Sport: Najlepiej od lat

Szesnaście lat zabrzanie czekali na tak wysokie miejsce w ekstraklasie. Udało się to, mimo zawirowań sportowych i organizacyjnych w klubie.
Górnik do minionego sezonu przystępował jako beniaminek, który z problemami i wielkimi długami awansował do ekstraklasy. W ciągu roku na Roosevelta nie zmienił się właściwie tylko trener. 

Letnia rewolucja
Wymieniono ponad połowę drużyny, zmieniali się prezesi, właściciele i dyrektorzy sportowi. Jak na burzliwy czas, wynik drużyny był więcej niż zadowalający.
Kluczowe decyzje podjęto zaraz po awansie. Adam Nawałka nie był zwolennikiem rewolucji w kadrze, ale wygrała opcja duetu Mazur - Wałdoch. Pożegnano więc ponad dziesięciu piłkarzy, ewentualnie zamknięto im drogę do pierwszej drużyny. Szczot, Strąk, Cebula, Gorawski, Pitry... Lista była długa, podobnie jak piłkarzy, których sprowadzono na Roosevelta.
Jesienią zabrzanie odnieśli kilka spektakularnych zwycięstw. Te najcenniejsze to pokonanie Lecha, Ruchu i Wisły w Zabrzu bez straty gola, co nie udawało się wcześniej przez lata. Był też Górnik o krok od wygrania na Łazienkowskiej, ale w końcówce stracił dwa gole i ostatecznie przegrał. Wtedy pierwszą bramkę strzelił w lidze Daniel Sikorski. Obok cennych wygranych były też bolesne porażki, a nawet klęski. Lechia, Śląsk, Widzew... Tylko te trzy zespoły strzeliły zabrzanom 13 goli.

Gwiazda ze Słowacji
Co ciekawe, sprowadzony za darmo z rezerw Bayernu Sikorski, nie zaczynał jesieni jako gracz wyjściowej jedenastki. Był ustawiany nawet na lewej pomocy. Z "nowych" regularnie grali Stachowiak w bramce, Bemben, Jop i Kwiek. Świetny początek sezonu miał Piotr Gierczak, który potem długo leczył kontuzje.
Górnik jest dziś chwalony głównie za rundę wiosenną, choć zdobył w niej tylko jeden punkt więcej niż jesienią. To argument dla tych, którzy uważają, że bez Jeża (przyszedł zimą) i Sikorskiego (regularnie grał wiosną) zabrzanie nie potrafią wygrywać. Inna rzecz, że w drugiej rundzie w zespole było o wiele więcej jakości. Głównie za sprawą wspomnianego Roberta Jeża, który też nie grał od początku rundy, a jednak wystarczyło 10-11 spotkań, by wyrósł na gwiazdę ligi. Obserwowali go jeszcze jesienią Wałdoch i Artur Płatek, wtedy szef skautingu, ale zimą najwięcej determinacji wykazał prezes Mazur. Jeż tak naprawdę powinien trafić do Zabrza... teraz. Ostatecznie dogadano się z Żyliną i Słowak właśnie Zabrze opuszcza. Jeż wniósł do gry Górnika inną jakość, nie oglądaną na Roosevelta przez lata. I "pociągnął" innych, przede wszystkim Sikorskiego, który przed rokiem nie był chciany w Śląsku i Lechii, a do Zabrza trafił za darmo.

Puchary czy spadek
Mecz roku to na pewno wygrana w Krakowie z Wisłą. Wtedy zabrzanie zagrali koncertowo, byli od późniejszego mistrza o klasę lepsi. I sami zobaczyli, jakie drzemią w drużynie możliwości. Udana była też końcówka rundy, kiedy ograli wicemistrza Śląsk czy rozpędzony Widzew. W drugiej rundzie drużyna zanotowała jedną "klapę", za to bardzo spektakularną 0:3 na Cichej po bardzo słabej grze. Górnik w drugiej części sezonu nabrał pewności, po straconej bramce nie uchodziło z drużyny powietrze. Kilka spotkań rozstrzygał w samych końcówkach, co świadczy o koncentracji i bardzo dobrym przygotowaniu fizycznym.
Inna rzecz, że trudno byłoby o te sukcesy, gdyby nie wspomniani Jeż i Sikorski. Doszło do tego, że Górnik był o krok od podium. Gdyby nie dwa słabsze i tylko zremisowanie mecze z Lechią oraz Arką... Z drugiej strony, gdybanie nie ma sensu, bo w naszej lidze dziesięciu klubom do szczęścia zabrakło tak niewiele. Szósta lokata powinna być w wypadku Górnika tylko wstępem do kolejnego, jeszcze lepszego sezonu. Powinna, ale nie będzie. Paradoksalnie, w roku "biedy" i długów, na Roosevelta udało się zbudować najlepszy zespół od czasu pojawienia się w klubie firmy Allianz Polska. I gdyby nie konieczność ratowania finansów, Górnik faktycznie za rok mógłby walczyć o czołowe lokaty w lidze. Beż Jeża, Sikorskiego, Bonina czy Zahorskiego będzie to trudne. Trzech pierwszych ma grać z Polonią o mistrzostwo, a "Zahor" z Jagiellonią w pucharach. Klub już zarobił za to na transferach i "zejściu" z kontraktów około 7 milionów złotych. Właścicielem Górnika ponownie jest miasto, bez pomocy którego klub pewnie dziś - bez licencji - szykowałby się do gry w pierwszej lidze. Dostał ją jako ostatni klub ekstraklasy i za trzecim podejściem. Na Roosevelta nie może być nudno, więc zapowiada się kolejny ciekawy sezon. Skład będzie zmieniony w połowie, ma się zacząć budowa nowego stadionu, powinni się pojawić nowi inwestorzy. I cały czas Górnik będzie miał nadzór komisji licencyjnej, sprawdzającej, czy spłaca dług. Na pytanie, jak długo miniony sezonu będzie wspominany jako najlepszy od lat, nikt nie zna dziś odpowiedzi.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online