Sport: Zakłuci Jeżem

Dwie czerwone kartki, rzut karny, gol w doliczonym czasie gry - to był mecz godzien derbów. Z dramatycznym - może wręcz dosłownie w przypadku gospodarzy - finałem.
Od czasu powrotu Polonii do ekstraklasy, wiosenne derbowe mecze z Górnikiem zawsze przynajmniej dla jednej z drużyn miały charakter gry "z nożem na gardle". Nie inaczej było i wczoraj, co - jak zawsze w takich wypadkach - powodowało nadmiar spekulacji na trybunach. Plotkowano o "dodatkowej mobilizacji" dla zabrzan ze strony Cracovii (nawet nie tyle finansowej, ile... infrastrukturalnej - oferta "wypożyczenia" stadionu w okresie modernizacji areny przy Roosevelta), ale i o rzekomym nagłym spadku kursów bukmacherskich na "górników". Tych spekulacji pewnie nigdy nie zweryfikujemy. Łatwiej być może będzie za to potwierdzić wieść o letniej przeprowadzce Marcina Radzewicza do Białegostoku. Świetny występ "Radzy" przeciwko "Jadze" dwa tygodnie wstecz uprawdopodobnia tego typu doniesienia.

Szukanie klucza
W przeciwieństwie do dni i godzin poprzedzających spotkanie z "Pasami", tym razem w bytomskiej szatni nie rozważano dylematu ("jechać albo nie jechać na przedmeczowe zgrupowanie"), skupiono się za to na właściwej mobilizacji. Sztab szkoleniowy szukał zaś ustawienia, którym mógłby zaskoczyć zabrzan. Swego rodzaju niespodzianką miał być występ od pierwszej minuty Łukasza Matusiaka, a także Krzysztofa Króla na lewej pomocy. W praktyce zwłaszcza to ostatnie rozwiązanie okazało się dość płynne, często bowiem tym skrajnym ofensywnym pomocnikiem okazywał się... Błażej Telichowski. Klucz do sukcesu Polonii miał leżeć jednak przede wszystkim w większym niż trzy dni wcześniej zaangażowaniu.
I rzeczywiście bytomianie ruszali się znacznie żwawiej, ale - przynajmniej w I połowie - nie przełożyło się to na okazałą liczbę sytuacji bramkowych. Najlepszą - i jedyną chyba w tej części gry - miał Błażej Vascak, dokładnie obsłużony przez Miroslava Barcika (tenże wcześniej dwa razy "nawrócił" Michała Pazdana). Na tyle zaskoczył go jednak fakt, że piłką minęła obu zabrzańskich stoperów, iż głową z 5 metrów przymierzył prosto w ręce Adama Stachowiaka!

Słowacy robią różnicę
To był generalnie jeden z niewielu momentów powodujących szybsze bicie serca u kibiców. Wszystkie te sprzed przerwy zamknęły się zaś ledwie w 240 sekundach. W 34. minucie bowiem główkował z kolei Daniel Sikorski (dośrodkowywał Grzegorz Bonin, grający po raz pierwszy po miesięcznej przerwie spowodowanej skręceniem stawu skokowego i kolanowego), ale Marcin Juszczyk - jak jego vis a vis - też był na posterunku. Zaś w 37. minucie obrona Polonii "rozklepana" została przez Michala Gasparika i Sikorskiego właśnie, ale wyłożoną przez tego ostatniego na 17. metr piłkę, Robert Jeż posłał w słupek bytomskiej bramki! Jeszcze raz okazało się, że obaj zabrzańscy Słowacy - "przyoszczędzeni" w potyczce z Legią - "robią różnicę".

Niewykorzystane okazje się mszczą
Różnice w Polonii robił wczoraj również Barcik. Dwukrotnie w ciągu 120 sekund (49. i 51. minuta) posłał świetne piłki w pole karne gości. Pierwszą wślizgiem kierował w krótki róg Vascak, ale Stachowiak zdołał ten strzał obronić. Za moment zaś fatalnie pomylił się Błażej Telichowski, główkując niecelnie z kilku metrów. To był zresztą drugi tego typu kiks kapitana Polonii, bo wcześniej z podobnego miejsca nie trafił po centrze Radzewicza z rogu. - Grając o życie, takie sytuacje musimy wykorzystywać - przy innym wyniku końcowym Miroslav Barcik pewnie by się wściekał. Przy 1:2 - mógł tylko zwieszać smutno głowę, mówiąc rzeczy oczywiste...
Ten pierwszy kwadrans II odsłony - zamknął go potężnym strzałem, efektownie obronionym przez golkipera zabrzan, Łukasz Matusiak - zdawał się wskazywać na to, że tylko poloniści mogą zdobyć w niej gola. Nic bardziej mylnego. Właściwie pierwsze ofensywne wyjście gości po przerwie przyniosło im gola! Nikt nie przeszkadzał Mariuszowi Magierze w płaskim dośrodkowaniu, i nikt nie upilnował na środku pola karnego Jeża. A Marcin Juszczyk piłki kierowanej po ziemi w róg nie sięgnął i niespodziewanie zrobiło się 0:1.

Stracili wszystko
Koniec bytomskich nadziei na utrzymanie? Jeszcze raz Vascak zmarnował doskonałą okazję, aż wreszcie mieliśmy do czynienia z sytuacją przedziwną. Słowak przewrócił się w polu karnym, arbiter zaś zinterpretował to jako nieczyste zagranie (pociąganie za koszulkę) przez Michała Pazdana. I nie tylko podyktował "jedenastkę" dla Polonii, ale i wyrzucił - po drugiej żółtej kartce - obrońcę zabrzan z boiska. Mateusz Żytko próbę nerwów wytrzymał, bytomianie postawili wszystko na jedną kartę i... wszystko stracili. Najpierw Petera Hrickę, a potem - już po upływie oficjalnie doliczonych czterech minut - gola (błyskawiczna kontra Tomasza Zahorskiego, wykończona kapitalnie przez Jeża), punkt i być może ekstraklasę...

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online