Nawałka: Będą zmiany

- Piłkarz musi zrozumieć, że konkurencja w zespole to naturalna część gry w piłkę i jedna z gwarancji postępu. Kto sobie z tym nie radzi, powinien pomyśleć o zajęciu się czymś innym - mówi Adam Nawałka.
Górnik wraca dziś do treningów po niedzielnym meczu z Polonią w Warszawie. W poniedziałek były tylko zajęcia wyrównawcze, a kolejny dzień trener Adam Nawałka dał piłkarzom wolny. Szkoleniowiec zabrzan zdradza, że na mecz z Zagłębiem Lubin nie wyjdzie ta sama jedenastka, która zaczęła mecz na Konwiktorskiej.

Słuchając pana wypowiedzi przed meczem można było odnieść wrażenie, że trochę pan się tej premiery obawiał?
- Nie mówiłbym o obawach czy strachu, raczej o realnej ocenie możliwości drużyn. Wiedzieliśmy, że jedziemy na mecz z zespołem, który potrafi wydać na jednego piłkarza milion euro i chce grać w pucharach.

Oceniając mecz 48 godzin po jego zakończeniu, więcej widzi pan w grze plusów czy minusów?
- Powiedziałbym, że między tymi pojęciami została zachowana równowaga, jak w końcowym wyniku. Dziś mogę zdradzić nasz pomysł na to spotkanie. Chcieliśmy przejąć inicjatywę w strefie środkowej, niezależnie od tego, czy byliśmy w posiadaniu piłki, czy też nie. Można bowiem tak grać bez piłki, by rywal nie bardzo potrafił znaleźć sposób na stworzenie akcji. Ważna była też gra boków boiska, szczególnie w ofensywie. O ile w I połowie wyglądało to jeszcze poprawnie to w II za bardzo oddaliśmy Polonii inicjatywę. Były fragmenty, kiedy nie potrafiliśmy utrzymać się przy piłce.

Nie był to mecz Grzegorza Bonina, kilku innych piłkarzy też zagrało słabiej niż się spodziewano.
- Indywidualnych ocen nie będę wystawiał w mediach. Analizą meczu zajmiemy się w środę. W kilku wypadkach był to występ poniżej oczekiwań, ale kładę na to karb pierwszego w tym roku meczu o punkty, w dodatku po dziesięciu dniach bez treningów na trawie. Nie szukam usprawiedliwienia, ale naprawdę ma to wpływ na zachowania na boisku "czucie" piłki i konkretne zagrania.

Do meczu z Lubinem pogoda raczej się nie zmieni...
- Też wyjdziemy na główne boisko raz, tylko na rozruch, bo już dwie wizyty mogłyby się skończyć jego zniszczeniem. Taki "urok" naszego klimatu. A wracając do meczu, chciałbym odnotować tez plusy. Bardzo dobrze zagrali środkowi obrońcy, podobnie jak Adam Stachowiak w bramce, "swoje" zrobił Adam Marciniak. Podobał się przez 45 minut Gasparik... Generalnie graliśmy skoncentrowani w tyłach, dobrze wyglądała asekuracja, co mnie cieszy, bo pamiętam jak traciliśmy jesienią bramki w meczach wyjazdowych. Mamy dobry wynik na trudnym terenie i świadomość, że... taka gra w sobotę nie wystarczy do pokonania Zagłębia.

Bierze pan pod uwagę by zacząć sobotni mecz taką samą jedenastką?
- Zmiana, lub zmiany, będą na pewno. Lubin dobrze zagrał w pierwszej kolejce, a w Zabrzu nie możemy grać tak, jak w Warszawie. Trzeba przejąć inicjatywę, pokazać jakość w grze ofensywnej, cały czas pamiętając o zabezpieczeniu tyłów. Gramy w domu, Lubin nie ma takich aspiracji jak Polonia, ale ten mecz będzie dużo trudniejszy.

Robi pan miejsce na boisku dla Roberta Jeża?
- Widziałem go w kilku treningach. W poniedziałek najdłużej; prezentuje się dobrze. Na pewno będę brał jego występ poważnie pod uwagę i tyle mogę powiedzieć pięć dni przed meczem.

Nie korciło pana dokonanie zmian nieco wcześniej?
- Myśleliśmy o tym, na ławce były takie sygnały, ale w tej naszej obronie były w drugiej połowie różne momenty. Gorsze, kiedy za dużo było chaosu i lepsze, gdy Polonia była przy piłce, ale nie tworzyła żadnego zagrożenia, co wynikało z naszej konsekwencji i ustawienia. Wtedy można tylko "przedobrzyć". Ostatecznie wybrałem chyba dobry moment, bo gola nie straciliśmy, a dzięki wejściu Wodeckiego i Sikorskiego mieliśmy naprawdę niezłe szanse bramkowe.

Decyzja o odstawieniu od ligowej osiemnastki Sebastiana Nowaka kosztem trenującego z zespołem kilka dni Mateusza Sławika to votum nieufności dla bramkarza?
- Nie. Ani votum nieufności, ani odstawienie od drużyny. "Matiego" Sławika bardzo dobrze znam, podobnie jak nasz trener bramkarzy. Widzimy w jakiej jest formie. Jeżeli zapadły takie decyzje, to tylko na podstawie obserwacji treningu. Za tydzień może być odwrotnie. Adam Stachowiak to na dziś numer jeden, a ja chcę, by wszyscy trzej bramkarze czuli konkurencję.

Po pierwszym meczu pewnie kilku zawodników było zawiedzionych...
- Piłkarz musi zrozumieć, że konkurencja w zespole to naturalna część gry w piłkę i jedna z gwarancji postępu. Kto sobie z tym nie radzi, powinien pomyśleć o zajęciu się czymś innym.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera]