Forum
 

Młynarczyk: Dług jest potężny

- 32 miliony? To przesadzona kwota. Na pewno nie mamy aż takiego zadłużenia. Co oczywiście nie zmienia faktu, że dług jest potężny - powiedział prezes Górnika Zabrze, Tomasz Młynarczyk. 

W takim razie przedstawimy panu nasze ustalenia: 10 mln długu wobec zawodników, 15 mln wobec sponsora i 7 mln pożyczki z banku. W sumie 32 miliony złotych. Zgadza się?
- To przesadzone kwoty. Na pewno nie mamy aż takiego zadłużenia wobec piłkarzy. Co oczywiście nie zmienia faktu, że dług jest potężny. Pamiętajmy jednak, że w perspektywie mamy grę na nowym stadionie, że zmienia się układ właścicielski, że pojawiają się nowe możliwości pozyskiwania sponsorów. Dług powinien sukcesywnie topnieć, bo klub zacznie na siebie zarabiać.

Ale jak pan sobie poradzi z tym długiem, zanim powstanie nowy stadion?
Liczę na pomoc współwłaścicieli, czyli miasta i firmy Allianz.

Miasto ma dać 3 miliony złotych i do tego kolejne 7 milionów, które również miasto przyniesie za pośrednictwem innych firm. Takie pieniądze mają dać oddech Górnikowi w najbliższym roku?
- Nie chcę mówić o szczegółach. Takie decyzje zapadają na sesjach rady miejskiej, ja nie mam na nie wpływu.

Górnik zagra już w tym sezonie w europejskich pucharach?
- Jako kibic bardzo bym chciał. I na tym stwierdzeniu chętnie poprzestanę. Bo gra w pucharach to wielkie przedsięwzięcie organizacyjne, a przecież my nie mamy w tej chwili odpowiedniego stadionu. Obiekt Górnika ma piękną historię, ale już nie przystaje do obecnych czasów. A więc musielibyśmy te pucharowe mecze rozgrywać na innym obiekcie. Nawet nie wiem gdzie, bo w tej chwili na Górnym Śląsku nie widzę miejsca, które by się do tego nadawało. Jesteśmy nowoczesnym klubem ze wspaniałą tradycją, który w perspektywie dwóch będzie lat ma zagrać na pięknym stadionie. I wtedy warto będzie się pokazać w Europie. Realnie, na dzisiaj ciągle walczymy o utrzymanie w ekstraklasie.

O budowie nowego stadionu Górnika słyszymy od dawna. I zawsze kończyło się na słowach.
- Ale tym razem powstanie na pewno. Radni podjęli wiążące uchwały, więc są to kwestie nieodwracalne. Tym bardziej że miasto jest współwłaścicielem klubu. Stadion z trybunami na 32 tysiące miejsc zostanie wybudowany do końca 2013 roku. Obiekt ma powstawać stopniowo, dzięki czemu można będzie na nim wciąż grać, choć przy znacznej redukcji liczby miejsc dla kibiców. Będzie więc budowany podobnie jak stadion przy Łazienkowskiej. Na końcu powstanie trybuna główna z lożami, restauracjami.

Na końcu? Przecież właśnie na funkcjonowaniu tej trybuny Górnik może zarabiać największe pieniądze.
- Przyznaję, że w sensie biznesowym to błąd. I wcale w tej opinii nie jestem odosobniony. W zarządzie Górnika działam dopiero od stycznia. Na pewne kwestie nie miałem wpływu.

Czy w czasie budowy będziecie rozgrywać część meczów na Stadionie Śląskim?
- Ten obiekt coraz ładniej wygląda. Zaskakująco pozytywnie. Myślę, że rozgrywanie najatrakcyjniejszych meczów na Śląskim to dobry pomysł, choć nie wszystkim ludziom związanym z Górnikiem to się podoba. Na Stadion Śląski będzie mogło przyjść zdecydowanie więcej kibiców. A zbudowanie trwałej frekwencji jest równie trudne, jak zbudowanie nowego stadionu. Górnikowi zajęło to sporo czasu i nie można tego zniszczyć. Gdy pracowałem w radzie nadzorczej, jeszcze za schyłkowych czasów panów Koźmińskich, na stadion przychodziło po 3-4 tysięcy ludzi. A potem zaczęło przychodzić po 15 tysięcy.

Za wielkiego kibica Górnika uchodził też pana poprzednik Łukasz Mazur. Wyleciał z wielkim hukiem.
Naprawdę miałem nadzieję, że będziemy współpracować. Musiał odejść, bo był jednak za bardzo medialny kosztem dobrych relacji z właścicielami klubu.

Mazur akurat wojował z wszystkimi. Z Allianzem i z miastem. Walczył na dwóch frontach.
- ...i niestety reagowano na byłego prezesa alergicznie.

