Paradoksy i prawidłowości

W tegorocznych meczach zabrzanie przeżywali prawdziwą huśtawkę nastrojów.
Pięć punktów zdobyli zabrzanie w czterech wiosennych meczach. Padło w nich sporo, bo aż trzynaście goli. Akurat ten bilans jest wciąż dla nich korzystny (7-6), choć tezę o lepszej niż jesienią grze obronnej Górnika można wsadzić między bajki. Zabrzanie mieli ambitny cel: zapewnić sobie utrzymanie po pięciu wiosennych kolejkach. Już wiadomo, że nie zostanie on zrealizowany, bowiem ewentualna wygrana z Cracovia dałaby 30 punktów. Mało, by mieć w tabeli spokój, poza tym wiosną to "Pasy" grają lepiej i skuteczniej od Górnika, więc wynik najbliższego meczu pozostaje absolutnie sprawą otwartą. Paradoksy i prawidłowości w grze Górnika na początku 2011 roku? Kilka się znajdzie.

Prawidłowość I - odliczanie strat
Co mecz to jedna bramka stracona więcej. Z Polonią Adam Stachowiak nie skapitulował, a potem kolejno jeden, dwa i w końcu trzy razy wyciągał piłkę z siatki. W Warszawie zabrzanie mogli być przynajmniej zadowoleni z gry defensywnej. Wtedy wydawało się, że gra na "zero" z Polonią to sukces. Tylko że od tego czasu "Czarne koszule" nikomu nie strzeliły bramki, częściej schodząc z boiska w roli pokonanego. Kolejne mecze pokazały, że w defensywie "górników" nie jest lepiej niż było. W Chorzowie proste błędy popełniał Adam Stachowiak. Pozostali bramkarze to Sebastian Nowak i Mateusz Sławik; coraz częściej słychać opinie, że najlepszy zabrzański golkiper gra... w Radzionkowie. Łukasz Skorupski - wypożyczony tam zimą - jeszcze nie puścił w tym roku gola, a w ostatnim boju "Cidrów" - z Sandecją w Nowym Sączu - został wybrany piłkarzem meczu. Męczy się na prawej obronie Michał Pazdan, na Cichej pojedynki główkowe z dużo niższym Piechem regularnie przegrywał Mariusz Jop, środkowi obrońcy popełniali czasami szkolne błędy.

Paradoks I - ważne, jak mężczyzna kończy
Na cztery mecze zabrzanie trzy razy w miarę przyzwoicie zaczynali; raz - beznadziejnie. Akurat ten ostatni mecz... wygrali. W spotkaniu z Lubinem Górnik do pierwszej strzelonej bramki był tylko tłem dla rywala. Jeden gol wszystko odmienił, skończyło się na pięciu. W pozostałych meczach lepsze były początki, ale Górnik nie wygrywał. - Dziś graliśmy dobrze pierwsze 20 minut. Mogę zapewnić, że w następnym meczu zrobimy wszystko, by tak grać całe spotkanie - mówił po meczu z Arka Adam Nawałka. Następnym był mecz z Ruchem. Mniej więcej do 20. minuty gra zabrzan była taka, jak tydzień wcześniej...

Prawidłowość II - na wyjazdach ani rusz
Górnik nie strzela bramek na boiskach rywali. Dwa mecze i "zero" po stronie zdobyczy. To nie przypadek, że od spotkania z Cracovią w piątej kolejce jesieni, drużyna z Roosevelta nie wygrała na boisku przeciwnika! W meczach tegorocznych w Warszawie i w Chorzowie trudno nawet wyliczyć sytuacje bramkowe i celne strzały, które stworzyli "górnicy". Jeszcze jedna prawidłowość: kiedy na boisku przeciwnika Górnik traci gola, to najczęściej "rozsypuje" się na drobne części. Mecze z Lechią, Widzewem, Śląskiem i Ruchem kończyły się klęskami. Ich bilans bramkowy? 1-16.

Paradoks II - potrafią, ale nie grają
W Chorzowie zabrzanie zagrali - w teorii - najbardziej kreatywną drugą linią, jaką jest w stanie wystawić trener Adam Nawaika. Bonin, Przybylski, Kwiek, Jeż, Wodecki... - To jest druga linia, która powinna być jedną z lepszych w lidze i w każdym meczu może grać w piłkę, a nie tylko przeszkadzać - spekulował przed sezonem prezes Łukasz Mazur. Każdy z dużym doświadczeniem na poziomie ekstraklasy, Bonin z meczem w reprezentacji, a Jeż ze stażem w Lidze Mistrzów. Na Cichej, gdzie ta piątka piłkarzy wspólnie wyszła na boisko po raz pierwszy, nie było gry; ba, nie było nawet przeszkadzania.

Prawidłowość III - jeden nieskuteczny "na szpicy"
Górnik w każdym meczu gra jednym wysuniętym napastnikiem. Trzykrotnie pełnił tę rolę Tomasz Zahorski, raz - Daniel Sikorski. Ten ostatni strzelił wiosną jedną bramkę, Zahorski - żadnej. Sikorski trafił zresztą w meczu z Lubinem, kiedy grał ustawiony za swoim bardziej doświadczonym kolegą. Fakt, zbyt wielu "rasowych" napastników w Zabrzu nie ma, szczególnie stworzonych do gry kombinacyjnej. Trener nie zmienił tego ustawienia nawet w meczu z Arką, kiedy Górnik przegrywał na własnym boisku. I jeszcze jedna prawidłowość. Przez cały ten czas zabrzanie nie dostawali pieniędzy. Jak widać, trudno ten fakt przełożyć na osiągane przez nich wyniki.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera]