Forum
 

Sport: Górnik buduje nowy stadion

W Zabrzu oficjalnie rozpoczęto budowę nowego stadionu Górnika. Stary obiekt żegnały legendy klubu, w tym Hubert Kostka, Stanisław Oślizło i Erwin Wilczek.
Było uroczyście i oficjalnie. Koparka, która pojawiła się na Roosevelta, wyburzyła mały fragment muru za jedną z bramek i jej silnik został wyłączony. Chwilę wcześniej nad Roosevelta można było usłyszeć potężny armatni huk. To miejscowe bractwo kurkowe dało znak, że zaczyna się budowa najbardziej oczekiwanej inwestycji w mieście. Co więcej, nie licząc mającego bieżnię Stadionu Śląskiego, będzie to największy obiekt typowo piłkarski w województwie śląskim.

Kiedy? Pierwsza faza budowy, której koszt oszacowano na blisko 200 milionów złotych, ma się zakończyć wiosną 2013 roku. - Trochę nie wierzę, że za dwadzieścia miesięcy stadion będzie gotowy, ale... Niech tam. Jak zdążą, to na pewno przyjdę na pierwszy mecz - powiedział Hubert Kostka, jedna z największych legend Górnika, który obecnie sporadycznie pojawia się na stadionach. Wtedy kibicom zostanie oddanych 24 tysiące siedzisk. Wciąż będzie też stała „stara" trybuna kryta.

Przeprowadzki nie będzie

Co ciekawe, główny wykonawca, czyli Polimex Mostostal deklaruje, że budowa mogłaby trwać nawet krócej, gdyby Górnik na jakiś czas „wyniósł" się z obiektu. Szansa na to jest jednak niewielka, a słowa prezydent Zabrza, Małgorzaty Mańki – Szulik, nie pozostawiają wątpliwości. - Przetarg był tak zorganizowany, byśmy mogli grać w Zabrzu. Skoro dało się w Warszawie, to w Zabrzu też sobie z tym poradzimy - przyznała prezydent Zabrza, dodając: - Jestem wzruszona. Choć w poprzedniej kadencji byliśmy świadkami większych i droższych inwestycji w naszym mieście, to budowa nowego stadionu jest chyba najbliższa sercu wielu mieszkańców. Dotychczasowy obiekt, mimo że powstał 70 lat temu, był piękny dzięki temu, że grali tu wspaniali piłkarze na wysokim poziomie. Teraz budujemy nowy stadion, by Górnik wrócił na sportowy szczyt.

Czekaliśmy na ten moment bardzo długo... Prace ruszają tak naprawdę... już. - Może nie od razu zobaczymy burzenie trybun, bo trzeba przygotować plac, przełączyć wodę i zasilanie energetyczne, ale to powinno potrwać krótko - twierdzi Tadeusz Dębicki, prezes spółki Stadion. Budowa będzie zresztą doskonale widoczna dla kibiców, bowiem boisko od jej terenu oddzieli tylko dwumetrowe ogrodzenie. - Był pomysł, by na drugą stronę przenieść stanowiska kamer, tak, by lepszy był komfort oglądania meczów w telewizji, ale zabrakło nam do tego ośmiu metrów. Myślę o wymaganiach producenta sygnału - Tadeusz Dębicki swoją wypowiedź zakończył krótkim, ale ważnym „Mamy czym płacić".

Na oczach gwiazd

W Zabrzu pojawili się przedstawiciele Allianz Polska - Paweł Dangel i Michael Mueller. O ile czas, w którym firma była właścicielem Górnika, oceniany jest różnie, to trzeba Allianzowi oddać, że bez jej jednoznacznej deklaracji z 2007 roku, że spółka zostanie doinwestowana, ale pod warunkiem budowy nowego stadionu, pewnie nie zostałby wykonany pierwszy krok. - Łącząc się z Allianz Polska zostaliśmy tak naprawdę zmuszeni do podjęcia konkretnych decyzji. Dobrze, że tak się stało - dodaje prezydent Zabrza.

Strony podpisały uroczyście akt erekcyjny, który trafi w fundamenty nowego stadionu. Budowę poświęcił ksiądz Bogdan Reder, związany z Górnikiem od lat, a wszystkiemu przyglądały się gwiazdy Górnika sprzed lat, dzięki którym obiekt stał się - jak mówił nieżyjący od blisko dziesięciu lat Bolesław Niesyto - „świątynią" polskiej piłki. - Erwin Wilczek przyjechał z Francji, Stefan Floreński z Niemiec. Byli oczywiście mieszkający w Polsce Stanisław Oślizło, Jan Kowalski, Zygmunt Anczok, Henryk Latocha, wspomniany Hubert Kostka i Jan Banaś. - Pierwszy raz byłem na stadionie krótko po wojnie. Grało tutaj Zjednoczenie Zabrze. Potem już wszyscy „bajtle" chodzili na Górnika - wspomina urodzony przed wojną w Zabrzu Jan Kowalski. Historycznych akcentów było sporo. Wywieszono między innymi stare projekty, pisane oczywiście po niemiecku i fotografie sprzed wojny. Obiekt, który wkrótce przestanie istnieć, został otwarty dla widowni w 1934 roku.

