Nowe transfery nie zrobiły wrażenia

Dyrektor sportowy Górnika Zabrze Andrzej Orzeszek sprowadził zimą trzech piłkarzy. Wiosną żaden z nich nie ma szans na grę. Jego poprzednik Tomasz Wałdoch był skuteczniejszy.
Połowa zaciągu Wałdocha (trzynastu graczy) jesienią regularnie występowała w podstawowym składzie i teraz również będzie odgrywać znaczącą rolę. Orzeszek o podobnym rezultacie może tylko pomarzyć. Czy można się jednak temu dziwić? Przecież kiedy przejmował dyrektorski stołek po rezygnacji Wałdocha nie brakowało opinii, że jego kandydatura zwyciężyła wyłącznie z powodu braku finansowych środków. - Każdy ma prawo do swojej oceny - tak Orzeszek, krótko po nominacji, skomentował ten pogląd. - Jeśli ktoś twierdzi, że jestem w Górniku, bo nie ma kasy, to nie ma znaczenia, co ja o tym sądzę. Zgodziłem się pracować, bo w przeszłości udowadniałem, że potrafię sobie radzić z problemami. Poza tym to właśnie Tomek, z którym blisko współpracowałem, polecił mnie na to stanowisko - podkreśla dyrektor.
Orzeszek faktycznie pracował już kiedyś w klubach (Zagłębie Sosnowiec, Szczakowianka, Hetman Zamość), w których brakowało pieniędzy. Tam jednak nikt nie stawiał przed nim takich wymagań jak w Górniku. Zabrzanie to 14-krotny mistrz Polski. Wobec takich faktów trzy zakupy na łączną sumę 280 tysięcy złotych nie robią żadnego wrażenia. - Wiem, że kibice patrzą na nas i mówią, że jesteśmy wielką firmą. A ja odpowiadam, że jesteśmy beniaminkiem, który właśnie odbudowuje swoje dobre imię. Wiem, że nie zrobiliśmy teraz transferowej rewolucji, ale przecież nie była nam ona potrzebna. Niemniej jakiś dopływ świeżej krwi jest. Prosiłbym również, by nie skazywać młodych graczy na ławkę. Kto powiedział, że Mateusz Zachara nie będzie grał. Kamil Kosowski jak wchodził do składu to miał osiemnaście lat. Marcin Kuźba tak samo - wspomina Orzeszek.
Nic jednak nie wskazuje na to, by Zachara, czy też Gabriel Nowak i Michal Gasparik, mieli pójść w ślady byłych gwiazd Górnika. - Patrząc na liczby faktycznie należałoby stwierdzić, że Wałdoch był lepszy od Orzeszka. W końcu potrzeba graczy do grania na teraz, a nie takich, którzy będą się dopiero przyuczać. Za kilka miesięcy może się jednak okazać, że oceniliśmy nowego dyrektora niesprawiedliwie. Po cichu liczę, że do składu wskoczy Gasparik. Trzeba też pamiętać, że w lecie pojawi się kolejny gracz Orzeszka, mianowicie Robert Jeż - mówi były napastnik Górnika Jan Banaś.

Na liście życzeń było 30 graczy

Tomasz Wałdoch do letniego okienka szykował się blisko 2 miesiące. Ostatecznie pozyskał 13 graczy, za których klub zapłacił około 1,5 miliona złotych. Dziś gracze Wałdocha decydują o obliczu gry Górnika. Andrzej Orzeszek, który dyrektorem został po rezygnacji byłego reprezentanta Polski, przed wyruszeniem na transferowe łowy stworzył listę 30 piłkarzy. Pozyskał 3, a to raczej słaby wynik. Konto Orzeszka obciąża też fiasko rozmów o nowym kontrakcie z Grzegorzem Boninem, który nie przystał na podpisanie 5-letniej umowy. Lada dzień mają być natomiast przedłużone kontrakty z Adamem Danchem i Mariuszem Magierą.

źródło: Przegląd Sportowy



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online