Sport: Spiker dał sygnał

Na zakończenie poprzedniego sezonu zabrzanie zdemolowali Widzew u siebie. Dwa miesiące później, na inaugurację nowego sezonu na Roosevelta, górnicy znów byli... zadowoleni z wyniku potyczki z łodzianami, bo to goście byli bliżsi zwycięstwa. 
Przed meczem uroczyście nagrodzono młodych zabrzańskich piłkarzy, którzy sięgnęli po srebrny medal mistrzostw Polski, uczczono minutą ciszy pamięć dwóch kibiców Górnika i sędzia Daniel Stefański dał sygnał do rozpoczęcia sezonu na stadionie im. Ernesta Pohla w Zabrzu. W porównaniu do pierwszego meczu z Wisłą Kraków w składzie gości zabrakło tylko kontuzjowanego Sebastiana Madery, którego zastąpił Piotr Mroziński. Górnik zaprezentował skład z inauguracji we Wrocławiu, ale pierwsza połowa nie była już tak dobra, jak w meczu ze Śląskiem, gdzie Górnik wręcz stłamsił wicemistrzów Polski. Na pierwszą akcję gospodarzy czekaliśmy więc do 14. minuty, gdy na strzał z okolic narożnika pola karnego zdecydował się Michał Bemben. Widzew schowany za podwójnymi zasiekami czyhał na kontry. Jedną z nich zakończył w 10. minucie soczystym uderzeniem Krzysztof Ostrowski - Łukasz Skorupski spisał się bez zarzutu, a drugą w 19. minucie Dudu, minimalnie chybiając. Potem przez ponad 20 minut na boisku kompletnie nic się nie działo, poza wzajemnymi faulami i notorycznym padaniem widzewiaków na murawę, oczywiście związanym z obraną taktyką gry na czas. W pierwszej minucie doliczonego czasu gry pojawił się na boisku Marcin Wodecki i napastnik Górnika powędrował na... lewą stronę obrony. Jak tłumaczył polem trener Adam Nawałka - zależało mu na wzmocnieniu siły ofensywnej zespołu, bo Górnik do przerwy nie oddal celnego strzału. Widzew spisywał się nieco lepiej, niemniej pierwsza połowa stała na bardzo słabym poziomie.
Przed rozpoczęciem drugiej połowy spiker zachęcał do oglądania meczu, żywiąc nadzieje, że po przerwie na pewno będzie lepiej i chyba te słowa podziałały zachęcająco nie tylko na kibiców, bo oba zespoły stworzyły lepsze widowisko, a Górnik już w 18. sekundzie (!) tej odsłony objął prowadzenie. Piotr Gierczak dograł piłkę do Aleksandra Kwieka, a ten nie namyślając się huknął pod poprzeczkę nie do obrony. W 54. minucie znakomitą sytuację mieli z kolei goście. Sam na sam ze Skorupskim znalazł się debiutujący Princewill Okachi, ale Nigeryjczyk spartolił tę wyborną okazję. W następnej akcji formę Macieja Miełcarza sprawdził Tomasz Zahorski i z tej próby golkiper gości wyszedł bez zarzutu. W 70. minucie Widzew jednak wyrównał. Michał Bemben zaatakował Łukasza Brozia w polu karnym i będący blisko akcji Daniel Stefański nie miał żadnych wątpliwości, że gościom należy się jedenastka. Jej pewnym egzekutorem był poszkodowany kapitan łodzian. Cztery minuty później Górnik mógł znów prowadzić, jednak Paweł Olkowski z dobrej pozycji posłał piłkę wysoko nad bramką Mielcarza. W 82. minucie piłka po serii "przebitek" spadła na głowę Przemysława Oziębały, na szczęście dla "górników" wylądowała potem na siatce za poprzeczką, a w 88. minucie piłka po główce tego samego zawodnika spadła kilka centymetrów bliżej, trafiając w poprzeczkę! Widzew był w piątek lepszym zespołem od Górnika, tak więc zabrzanie powinni się cieszyć ze zdobytego punktu, czego zresztą nie ukrywał na konferencji prasowej trener Adam Nawałka.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online