Adam Nawałka potrafi eksperymentować

Tomasz Zahorski na skrzydle i Marcin Wodecki na lewej obronie. Adam Nawałka nie boi się eksperymentować ze składem Górnika Zabrze.
Adam Nawałka nie należy do trenerów, którzy „zamykają" swoich zawodników w ich nominalnych pozycjach. Ba, szkoleniowiec Górnika potrafi solidnie zaskoczyć. Tak jak zrobił to w ostatnim ligowym meczu, z Widzewem Łódź... 

Potrzeba chwili

Tuż przed przerwą rywalizacji z łodzianami kontuzji doznał Mariusz Magiera, etatowy lewy obrońca Górnika. Kibice szukali już więc przy linii bocznej Adama Marciniaka... - Wydawało się, że to naturalny wybór. Adama sprowadzałem przecież do Zabrza właśnie jako człowieka na lewą stronę defensywy - przypomina Ryszard Wieczorek, były szkoleniowiec klubu z Roosevelta. Nawałka postawił jednak na - mającego w CV role napastnika i skrzydłowego - Marcina Wodeckiego. - Marcin jest szybki, odważny, ale na poziomie ekstraklasy każdą pozycję trzeba najpierw „ograć". Dlatego nie podejrzewam, żeby Wodecki w obronie to był wybór na dłużej, bardziej chyba potrzeba chwili - analizuje Wieczorek. Choć tak naprawdę nie sposób wykluczyć żadnego scenariusza. Nawałka nie zdecydowałby się w końcu na wariant z Wodeckim, gdyby uważał, że 24-latek umiejętności, jakich trzeba do gry w obronie, nie posiada.

Lepiej mu w ataku

Potencjał do gry dalej od bramki przeciwnika Nawałka dostrzegł już u Tomasza Zahorskiego. Tym sposobem ten kojarzony wcześniej wyłącznie z formacją ataku zawodnik jest dziś lewoskrzydłowym. - Spodziewałem się, że po tym, jak z klubu odszedł Daniel Sikorski, Tomek zajmie jego miejsce na środku ataku - przyznaje Wieczorek. - Nie mam wątpliwości, że to dla niego lepsza pozycja. Gra głową, tyłem do bramki, prawa noga, lewa... Ma wszystko, czego trzeba tej typowej „dziewiątce". Chociaż rozumiem też trenera Nawałkę. Na razie stawia w ataku na młodego Milika, a Tomek zawsze miał świetne parametry wydolnościowe, czego z kolei wymaga się od skrzydłowych - dodaje.

Atut zdrowia

Jak tłumaczy Wieczorek, to właśnie wydolność miała duży wpływ na to, że w „jego" Górniku Adam Danch grywał w pomocy, Michał Pazdan zaś w obronie. - Dla Adama to, w której formacji występuje, nie ma znaczenia, bo zdrowia mu nie brakuje. Trochę gorzej jest z Michałem, który ma go mniej, stąd w drugiej linii, gdzie biegać trzeba sporo, momentami może go „zabraknąć" - przekonuje były trener zabrzan. U Nawałki natomiast panowie zamienili się rolami...

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online