Paweł Thomik: Kuzyni chodzą w koszulkach Górnika

Nowy zawodnik "Trójkolorowych" wyjechał wraz z rodzicami z Zabrza w 1988 roku. Jego ojciec chodził na mecze Górnika, zabierając na nie Pawła. Do dziś rodziny obojga jego rodziców mieszkają w Zabrzu, a kuzynostwo zagorzale kibicuje drużynie z Roosevelta. Wpływ sentymentu na decyzję Thomika o powrocie do Polski jest więc oczywisty. Jednak 26-letnim piłkarzem kierowały również motywy sportowe. 

Okazuje się, że świat jest mały...
- I to bardzo. Jak wyjeżdżaliśmy w 1988 roku z Zabrza to pewnie rodzice nie przypuszczali, że świat się tak bardzo zmieni i kiedyś przyjadę tutaj grać jako piłkarz Górnika. Ale bardzo się ucieszyli. Tata chodził na mecze, mnie też zabierał. W Zabrzu do dziś mieszka rodzina obojga rodziców, ale większość ze strony mamy. I kibicują. Kuzyni chodzą w koszulkach Górnika, jest wielkie przywiązanie do klubu. Zresztą zanim znajdę mieszkanie mam mieszkać u wujka, mniej więcej kilometr od stadionu. Pozostała rodzina jeszcze o moim przyjeździe nie wie. Będę do wszystkich dzwonił.

Mieszkaliście w Kończycach...
- W domkach fińskich... Oczywiście nic z tego okresu nie pamiętam. Teraz jest tam wjazd na autostradę, czyli z Niemiec mogę przyjechać prawie pod stary dom. W Zabrzu jestem raz na rok, czasem raz na dwa lata, więc miasto znam. Z rodzicami byłem też w Zakopanem, gdzie Górnik jest teraz na zgrupowaniu.

Usłyszałeś, że jest pomysł gry w Górniku i jak jaka była twoja pierwsza reakcja?
- Wiedziałem oczywiście, co to za klub. Osobiście znałem nawet dwóch piłkarzy, czyli Michała Bembna i Daniela Sikorskiego. Wiem, że mieli dobry sezon. Od razu mnie to zainteresowało. Raz, że można wrócić do miejsca, w którym jest związek emocjonalny. Dwa, chciałem grać w najwyższej klasie rozgrywkowej, a w Niemczech takiej oferty nie miałem. I zacząłem dzwonić. Bembem, Sikorski, Lukas Podolski... Dwóch pierwszych pytałem, jaka jest polska liga i jak jest w Zabrzu. Obaj chwalili i mówili, że warto. „Poldi" - wiadomo. On jest kibicem Górnika, czyli też chwalił.

Skąd się znacie?
- Michała z Unionu Berlin, Daniela z rezerw Bayernu, a „Poldiego" najdłużej, bo graliśmy razem przez kilka lat w niemieckiej „młodzieżówce".

Kilka goli po twoich podaniach strzelił?
- Pewnie tak. Praktycznie zawsze grałem na prawej pomocy, czasami na prawej obronie. To się Lukasowi piłki dogrywało. On bardzo szybko był gwiazdą, miał osiemnaście lat to już grał w pierwszej reprezentacji, ale poznaliśmy się jako szesnastolatkowie. W kadrze był jeszcze Sinkiewicz, który dziś gra w Bochum.

Jak się trafia to rezerw Bayernu?
- Miałem czternaście lat i graliśmy jakiś turniej. Wyparzyli mnie skauci z Monachium i Dortmundu. Trafiłem do Monachium na sześć lat. Jak chce cię taki klub to się nie odmawia. Po skończeniu wieku juniora poszedłem. Lahm, Schweinsteiger, Trochowski... To wszystko moi koledzy, ale też świetni piłkarze. W Bayernie były to czasy Salihamidzica i Scholla. Wtedy trafiłem do Unterhaching, klubu z dzielnicy Monachium. Potem był Osnabrueck, Berlin, a teraz Zabrze. Pewnie trochę tremy będzie, ale bardzo się cieszę. Sam jestem ciekaw jak wypadnę...

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online