Polityka "otwartych drzwi"

Zaległe pieniądze piłkarze mają dostać do pół roku i nie będzie żadnych przeszkód, gdy zechcą porozmawiać z nowym prezesem klubu, Tomaszem Młynarczykiem.
Wczoraj po treningu doszło do pierwszego - od czasu nominacji na stanowisko prezesa - spotkania Tomasza Młynarczyka z piłkarzami oraz sztabem szkoleniowym Górnika. Piłkarze usłyszeli między innymi, że w ciągu pół roku klub chce spłacić wszystkie zaległości finansowe wobec zawodników. 

Działo się...
Dziś mija tydzień od "przesilenia" na Roosevelta. Zresztą cały ten okres był wyjątkowo napięty w wydarzenia pozaboiskowe i nic dziwnego, że nawet cenny remis zabrzan w Bełchatowie zszedł na dalszy plan.
Przypomnijmy, w czwartek rada nadzorcza odwołała prezesa Łukasza Mazura. Cztery dni później, w poniedziałek, Rada Miasta Zabrza przegłosowała podniesienie kapitału spółki, co de facto oznacza przejęcie Górnika przez gminę. Mało? We wtorek konferencję prasową zwołał wspomniany Łukasz Mazur, który nie zostawił suchej nitki na Michaelu Muellerze, przewodniczącym rady nadzorczej Górnika. Sprawa o naruszenie dóbr osobistych ma zresztą trafić do sądu.
Niezależnie od tego, Mueller już na najbliższym posiedzeniu rady zapewne przestanie pełnić zajmowaną funkcję. Skoro właścicielem Górnika jest gmina, to ona będzie miała przewagę głosów (4 do 3) i przewodniczącego. W Zabrzu trwa zresztą gorąca dyskusja, kto powinien reprezentować teraz miasto w radzie.
W tej chwili na Roosevelta pilnie oczekiwana jest gotówka. Sam fakt, że miasto o trzy miliony podniosło kapitał nie oznacza jeszcze, że pieniądze za kilka godzin znajdą się na koncie spółki. Operacja jest bardziej skomplikowana i najkrócej potrwa kilka dni. Tymczasem Górnik musi mieć pieniądze "na już". Choćby w celu uregulowania sporego zobowiązania wobec Urzędu Skarbowego, gdzie trzeba szybko wpłacić kilkaset tysięcy złotych. Zwlekać zabrzanie nie mogą, bowiem jest to jeden z warunków koniecznych do uzyskania licencji.

Dzwoniło czternaście klubów
- Nie mogę potwierdzić, że nasz klub jest w piątce, która ma uzupełnić dokumenty licencyjne - powiedział wczoraj Bartłomiej Laburda, klubowy prawnik Górnika. - Po prostu nie wiem. Kontaktowaliśmy się z komisją licencyjną, ale żadnych szczegółów nie podano. Ponoć w tej sprawie dzwonili do Warszawy przedstawiciele czternastu klubów. Wszystko ma zostać wysłane na piśmie. Nawet, jeżeli Górnik musiałby uzupełnić pewne dokumenty, to wiara, że dostanie licencję na kolejny sezon jest dziś zdecydowanie większa niż jeszcze tydzień temu. Do komisji licencyjnej trafiła oczywiście wiadomość o podniesieniu kapitału, a już wcześniej zawarto umowy z piłkarzami. - Oczywiście, że czeka nas mnóstwo pracy, ale na pewno możemy być zdecydowanie większymi optymistami niż jeszcze dwa tygodnie temu - mówi Tomasz Młynarczyk, prezes Górnika. W każdym razie nowy układ właścicielski powinien przekonać komisję, że nie ma zagrożenia, by Górnik został bankrutem.
Co piłkarze usłyszeli od prezesa? Zaległe pieniądze mają dostać do pół roku, a gabinet Tomasza Młynarczyka jest dla nich zawsze otwarty. Zresztą podobnie było już wcześniej. Dodajmy, że nowy prezes nie zamienił jeszcze swojego pokoju na ten, który zajmował Mazur. Po spotkaniu z piłkarzami spotkał się w nim z trenerem Nawałką.

Milion do przodu?
Sporo mówiono wczoraj o końcówce sezonu. Nikt oczywiście w Zabrzu nie składa deklaracji, że Górnik walczy o puchary, ale hasło "jak najwyżej" wszyscy przyjęli do wiadomości. Jedno miejsce to dodatkowo 200 tysięcy od sponsora ligi, a w obecnej sytuacji, kiedy tabela jest wyjątkowo "płaska", wystarczy jeden wygrany lub przegrany mecz, by w tabeli znaleźć się... milion do przodu, lub do tyłu. W sytuacji Górnika to dużo, z czego zdają sobie też sprawę piłkarze. Na pewno prędzej dostaną pieniądze, jeżeli skończą ligę w czołówce.
Choćby z tego powodu tak istotny jest dla zabrzan jutrzejszy mecz z Lechią. Fakt, rywal w tabeli jest wyżej od zabrzan, ale przynajmniej w teorii trudniejsze mecze zabrzanie zagrają po potyczce z gdańszczanami. Jagiellonia, Wisła i Lech na wyjeździe, Legia w Zabrzu... - Sytuacja w lidze jest taka, że z tą samą grą można być na trzecim miejscu i na dziesiątym. Jedno za to nie ulega wątpliwości. Nie ma meczu, którego nie można wygrać - uważa Daniel Sikorski, jeden z tych piłkarzy, których Górnik latem być może sprzeda. - Lechia jest tego świetnym przykładem. Jesienią rozbiła nas 5:1, a tydzień temu wysoko przegrała z Cracovia, którą my ograliśmy - dodaje.
Sikorski zapewne na boisko jutro wybiegnie. W Górniku generalnie nie powinno dojść do zbyt wielu roszad w składzie w porównaniu ze spotkaniem w Bełchatowie, choć szykowany jest do gry od pierwszej minuty Michal Gasparik, który ostatni raz zagrał z Arką Gdynia. Jeżeli zagra to kosztem Marcina Wodeckiego. W poniedziałek Słowak zagrał, podobnie jak Mariusz Przybylski w ME. Górnik pokonał Bełchatów 2:1. Nie ma natomiast mowy o grze Aleksandra Kwieka i Mateusza Zachary. Obaj najwcześniej mogą być do dyspozycji Adama Nawałki na kolejny mecz, z Jagiellonią w Białymstoku.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online