Podobno już w grudniu wiedział pan, że docelowo będzie prezesem klubu.
- Miałem taką propozycję, ale wtedy jej nie przyjąłem.

Czyli Mazur w grudniu był już do zwolnienia.
0 Być może, tylko że ofertę składała mi pani prezydent Zabrza. Skoro miasto buduje stadion, chciało mieć swojego człowieka w zarządzie.

Ale w kwietniu już zgodził się pan zostać prezesem. Co zmieniło się przez tych kilka miesięcy?
Sytuacja nabrzmiała do tego stopnia, że zmiana była już nieunikniona.

Chodzi o zaognione stosunki właściciela z panem Mazurem?
- Tak, o to chodzi.

Nie chcąc zostać prezesem już w styczniu, siłą rzeczy uratował pan głowę trenera Adama Nawałki, którego Łukasz Mazur chciał zwolnić. Nie podobała mu się defensywna strategia drużyny.
- Ja też wolałbym, żeby Górnik grał ofensywniej i efektowniej. Ale doceniam również to, co zrobił pan Nawałka. Również słyszałem, że prezes Mazur ma inne zdanie o trenerze, ale trudno mi to komentować.

Allianz zarzucał Mazurowi, że nie przynosił do klubu pieniędzy. Nie boi się pan, że taki zarzut pojawi się w stosunku do pana?
- Podobny zarzut zawsze może się pojawić, bo co to znaczy ?przynieść pieniądze do klubu"? Nie ma prezesa w polskim klubie, który potrafiłby spowodować kolejkę sponsorów, każdy z 10 milionami złotych. To udaje się tylko w sferze kapitału politycznego. Chodzi mi o przedsiębiorstwa z kapitałem państwowym, które angażują się w finansowanie sportu na podstawie decyzji politycznych. Weźmy np. kopalnię węgla brunatnego w Bełchatowie. Dla PGE do biznesowej współpracy bardziej nadawałby się nasz klub. Raz, że ma więcej kibiców. Dwa, że jest bardziej medialny. Trzy, że ma wspaniałą tradycję. I cztery, że Górnik to dla górniczej firmy doskonała nazwa. Decydowały jednak inne czynniki.

Ale Górnik nie powinien chyba narzekać, skoro jego większościowym udziałowcem był Allianz, a teraz jest miasto Zabrze. To bardzo wiarygodni partnerzy.
- Sytuacja, kiedy właścicielem jest miasto, otwiera nowe możliwości. Łatwiej dyskutować z potencjalnymi sponsorami. Bo kiedy właścicielem jest Allianz, często pojawia się opór. Działa świadomość, że skoro Górnik związał się z wielką firmą, to dla innej nie ma już tam miejsca. Teraz klub przechodzi do miasta, czyli jest to dla wszystkich sygnał, że można sponsorować Górnika. Nie wiem, czy ten układ właścicielski jest trwałym rozwiązaniem, ale zależy mi, aby klub wkrótce miał budżet na poziomie 40 mln złotych rocznie. Do tego konieczny jest jednak nowy stadion. Najbliższe dwa lata będą najtrudniejsze.

Allianz zapowiadał, że przyprowadzi do klubu dwie nowe firmy, które rozpoczną współpracę z klubem od nowego sezonu. - Wiem, że Allianz prowadził takie rozmowy. Ale nie znam ich efektów.

Allianz bardziej pomógł czy zaszkodził Górnikowi? Gdy przychodził do klubu, długi były znacznie mniejsze. Przesadził z wydatkami na transfery w erze Henryka Kasperczaka?
- No tak, przesadził. W ogóle mam wrażenie, że ta firma wskoczyła w buty nie szyte na swoją miarę. Od początku chciała być chyba jednak sponsorem, a nie właścicielem klubu. Dopiero teraz jako wielka korporacja przejmuje tę właściwą dla siebie rolę.

Będzie letnia wyprzedaż dla ratowania finansów?
- Na pewno nie. Na siłę nikogo nie będę sprzedawał, ale gdy pojawi się jakaś dobra oferta, będziemy rozmawiać. Chcę utrzymać potencjał drużyny. Choć nie spodziewałbym się wielkich transferów, bo one generowałyby nowe zadłużenie.

A co z zabrzańskim Klubem Kokosa?
- Z Klubem Kokosa?

Pytamy o Pawła Strąka i Daniela Gorawskiego, którzy biorą gigantyczne pensje, ale nie grają w ekstraklasie, bo nikt ich nie chce.
- Nie wyobrażam już sobie ich powrotu do pierwszej drużyny. Cały czas negocjujemy rozwiązanie kontraktów.

źródło: Przegląd Sportowy



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online