Dwadzieścia miesięcy, czyli dwie zimy

Wizyta gwiazd sprzed lat była związana z 50. rocznicą pierwszego meczu Górnika w europejskich pucharach. Minęła 13 września. Tego dnia, 1961 roku, zabrzanie grali dla 100 tysięcy widzów na Stadionie Śląskim z mistrzem Anglii, Tottenhamem Hotspur. Było oczywiście mnóstwo wspomnień i anegdot, do których wkrótce wrócimy. Wczoraj jednak w Zabrzu mówiono przede wszystkim o przyszłości. - Nie ma nic fajniejszego niż samemu przeżyć sukces - mówił Paweł Dangel, twierdząc, że nowy stadion to szansa na odbudowę silnego Górnika sportowo. - W Zabrzu każdy chłopak był wychowywany na legendzie Górnika.

Zamiast bajek opowiadało się o meczach i bramkach... Teraz najwyższy czas tę legendę ożywić - dodał z kolei Krzysztof Lewandowski, wiceprezydent Zabrza. Od dziś najważniejszy będzie na Roosevelta - oprócz grających średnio co dwa tygodnie piłkarzy - wykonawca, czyli Polimex-Mostostal, którego banery i flagi już pojawiły się na Roosevelta. - Kiedy widzę pasję i zaangażowanie ludzi, którzy doprowadzili do tego, że jest projekt i jest zabezpieczenie finansowe inwestycji, to zdaję sobie sprawę, że odpowiedzialność spoczywa na nas ogromna. Stadion Legii to nasza perełka i gwarancja, że znamy się na tej robocie. Czas jest krótki, a czekają nas dwie zimy. Powiem w ten sposób - zrobimy tak, żeby było dobrze... - przyznał Konrad Jaskóła, prezes firmy budującej stadion.

Legenda na dużym ekranie

Wczoraj w Zabrzu był tylko jeden człowiek... niezadowolony. To Jan Kidawa-Błoński, reżyser filmowy, ten sam, który nakręcił naprawdę świetną "Różyczkę" i "Skazanego na bluesa", czyli opowieść o Ryszardzie Riedlu
Dlaczego? Żartował, że dla niego początek wyburzania stadionu Górnika to kłopot. - Trzeba będzie używać techniki komputerowej, by odtworzyć stary stadion - przyznał urodzony w Chorzowie reżyser, który ma na duży ekran przelać legendę Górnika. Miasto wpadło na ten pomysł kilka lat temu. Chodziło o to, by pozostawić trwały ślad świata odchodzącego do historii. Żal ściska widząc, jak niewiele archiwalnych materiałów filmowych zostało po wielkich meczach, nie tylko przecież Górnika. Trochę wyblakłych zdjęć, relacje prasowe i wspomnienia. Fakt, dzięki nim powstają legendy.

Kiedy Hubert Kostka opisywał barwnie, w jaki sposób bramkę w Londynie Ernest Pohl strzelił Tottenhamowi, nie był potrzebny żaden obraz. A jednak szkoda, że tak naprawdę nie jesteśmy w stanie zobaczyć bramek Wilimowskiego, Cieślika, Pohla, czy nawet Lubańskiego, choć grał w Górniku w czasach, kiedy telewizyjne kamery pojawiały się już na stadionach.

To będzie film fabularny. Scenariusz ponoć chwyta za serce, ale nie może być inaczej, skoro reżyser wymyślił, że inspiracją dla losów głównego bohatera będzie życie Jana Banasia, fantastycznego prawoskrzydłowego, urodzonego w Berlinie, który długo miał na imię Hans, a potem był gwiazdą Polonii Bytom i Górnika, na widok którego, kiedy jechał czerwonym Mustangiem, zatrzymywali się na ulicach wszyscy. Największe świństwo zrobiono mu w 1972 roku. Grał fantastyczną piłką, jednak nie pozwolono mu jechać na igrzyska w Monachium. Politycznie podejrzany... Wczorajsze wydarzenia na Roosevelta były symboliczne. Burzenie starego stadionu i oficjalne rozpoczęcie nowego, wspominanie meczu z Tottenhamem, wiadomość o powstającym filmie. Mądrze powiedziano, że legenda ma sens, jeżeli się ją ożywia. Kluby śląskie pod tym względem zostały niestety daleko w tyle. Może wczorajszy armatni strzał na Roosevelta jest zapowiedzią, że w końcu coś zmienia się na lepsze.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online