Forum
 

Nawałka: Do ostatniego treningu

- Latem przeszliśmy prawdziwą rewolucje w kadrze, teraz były to tylko uzupełnienia składu. Nasza jakość powinna być wyższa niż pół roku temu - mówi trener zabrzańskiej jedenastki, Adam Nawałka. 

- Co było waszym priorytetem w trakcie zimowych przygotowań do rundy wiosennej?
- Trudno z całości wykonanej pracy wybrać jeden element - mówi trener Górnika Zabrze, Adam Nawałka. - Wszystko jest ważne. Od ćwiczeń nad motoryką, od których zaczęliśmy po ćwiczenia taktyczne czy szkolenie techniki. Przed pierwszymi treningami zawsze wydolność jest niższa, ale zespół odrobił zadanie, więc nie zaczynaliśmy od zera. Bardzo ważna była praca nad siłą dynamiczną. Wprowadziliśmy tej zimy nowe zestawy ćwiczeń, z czego jestem bardzo zadowolony. Dążyłem do ścisłej współpracy z gliwickim Fizjofitem i tak się stało. Myślę, że to też pozwoli nam wejść na wyższy poziom. Uczyliśmy się techniki biegu, techniki startu do piłki... Z takich elementów rodzi się efekt końcowy.

- W Turcji było już sporo grania. Element numer jeden do poprawienia po jesieni?
- Też nie odpowiem panu jednym zdaniem. Pracowaliśmy nad grą w sytuacji, kiedy to my posiadamy piłkę i narzucamy „swoją" grę. Ale jestem realistą. Będą mecze, kiedy zagramy z rywalami o wyższych indywidualnych umiejętnościach niż nasze i wtedy bardzo istotna będzie organizacja gry w obronie z wyprowadzeniem szybkiego ataku. A stałe fragmenty gry? Wszyscy mamy świadomość, że traciliśmy po nich zbyt wiele goli.

- Zrobiliście jakościowy krok do przodu?
- Mam nadzieję, że tak, ale kto mnie zna, ten wie, że wolę, by kibice zobaczyli to na boisku niż usłyszeli z moich ust. Pracuję w Górniku rok, latem przeszliśmy prawdziwą rewolucję w kadrze, teraz były to tylko uzupełnienia składu. Materiał porównawczy jednak mam i twierdzę, że nasza jakość powinna być wyższa niż pół roku temu. Wtedy zespół się poznawał, niektórych rzeczy uczyliśmy się od nowa, a tej zimy można już było wejść piętro wyżej i wprowadzać do zajęć oraz gier nowe elementy.

- Jeden sparing się nie odbył, w drugim wypadku zmieniono wam rywala. To duży problem?
- W ogóle nie było z tym problemu. Fajnie byłoby zagrać z solidnym Sturmem Graz, ale mieli plagę kontuzji, przepraszali... Co można było zrobić? Za to zagraliśmy dwa mecze w innym terminie. Rywale byli odpowiedni. Jak w lidze. W jednych meczach to my musieliśmy prowadzić grę, w innych robili to rywale i trzeba było sobie radzić z „głęboką" defensywą. A warunki mieliśmy doskonałe. Było w Turcji wszystko, czego na tym etapie potrzeba. Od boisk, przez siłownie po basen, w którym też wykonaliśmy sporo pracy. Trwało to długo, ale właśnie dlatego zmieniliśmy miejsce pobytu. Poza tym nic nie zastąpi gier kontrolnych na trawie z solidnymi rywalami. Tego na pewno nie mielibyśmy w tym czasie w kraju.

- Jaki ma pan dziś zespół? Co jest jego silną, a co słabą stroną?
- Proszę wybaczyć, ale na takie pytanie nigdy nie odpowiem. Daję prawo innym do wystawiania ocen. Mogę się z nimi zapoznać, czasami pośmiać, ale pewną wiedzę zawsze zachowam dla siebie. Powiem tak - mamy zespół, który cały czas musi ciężko pracować i być świetnie przygotowanym fizycznie i taktycznie, by radzić sobie w lidze na miarę oczekiwań jakie są w Zabrzu. Ma swoje atuty, ale też słabości, o których wiemy i staramy się „przykryć". Poza tym jest dla mnie ważne, by każdy piłkarz robił indywidualne postępy, bo zawsze można poprawić dokładność podania, grę na 1-2 kontakty, nauczyć się czegoś nowego. Wierzę, że tak jest.

- W ostatnich meczach traciliście sporo goli. Przypomniały się wysokie, jesienne przegrane.
- Wiemy, dlaczego tych straconych goli było sporo, na pewno więcej niż wynikało to z gry. I tę wiedzę zostawiamy dla siebie.

