Forum
 

Robert Kolasa gra i działa

Obrońcę Górnika Zabrze Roberta Kolasę kibice piłkarscy dobrze znają. Nie wszyscy natomiast wiedzą, że jest on także prezesem klubu, którego drużyna gra w lidze okręgowej - Budowlanych Sucha Góra. - Przygoda z prezesurą rozpoczęła się 2 lata temu - mówi Robert.  - Mieszkam w centrum Bytomia, a w dzielnicy Sucha Góra wychował się mój tata Maksymilian i swego czasu kopał piłkę w tamtejszych Budowlanych. Z ludźmi z tamtego środowiska byłem więc mocno związany. Wobec trudnej sytuacji klubu, działacze doszli do wniosku, że potrzebny jest im ktoś młody, operatywny i skoro gram w pierwszej lidze, to może moje kontakty pomogą przyciągnąć do Budowlanych jakiegoś sponsora. Minęły dwa lata, wydeptałem wiele korytarzy, odbyłem mnóstwo rozmów i to cały efekt...
Na początku piłkarz wierzył, że wszystko się uda i szybko jego działania przyniosą wymierne korzyści.
- Entuzjazmu może nie straciłem, ale ochłonąłem. Ludzie, którzy na początku działali ze mną, przestali wierzyć i musiałem dobrać innych. Na pomoc miasta nie ma co liczyć, bo podjęto w ratuszu uchwałę, że na sport wyczynowy nie zostanie przekazana nawet złotówka. Pozostaje więc szukać grze tylko się da. W Bytomiu nie ma klimatu dla sportu. Boli to wielu ludzi, w tym piłkarzy. Niedawno przecież Mariusz Śrutwa zaangażował się w pomoc Polonii Bytom.
Gdy koledzy z Górnika dowiedzieli się o nowej funkcji, nie omieszkali pokpić z Roberta. - Każdy temat jest dobry żeby pożartować - dodaje Kolasa. - Były to jednak dowcipy do przyjęcia, bardziej śmieszne niż złośliwe. Czy mam z tego powodu nową ksywkę - "prezes"? Mówili tak na mnie od czasu do czasu, ale pseudonimów każdy z nas ma bardzo wiele...
Piłkarz nie wzoruje się na żadnym ze swych ostatnich szefów. Bynajmniej nie wpada w przerwie meczu do szatni jak kiedyś w Górniku Stanisław Płoskoń. - Trudno mi dokonywać jakichkolwiek porównań swojej osoby z prezesami Górnika. To zupełnie różne światy. Budowlani to stowarzyszenie sportowe. Koszty nie są duże. Czy wydaję własne pieniądze na klub z Suchej Góry? Nie chcę na ten temat mówić (śmiech połączony z westchnieniem). Powiem tyle, że w najbliższych dniach mają zapaść ważne decyzje. Chcemy z nowymi ludźmi stworzyć klub od podstaw. Czeka nas dużo pracy, ale nie ukrywam, że to wyzwanie.
Budowlanie są poważnie zagrożeni spadkiem do A-klasy. - Leją na, nie da się ukryć. Warunki są, jakie są i trudno mieć o to do kogokolwiek pretensje. Nie, nie, nigdy nie przyszło mi do głowy zagrać na lewą kartę, przecież mnie i tak wszyscy znają - śmieje się Robert. - Czy wtrącam się do pracy trenera Ryszarda Czypionki? Nie. Będzie oceniany na koniec sezonu. Z drugiej strony, cóż tu oceniać, kiedy na mecz z trudem można zebrać 12-13 piłkarzy. Pan Czypionka to dobry fachowiec.
Robert Kolasa to jednak przede wszystkim piłkarz. - Na pierwszym miejscu jest Górnik Zabrze i nigdy nie zdarzyło się, żeby było inaczej. Prezesura to taki normalny obowiązek, może hobby, chcę udowodnienia sobie, że można się sprawdzić na innym polu.
Piłkarz-prezes ma jeszcze inne - bodaj najważniejsze - obowiązki. Jest tatą Eweliny i Wiktorii, mężem Katarzyny. - Wiem, wiem o czym pan myśli... Wszędzie jestem, a nigdzie mnie nie ma! Żona siłą rzeczy musiała zaakceptować fakt, że jestem piłkarzem. Prezesem zostałem potem...
(przepisał: TomeKSG)

źródło: Dziennik Zachodni



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2019 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online