramkarz zabrzańskiej „siódemki", pochodzący z... Chorzowa.. - Proszę podkreślić, że bramki dla nas strzelali faceci z Chorzowa właśnie, choć od lat związani z Zabrzem. - mówił „Walter". Sam zdobył jedną , dwie kolejne dodał Sebastian Kicki, który generalnie stoi w zabrzańskiej bramce, a wczoraj szalał w ataku jako piłkarz nożny i ręczny.

Wizyta prawdy

Kiedy po spotkaniu wybierano najlepszego zawodnika dwumeczu, był tylko jeden dylemat: Jacek Wiśniewski czy Kicki właśnie? - Według mnie jest świetny, ale jeżeli Górnik jest zainteresowany, to możemy z prezesem Mazerem rozmawiać o transferze - żartował prezes NMC, Bogdan Kmiecik, który jutro wybiera się do Szwecji na finały mistrzostw świata. W końcu gra tam wychowanek zabrzańskiego klubu, Tomasz Rosiński. - Ja też pojadę, ale tylko wtedy, kiedy Polska zagra w finale - dodał Łukasz Mazur, sternik Górnika, którego wcześniej czeka nieco poważniejsza wizyta w Warszawie. Konkretnie - w siedzibie Allianz Polska. Być może od niej będzie zależała przyszłość prezesa klubu z Roosevelta. Dojdzie do niej we wtorek.

Gdzie te „armaty"?

Można mieć do Górnika małe pretensje, że nie wystawił do wczorajszej zabawy swoich „armat". Blisko dziesięć lat temu, kiedy pierwszy raz odbyła się podobna impreza, Górnik pokazał wszystko, co miał najlepszego. Jakby tego było mało, po spotkaniu zawodnicy obu klubów bawili się jeszcze kilka godzin. - Może teraz tego zabrakło, ale fajnie, że wróciliśmy do tego pomysłu. Od czegoś trzeba zacząć. Mnie cieszą te tłumy na trybunach - mówił po spotkaniu Dariusz Mogielnicki, związany z zabrzańską piłką ręczna od kilkunastu lat.

„Moja krew"

Z drugiej strony, poza uczestnikami zabawy na parkiecie, w hali pojawili się między innymi Piotr Gierczak, Adam Banaś i Daniel Sikorski. W poniedziałek wszyscy ruszyli na zgrupowanie do Dzierżoniowa. - W Niemczech piłka ręczna jest bardzo popularna. Fajnie, że taka impreza odbywa się także tutaj. Dzisiaj miałem sporo obowiązków, ale za rok na pewno zagram - stwierdził ten ostatni. Tymczasem na parkiet regularnie wychodził Michał Bemben, tradycyjnie „trzymający" się prawej strony. Szalał za to Jacek Wiśniewski, któremu na pewno dodawał animusz syn Przemek. W przerwie spotkania „Wiśnia"-junior wygrał konkurs na rzut piłką do futbolu amerykańskiego. - Moja krew - przyznał tato, który rzucił w meczu piłki ręcznej aż siedem goli. - Gdybym miał wolny etat, to bym się zastanowił - przyznał po spotkaniu Bogdan Kmiecik. - Może w grę wejdzie wymiana? Kicki na pewno dałby sobie radę w futbolu - zauważył. Trudno mu nie przyznać racji...

Banaś za trzy stówki

Obie strony stwierdziły, że taka impreza to doskonała reklama sportu, czego najlepszym dowodem pełne trybuny. Obok Wiśniewskiego, prawdziwym showmenem okazał się Marcin Wodecki, który potrafił schować piłkę pod koszulkę i przebiec z nią cały parkiet. A sędzia zdobytą w ten sposób bramkę uznał!
Przy okazji licytowano koszulki. Ta z nazwiskiem Adama Banasia została sprzedana za blisko 300 złotych. - Za rok wychodzę na parkiet - zadeklarował stoper.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2022 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera]