Suma wszystkich nieszczęść

Michał Pazdan nie zagra przeciwko Śląskowi. Jak sam mówi, to piąty "pech", który przytrafił mu się w tym sezonie.
Trzy lata temu pojechał z kadrą Leo Beenhakkera na Euro 2008 do Austrii. Dziś powoli kończy sezon, o którym mówi, że jest najbardziej pechowy w jego karierze. Może nie jest to jeszcze "siedem plag egipskich", ale Michałowi Pazdanowi do tej cyfry wiele nie brakuje. 

Na środku ciasno
- Mam wymieniać? Złamana ręka, przez co straciłem trzy miesiące. Grypa żołądkowa to kolejna dolegliwość - straciłem kilkanaście dni. Ostatnia kontuzja, która wyeliminowała mnie z gry w meczu z Legią - trzy, pauza za kartki - cztery i pięć... Jakoś nie potrafię "zagrzać" miejsca na jednej pozycji. To na pewno nie pomaga w stabilizacji, choć oczywiście najważniejsze, że w ogóle gram. Wcześniej nie miałem przez kilka lat żadnych problemów ze zdrowiem, a teraz jeden po drugim - mówi... no właśnie; swego czasu powiedzielibyśmy o nim "defensywny pomocnik". Potem środkowy obrońca, a teraz - prawy defensor. Przynajmniej na takiej pozycji wystąpił przeciwko Polonii Bytom. Trener Adam Nawałka już zimą sprawdzał Pazdana na tej pozycji i w rundzie wiosennej najczęściej właśnie tam wystawiał. Pewnie bardziej z braku alternatywy dla Michała Bembna niż predyspozycji samego Pazdana, najlepiej czującego się w środkowej strefie boiska. A tam jest w Górniku po prostu ciasno. Banaś, Jop, Danch w obronie i Marciniak, Przybylski oraz Nowak jako defensywni pomocnicy. Wszyscy grać nie mogą. - Przed meczem z Polonią leczyłem uraz i tak naprawdę trenowałem tylko raz. Dobrze, że wygraliśmy - mówi Pazdan, który do końca meczu nie dotrwał. W 80. minucie ujrzał drugą żółtą kartkę i musiał opuścić boisko. Nie dość, że Polonia wykonywała rzut karny, to zawodnik osłabił zespół i będzie pauzować w następnej kolejce, kiedy Górnik zagra bardzo ważny mecz ze Śląskiem.

Gol widziany ze schodów
- Oceniając tę sytuację jako były piłkarz, nie dałbym Pazdanowi żadnej kartki. Pierwsza - to walka o piłkę. Wyglądało to ostro, ale celem nie były nogi rywala. Druga? Za takie coś w ogóle nie pokazuje się kartek - twierdzi Grzegorz Mielcarski, były reprezentant Polski, a dziś ekspert Canal+. Górnik raczej nie odwoła się od tych kartek. - Myślę, że nie mielibyśmy większych szans. Też nie pokazałbym drugiej żółtej kartki, ale to kwestia interpretacji - mówi Andrzej Orzeszek, dyrektor sportowy z Roosevelta. - Niech będzie, że na pierwszą zasłużyłem. Wcześniej miałem kilka fauli, sędzia musiał to pamiętać. Ale druga? Moim zdaniem już rzut karny był podyktowany pochopnie. Vaszczak stał tyłem do bramki, nic nie mógł zrobić z piłką. Jeżeli jednak sędzia uznał, że był faul - jego prawo. Ale kartka? Sam rzut karny jako nagroda dla Polonii na pewno wystarczył - tłumaczy swoją opinię Pazdan, który zgodnie z regulaminem powinien pójść do szatni. Dziś mówi, że widział gola dla Polonii z rzutu karnego i - nieco przypadkiem - bramkę Roberta Jeża na 2:1. - Sędzia techniczny mnie "gonił", ale stadion Polonii ma ten plus, że długo trzeba iść do szatni. Graliśmy w dziesiątkę naprawdę dobrze. Nikt nie powie, że Górnik przyjechał do Bytomia tylko się bronić. Kiedy nastała 94. minuta, byłem przekonany, że jest po meczu. Zacząłem iść po schodach w górę i kątem oka zobaczyłem, że wyprowadzamy kontrę. Gola Roberta widziałem jak "na tacy". Co o nim powiem? To jest po prostu "Piłkarz". Przez duże "P". Dobrze, że strzelił. Przez to pewnie wszyscy szybko zapomnieli o mojej kartce i karnym.

Można wygrać z każdym...
Akcje Jeża w ostatnich dwóch meczach dały Górnikowi trzy punkty. Bez jego strzału nie byłoby remisu z Legią, a Polonii strzelił dwa gole. - Karta się odwróciła. Myślałem, że jeżeli pada gol w ostatnich minutach czy nawet sekundach, to tylko do naszej bramki. Tak było, kiedy spadaliśmy, i tak było jesienią. Inna rzecz, że szczęściu trzeba pomóc - twierdzi Pazdan, którego kontrakt z Górnikiem kończy się za rok, a - gdyby nieco inaczej potoczyły się jego losy - dziś świętowałby mistrzostwo Polski z Wisłą. - Trenowałem w Krakowie 1,5 roku temu. Chyba jedyną przeszkodą była wtedy cena, bo nikt mi nie powiedział, że się do Wisły nie nadaję. Gratuluję krakowianom tytułu, są mistrzem zasłużenie, a my mamy tę satysfakcję, że dwa razy wygraliśmy z nimi do zera.
Pazdan nie zagra ze Śląskiem. W piątek na prawą obronę najpewniej wróci wypoczęty Michał Bemben. Stawka meczu będzie bardzo duża. - Nie będę bawił się w proroka, bo to w naszej lidze się nie sprawdza, ale... Stać nas na wygranie wszystkich meczów do końca sezonu i sam jestem ciekaw, jakie dałoby to miejsce w tabeli - kończy Pazdan.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online