Sport: Z CSKA po latach

180 minut gry i żadnej straconej, ale też strzelonej bramki. Taki jest efekt sobotnich sparingów zabrzan.
Najpierw były efektowne wygrane i sporo strzelanych goli, ostatnio wysoka porażka, a dwa sobotnie sparingi Górnika skończyły się bezbramkowymi remisami. Takie rezultaty to w wykonaniu zabrzan rzadkość. W lidze jesienią zremisowali tylko raz (1:1 z Polonią Bytom), a mecze kontrolne najczęściej kończyły się wynikiem rozstrzygniętym. - Pierwszy mecz na pewno nie był wielkim widowiskiem. Zdecydowanie ciekawsze było drugie spotkanie - ocenia Bogdan Zając, drugi trener Górnika.
Zabrzanie najpierw zagrali z liderem zaplecza ligi ukraińskiej, jedenastką PFK Aleksandria. Na boisko wyszedł skład, który na pewno nigdy nie spotka się na murawach ekstraklasy. Zakładając, że trener Adam Nawałka podzielił drużyny na "pierwszy" i "drugi" skład, można przypuszczać, że na dziś parę środkowych obrońców tworzą Mariusz Jop i Adam Banaś, a rywalizację na lewej stronie pomocy wygrywa Michal Gasparik. Co prawda Górnik zagra jeszcze kilka sparingów, ale wielkich roszad w kadrze trudno się spodziewać.
W pierwszym meczu wyszedł już na boisko Michał Pazdan, który w minionym tygodniu doznał złamania kości śródręcza. Okazało się, że można zrobić piłkarzowi taki opatrunek, by bez wielkiego ryzyka trenował i grał. Na boisku pojawił się też Bartosz Kopacz, kolejny z kontuzjowanych wcześniej w Turcji piłkarzy.
Na dziś poza treningiem pozostają więc Maciej Bębenek i Mariusz Przybylski. W ich wypadku szansa na dojście do pełnej sprawności przed inauguracją ligi jest praktycznie niemożliwe. Sobotnie sparingi tak pechowe jak kilka wcześniejszych dla zabrzan nie były. Wcześniej zszedł z boiska tylko Mateusz Zachara, ale była to konsekwencja niegroźnego stłuczenie.
Zdecydowanie bardziej wymagający był drugi sparingpartner Górnika. To CSKA Sofia, 31-krotny mistrz Bułgarii, z którym przed laty Górnik zagrał jedno z najbardziej pamiętnych spotkań w swojej przygodzie z pucharami. W 1966 roku przegrał w Sofii 0:4, by w rewanżu prowadzić już do przerwy 3:0. W drugiej połowie Ernset Pohl nie wykorzystał "jedenastki".
Tym razem tak dramatycznie nie było, a CSKA w lidze zajmuje piąte miejsce. - Widać było ich dużą kulturę gry, potrafili długo utrzymać się przy piłce - mówi o przebiegu meczu Bogdan Zając. Staraliśmy się im przeszkadzać na tyle skutecznie, że stworzyliśmy cztery bardzo dobre okazje bramkowe. Jedną nawet wykorzystaliśmy, ale sędziowie odgwizdali bardzo problematycznego spalonego przy golu Daniela Sikorskiego.
Oba mecze zobaczył już prezes Górnika, Łukasz Mazur, który od piątku przebywa w Side, gdzie przeprowadzili się piłkarze z Roosevelta. Górnik będzie w Turcji do piątku. W tym czasie rozegra jeszcze dwa sparingi, a jednym z rywali będzie Nasaf Karshi z Uzbekistanu.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2022 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera]