Przepowiednia była trafna

To był widok niecodzienny. Sporo było już różnych konferencji prasowych, "byłych" i "obecnych" prezesów, ale przyznam, że nikt wcześniej tak emocjonalnie nie podszedł do tematu jak wczoraj Łukasz Mazur.
Łamiący głos, autentyczne wzruszenie, pewnie łza, która zakręciła się w oku... Przez rok Mazur nie dawał wielu pretekstów, by zostać "posądzonym" o tego typu emocje. Raczej zażartował i zakpił. 
Pewność siebie? Też. Dla niektórych może nawet na granicy bezczelności, której naszym zdaniem nigdy nie przekroczył.
Mazurowi można pewnie kilka rzeczy zarzucić, ale nie brak zaangażowania w to, co robił. Była w tym autentyczna pasja młodego człowieka, który nie trafił na Roosevelta, by zarobić i odwalić pańszczyznę. Mazur nigdy nie krył, że pieniądze ma. Jego firma podatkowa to jeden z krajowych potentatów, sam napisał w "temacie" kilkanaście publikacji i z dumą przyznawał, że w tym co robił przed przyjściem do Zabrza jest naprawdę bardzo dobry.
Przez miniony rok chodziło raczej o to, by spełnić swoje marzenia. A może nawet misję, bo tak traktował pobyt w Górniku. Trzeba było widzieć, z jakim szacunkiem traktował, wręcz hołubił, gwiazdy sprzed lat. To robiło wrażenie.
Wczoraj był wzruszony, ale w środku przede wszystkim niespełniony i wściekły. Musi go boleć sposób, w jaki został odwołany. Jego poprzednicy odchodzili na własną prośbę, jemu zarzucono brak wyników. A pewnie jeszcze bardziej zabolał fakt, że praktycznie niczego, co zaczął, nie mógł skończyć. Ambitni ludzie nie lubią odchodzić w takiej chwili.
Ktoś powiedział rok temu, kiedy Mazur był w klubie miesiąc, że na dłuższą kadencję nie ma szans. - Zbyt niezależny, zbyt apolityczny, zbyt bezpośredni. Wykona dużą pracę, ale w końcu będzie przeznaczony na odstrzał... Przepowiednia była trafna.
Sam Mazur mówi, że nie chce za kilka lat przeczytać, że to on był tym, który doprowadził klub do finansowej zapaści. Co przeczyta? Życie weryfikuje wiele wypowiadanych wcześniej sądów. W tym wypadku czas powinien działać na jego korzyść. W każdym razie wyznaczył przez ten rok nowy standard i pewne porównania będą nieuniknione. W nowym układzie, kiedy władzę w Górniku przejęło miasto, nie było dla niego miejsca, ale jedno zdanie, które wczoraj powiedział, wszyscy włodarze klubów powinni wziąć sobie do serca. "Bycie właścicielem" nie oznacza, że klub jest czyjąś własnością".
PS. Kiedy Mazur był rok temu przedstawiany przez Michaela Muellera, powiedział: "Stadion Górnika budowali Niemcy. Obok siedzi też Niemiec, ale to ten dobry...". Pytanie, czy dziś powtórzyłby to zdanie?

autor: Dariusz Czernik / Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online