Z błogosławieństwem "Poldiego"

Latem ubiegłego roku Górnik sprowadził dwóch piłkarzy urodzonych w Polsce, ale mających zagraniczne paszporty. W niedzielę oni mieli wielki wkład w wygraną zabrzan.
- Daniel? Na pewno sobie poradzi. Takich piłkarzy w polskiej lidze jest niewielu - mówił nam kilka miesięcy temu Łukasz Podolski, z którym Górnik konsultował transfer Daniela Sikorskiego. 

Nie mógł odmówić
Kiedy latem ukazał się "Skarb kibica", w rubryce obcokrajowcy przy Górniku Zabrze widniały dwa nazwiska. Michała Bembna i Daniela Sikorskiego. Pierwszy ma niemieckie "papiery", drugi austriackie. - Jacy z nich obcokrajowcy. Obaj to "swoje chłopy" - mówi Krzysztof Maj, dyrektor wykonawczy Górnika.
Określenie "swój" doskonale pasuje przede wszystkim do Michała Bembna, który jest wychowankiem Górnika. Grał w klubie jako trampkarz zanim wyjechał do Niemiec. - Przecież ja podawałem piłki tak "wielkim" zawodnikom jak Iwan, Urban, Komornicki, Matysik, Pałasz... To zawsze był "mój" klub - mówi dziś Michał Bemben. Zadebiutował w Górniku jednak dopiero latem ubiegłego roku, sprowadzony do Zabrza przez Tomasza Wałdocha, wtedy dyrektora sportowego klubu. - Z Tomkiem graliśmy razem w Bochum. On był gwiazdą, ja biegałem na bocznej obronie, ale kontakt mieliśmy świetny. Kiedy zadzwonił nie zastanawiałem się długo. Człowiek ma marzenia. Moim zawsze była gra w Górniku. Gdybym odmówił, pewnie żałowałbym całe życie - dodaje prawy obrońca klubu z Zabrza, którego kontrakt automatycznie przedłużył się o rok, kiedy jesienią rozegrał określoną w kontrakcie liczbę meczów. Bemben jesienią miał pewne miejsce w jedenastce Górnika. Stracił je w końcówce rundy na rzecz Michała Pazdana, którego trener Adam Nawałka przekwalifikował na prawego obrońcę. - Jak jakiś piłkarz powie, że łatwo się pogodzić z "ławką" to skłamie. Na rzeczywistość nigdy się jednak nie obrażałem. W Niemczech też była konkurencja, więc jestem przyzwyczajony - dodaje Bemben.

"Ślepy" nie trafił
Po zimowej przerwie obaj zabrzańscy "obcokrajowcy" stracili miejsce w wyjściowej jedenastce. Nie wyszli na boisko w meczu z Polonią Warszawa, nie zagrali też z Ruchem Chorzów, kiedy Górnik doznał dotkliwej porażki 0:3. Sikorski w tym meczu wszedł na boisko, kiedy wynik był już rozstrzygnięty. Dwa tygodnie później obaj zagrali jedno z najlepszych spotkań w sezonie. - Sporo dał mi mecz na Węgrzech. Chyba wszyscy potrzebowaliśmy takiego "przetarcia". Nawet przegranego, ale było trochę fajnej gry. Sami sobie udowodniliśmy w Budapeszcie, że możemy grać w piłkę, bo po Ruchu można było tylko zakopać się pod ziemię. Dla mnie do była najboleśniejsza przegrana w tym sezonie. Choć nie grałem, przeżyłem ją bardzo. Szczerze? Od meczu z Ujpestem byłem przekonany, że zagram z Cracovią... W drugiej połowie po jednej z efektowniejszych akcji meczu, Sikorski nie zamienił dośrodkowania byłego piłkarza Bochum na bramkę. Strzał głową tego pierwszego efektownie obronił Wojciech Kaczmarek. - Miałbym asystę, ale "ślepy" nie trafił - żartuje Bemben, podkreślając dobrą grę obu napastników Górnika. - Nie wiem dlaczego kibice gwizdali, kiedy "Zahor" schodził z boiska. Wykonał kawał ciężkiej pracy. Tak naprawdę 90 procent gola to jego zasługa. Daniel dostał piłkę na "tacy" - mówi prawy defensor Górnika, który w ten sposób zdradza pomysł na grę przeciwko Ntibazonkizie. - Dobry chłopak, zresztą szanuję każdego rywala. Przy całym szacunku, grałem jednak przeciwko kilku lepszym od niego. Przy takich "grajkach" najważniejsze, by doskoczyć do niego nim przyjmie piłkę. Kiedy to zrobi i zdąży się odwrócić to najczęściej jest już za późno...

Rozmowy po niemiecku
O ile Bemben przez znajomość z Wałdochem i zabrzańskie korzenie był niemal skazany na Górnika, to Daniel Sikorski, nim trafił do Zabrza, odwiedził Lechię Gdańsk i Śląsk Wrocław. W tym drugim klubie nie powiedziano mu nawet "dzień dobry", więc zaproponowano jego usługi w Zabrzu. - Kiedy dostaliśmy sygnał, że Daniel jest do wzięcia, pojawiło się pytanie, z kim zweryfikować jego umiejętności - wspomina Krzysztof Maj, dyrektor wykonawczy Górnika. - Tomek Wałdoch przyznał, że o Danielu w Niemczech nie słyszał. Wtedy skontaktowaliśmy się z Łukaszem Podolskim, który zna Daniela doskonale z Bayernu. Niemal gwarantował, że sobie poradzi. Powiedział, że Daniela stać na co najmniej 10 goli w sezonie. I żałował, że Sikorski może trafić do Zabrza przed nim - dodaje Krzysztof Maj. - "Poldi" po każdym meczu dzwoni i pyta o Górnika oraz Daniela. Górnik wiosną wygrał dwa mecze, w obu Sikorski był najlepszym zawodnikiem na boisku. Obaj piłkarze mieszkają w Katowicach na "Dębowych tarasach". - Razem chodzimy na obiady, czasami przy stoliku siedzą jeszcze Robert Jeż i Michał Gasparik. Jak rozmawiamy? Po polsku i niemiecku. Słowacy znają niemiecki, a nam czasami brakuje słów. Ja wyjechałem jako dzieciak, ale Daniel Polskę przez lata znał tylko z telewizji i opowieści - kończy Michał Bemben.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online