- Na których pozycjach ma pan dziś największą konkurencję?
- Wzrosła na prawej obronie, na pewno jest na środku defensywy. Bardzo podoba mi się poziom rywalizacji na lewej stronie pomocy, gdzie przybył Michal Gasparik. Naprawdę do ostatniego treningu będzie się decydowało, kto zagra w meczu z Polonią Warszawie. Mówię o Gaspariku i Marcinie Wodeckim, który też wygląda bardzo dobrze.

- Przekonał pan Michała Pazdana, że prawa obrona jest stworzona dla niego?
- Na ten moment tam widzę jego miejsce. Traktuję to jako okazję do rozwoju samego piłkarza, ale też biorę pod uwagę interes drużyny. Michał jest wszechstronnym piłkarzem, w swojej karierze grał na kilku pozycjach i wiem, że sobie poradzi. A ja mam wybór i alternatywę.

- Niektórzy trenerzy i prezesi uważają, że nie ma sensu stawiać na piłkarza, który za kilka miesięcy odejdzie z klubu.
- Myśli pan o Grzegorzu Boninie? Ja się pod tą teorią nie podpisuję. Trener powinien korzystać z tego, co ma w zespole najlepsze, a Grzegorz to ważny element Górnika o czym nie muszę nikogo przekonywać. Przez ten rok zawsze pokazywał, że jest profi i tak będzie też wiosną.

- Tym bardziej, że po raz kolejny nie jest zdrowy Maciej Bębenek?
- Niestety. Zagrał 50 minut naprawdę dobrego meczu, po czym został bardzo ostro sfaulowany wejściem „od tyłu". Ma 2-3 tygodnie odpoczynku od treningu. To dziś najpoważniejsza kontuzja w zespole.

- Zdrowy Bębenek mocno „naciska" na Bonina?
- Chciałbym. Tylko że Grzegorz swoje umiejętności potwierdza blisko trzy lata, a Maciek - jak mówiłem - przez 50 minut. Jeżeli dojdzie do siebie i zagra powiedzmy pięć razy tak jak we wspomnianym sparingu, wtedy odpowiem „tak" na pana pytanie.

- Kilka zdań o nowych piłkarzach.
- O Gaspariku już mówiłem. Świetna „lokomocja", duży repertuar zagrań, bardzo dobre dośrodkowanie. To jest typowy skrzydłowy w dobrym tego słowa znaczeniu. Bardzo ciekawym piłkarzem jest Zachara. Może jeszcze nie na dziś, ale naprawdę na nieodległą przyszłość. Taka typowa „dziesiątka". Potrafi słuchać, pozytywnie reaguje, jest bardzo kreatywny. Nowak wie, w którym jest miejscu, na pewno wzmocnił rywalizację, też może drużynie pomóc.

- Zostaje Mateusz Sławik, czyli transfer „last minutes".
- Profesjonalista, świetny charakter, zna Zabrze, kibice bardzo go cenią. Wypożyczyliśmy Łukasza Skorupskiego, by grał w Radzionkowie, ale chciałem mieć trzech bramkarzy z ligowym ograniem. Różnie bywa, poza tym konkurencja nikomu jeszcze nie zaszkodziła.

- Jesienią sporo mówiło się o piłkarzu, który praktycznie nie grał. To Sebastian Leszczak, którego dziś nie chcą też w Ruchu Radzionków.
- Nikogo nie przekreślam. Wiem jaki ma potencjał, ale też mówiłem od początku, że są przy Sebastianie znaki zapytania. Pracował z nami rok. Był z kadrą, trenował na seniorskim poziomie. Nie mieści się jednak w „osiemnastce" i uznaliśmy, że to jest moment, by wyjść poza sam trening i zacząć grać. Stąd pomysł wypożyczenia. Jeżeli dziś Radzionków rezygnuje z niego po 45 minutach to przede wszystkim Sebastian dostał do myślenia, a nie może być tak, że wszystkim wokół bardziej zależy niż jemu.

- Wraca po kontuzji Piotr Gierczak, sporo bramek strzelali w sparingach Zahorski i Sikorski. Jesienią wasza skuteczność pozostawiała wiele do życzenia.
- W tym wypadku też wierzę, że poprawiliśmy ten element. Bardzo liczę na Tomka. Wykonuje mnóstwo pracy na boisku, jest dojrzałym napastnikiem, z coraz większym doświadczeniem. Daniel ma wiele plusów, ale też elementy nad którymi dużo pracowaliśmy zimą. Z kolei Piotr Gierczak powoli dochodzi do formy, choć musimy być cierpliwi. Jeszcze trochę potrwa, nim będzie grał tak jak tygodniach poprzedzających poważną kontuzję.

- Urazy na dziś?
- O Bębenku mówiłem. Pozostali są od poniedziałku w treningu, lekarze mówią, że powinni być na sobotę gotowi, choć pamiętam, że Bonin, Przybylski, Pazdan czy Kwiek mieli w ostatnich dniach swoje problemy. Do niedzieli mamy jeszcze kilka dni.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online