Twórczy niepokój

W pierwszej połowie, kiedy na boisku przebywał najsilniejszy skład, zabrzanie byli od słowackiej Żiliny, uczestnika zeszłorocznej Ligi Mistrzów, wyraźnie lepsi.
W wyjątkowo „wakacyjnych" okolicznościach przyszło Górnikowi rozegrać sparing z byłym klubem jego (byłej, niestety...) gwiazdy, Roberta Jeża. Słoneczna pogoda, a do tego Czarny Dunajec przepływający tuż za boiskiem w Waksmundzie... Zabrzanom tak „leniwy" klimat się jednak nie udzielił. - „Gierek" rozrysował mi to wczoraj na tablicy - w ten sposób Daniel Gołębiewski, nowy napastnik Górnika, opisywał z uśmiechem akcję, jaką kilkadziesiąt sekund po pierwszym gwizdku skonstruował z Piotrem Gierczakiem. Ktoś niezorientowany mógł pomyśleć, że ci dwaj grają ze sobą od lat. Gorzej ze zgraniem - ale nie ma się czemu dziwić - było u Paula Thomika, byłego pomocnika rezerw Bayernu Monachium, którego klub z Zabrza zakontraktował w środę. - Nie było najgorzej, ale też nie jakoś rewelacyjnie - przyznał szczerze Thomik. Mógł przy tym liczyć na dobre słowo od kolegów. - Bardzo na niego liczymy. W końcu ma być następcą Grześka Bonina - stwierdził Adam Banaś. Kapitan zabrzańskiej jedenastki - z wyjątkiem jednego błędu - poczynał sobie bardzo pewnie. Podobnie jak Michał Bemben czy Mariusz Magiera. Rysą na postawie „tyłów" Górnika była natomiast postawa Łukasza Skorupskiego. W pierwszej połowie zdarzyło mu się kilka bardzo niepewnych interwencji.
Lepiej było po przerwie, ale - paradoksalnie - właśnie wtedy musiał wyjąć piłkę z siatki. Przy strzale Momodou Ceesaya nie miał wiele do powiedzenia. W ogóle po przerwie Żilina zawiesiiła rywalom poprzeczkę całkiem wysoko, inaczej niż w pierwszych 45 minutach. - Nie spodziewaliśmy się, że będzie tak ciężko - nie krył Miroslav Barczik, dziś kapitan Słowaków, a jeszcze niedawno zawodnik bytomskiej Polonii. Doświadczony pomocnik miał na myśli między innymi bardzo twardą - zwłaszcza jak na sparing - grę zespołu Adama Nawałki. - Chcieliśmy oszczędzić przeciwników, bo za moment zaczynają ligę, ale czasem w ferworze walki zdarzyło się o tym zapomnieć - uśmiechnął się Magiera, ale Barczik urazy wcale nie żywił. - Nie ma problemu, to przecież męski sport - stwierdził.
Zadowolony z przebiegu spotkania wydawał się być wspomniany trener Górnika. - Choć zawsze jest taki twórczy niepokój. Były dobre i złe momenty. Najważniejsze jest dla mnie podejście zawodników. Ciężko pracują, nikt nie narzeka - podkreślił szkoleniowiec zabrzan. Zdradził też, że wie już mniej więcej, których spośród testowanych zawodników chciałby zatrzymać. - Ale zdradzać tego jeszcze nie będę. Wszyscy zostają do soboty, a więc do końca zgrupowania w Zakopanem - wytłumaczył. Można zatem jedynie domyślać się, że na Roosevelta nie będzie występował na przykład Nouredine Zaanani. Marokański pomocnik, polecony do Zabrza przez Lukasa Podolskiego, nie pokazał niczego, co mogłoby zrobić wrażenie.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online