Forum
 

Niewielki minus

Daniel Sikorski w meczu z Bełchatowem musiał wymieniać szkła kontaktowe.
W meczu Bełchatowa z Górnikiem doszło do niecodziennej sytuacji - Danielowi Sikorskiemu, napastnikowi zabrzańskiej jedenastki, wypadło szkło kontaktowe. Było to jeszcze przed strzeleniem przez gości wyrównującej bramki. Padła po strzale głową... Sikorskiego, ale obronionym przez Sapelę. Odbitą piłkę do siatki skierował Grzegorz Bonin. 

Bez szkła kontaktowego byłby problem?
- Bez jednego tak. To taka dziwna sytuacja, że skoro już miało wypaść, to lepiej żeby od razu oba. Kiedy w jednym oku szkło kontaktowe jest, a w drugim nie, odczucie jest fatalne.

Jak doszło do tej sytuacji?
- Absolutny przypadek. Nawet nie wiem kto, ale przy starciu o górną piłkę, wsadził mi palec w oko. Zdarza się, choć przyjemne to nie było. Na szczęście przeżyłem coś takiego pierwszy raz, od kiedy gram w szkłach.

Czyli od...
- W Bayernie kolega polecił mi dobrego okulistę, który zasugerował, że to może być dobry pomysł. I jest. Uczulał też, żeby zawsze mieć zapasowy komplet w pobliżu.

Nigdy pan nie zapomniał?
- Nigdy. Jest schowany w saszetce i zawsze czeka w szatni. W Bełchatowie pobiegł po niego Mariusz Jop.

Skoro gra pan w szkłach, to pewnie chodzi w okularach.
- Sporadycznie, większość osób mnie w nich raczej nigdy nie widzała. Ale przy telewizji, czy na wieczornych zakupach... Wtedy muszę je nosić.

Wada poważna?
- Niewielki minus.

W Sapelę trafił pan już po wymianie. Pytanie - pomogło czy nie?
- Akurat szkieł kontaktowych bym do tego nie mieszał. Sam się zastanawiam, jak to ocenić. Fajnie, że dochodzę do sporej liczby sytuacji bramkowych, ale powinny być z tego bramki. Szczególnie analizuję te wszystkie, które mam po strzałach głową. Podobnie było w meczu z Cracovią. "Setki", czyli byłem tam, gdzie powinienem, ale nie chciało wpaść. Potem nerwowy robi się Michał Bemben, bo wrzuca te piłki na nos i powinien sobie doliczać asysty, a tu nic! Trochę żartuję, ale sam jestem po takich okazjach nerwowy. Dobrze, że Grzesiek Bonin był tam, gdzie powinien.

Zagraliście na wyjeździe równie ofensywnie jak w meczu z Cracovią. Byliście zaskoczeni takim ustawieniem?
- Nie. Tydzień był krótki, treningów nie było zbyt wiele, ale większość z nich sugerowała, że zagramy podobnie jak w Zabrzu. Sprawdziło się, ja nie będę ukrywał, że dobrze się gra, kiedy jest na boisku dwóch napastników. Teraz nie wygraliśmy, ale generalnie było nieźle.

Mogło być lepiej?
- Źle zaczęliśmy. Przez 20 minut Bełchatów był lepszy, ale potem nie ma się czego wstydzić. A wynik? Ja miałem trzy okazje, bo Robert Jeż dogrywał piłki-marzenie. Trafiłbym, Górnik miałby trzy punkty. Trafiłby Żewłakow, wygrałby pewnie Bełchatów.

Można ten mecz porównać do waszych wcześniejszych, granych na wyjazdach?
- Jeden z dwóch-trzech najlepszych, a już bez dwóch zdań najlepszy wiosną. Na Polonii dobry był wynik, a w Chorzowie nie było nic dobrego. Przecież ten Bełchatów u siebie nie przegrał, a pokonał kilka bardzo dobrych drużyn.

Cały czas będziecie mówili to samo, czyli gramy o utrzymanie?
- A co mam powiedzieć o takiej lidze? Przegrywamy do zera w Chorzowie, a dwa tygodnie później pewnie i zasłużenie wygrywa tam Polonia Bytom. Silna Lechia jedzie do Krakowa i dostaje "baty", a my jako jedyni potrafimy wygrać z "Pasami" w tym roku. Można zdobyć jeszcze 27 punktów, a różnice w tabeli wynoszą 4-5. Na pewno jesteśmy w o wiele lepszej sytuacji niż ponad połowa ligi, ale też pamiętam, że gramy w krótkim czasie na Lechu, Wiśle i Jagiellonii, czy u siebie z Legią. Zresztą już w piątek przyjeżdża do nas Lechia.

Zapowiada się, że konkurencja o miejsce w składzie będzie jeszcze większa.
- Chyba tak. Wracają do gry Alek Kwiek, Michal Gasparik i Mariusz Przybylski. Dobrze, trener będzie miał w kim wybierać.

Zawirowania wokół klubu są w szatni komentowane?
- Praktycznie nie. Nie mamy na to żadnego wpływu. Robimy swoje, mamy grać... Zresztą wyniki, jakie osiągamy w tym roku, świadczą o tym, że problemy pozaboiskowe nas nie dotyczą. Tych 31 punktów i piątego miejsca nie dostaliśmy w prezencie. Jeżeli wszystko, co dzieje się wokół Górnika, ma pomóc drużynie, to trzymamy kciuki.

Jak pana zapytają za kilka lat o prezesa Mazura?
- To będę mówił tylko dobrze. Za jego kadencji trafiłem do Zabrza, obdarzył mnie wielkim zaufaniem. Generalnie, porządny człowiek. Zawsze stanął, porozmawiał, widać, że bardzo żył klubem i naszymi wynikami. Miałem przekonanie, że bardzo zależy mu na Górniku, a to jest ważne.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online