"Topór" ściął zabrzan

Górnik zasłużenie przegrał z wejherowskim trzecioligowcem. Na wygranie meczu o stawkę zabrzanie czekają od 26 sierpnia.
Mateusz Toporkiewicz ma 21 lat. Jest wychowankiem Zorzy Kowalów, grał w Polonii Słubice, Orle Międzyrzeze, a jesienią tego roku trafił do Gryfa Wejherowo. To ten piłkarz wybił wczoraj Górnikowi Zabrze marzenie o awansie do 1/4 Pucharu Polski. - Strzeliłem ładną bramkę, ale nie najładniejszą w mojej krótkiej przygodzie z piłką. Na pewno jest za to najważniejsza - mówił szczęśliwy "Topór".

Niedawni juniorzy
Gol padł krótko po wznowieniu gry po przerwie, a Gryf w pełni na tę bramkę zasłużył. Był od zabrzan lepszy, miał więcej okazji bramkowych, a goście - choć mieli praktycznie całą połowę na odrobienie straty - nie byli w stanie nawet raz pokonać bramkarza Gryfa. Najstarszy piłkarz gospodarzy miał 26 lat. Większość to niedawni juniorzy, zaczynający dopiero grę w piłkę. Gryf gra w trzeciej lidze, zdążył z Pucharu Polski wyeliminować już między innymi Sandecję Nowy Sącz, Koronę Kielce, a teraz zabrzan, którzy na północ Polski przylecieli czarterem. W sumie szesnastu zawodników. I choć kilku zostało na Roosevelta, to na pewno Adam Nawałka nie wystawił w Wejherowie drugiego składu. Jakby nie patrzeć na boisko wyszło dwóch uczestników ostatnich mistrzostw Europy, choć dziś zdaje się mało kto już o tym pamięta.
- Najważniejsze, byśmy na początku nie stracili gola - mówił przed spotkaniem Grzegorz Niciński, były gracz kilku klubów ekstraklasy, w których dwa razy pracował pod okiem Adama Nawałki. Gryf nie dość, że gola nie stracił, to nawet na moment nie dał się zepchnąć defensywy. Nie było wybijania piłki na oślep i rozpaczliwej obrony. Bo też nie było się przed kim bronić. Gryf był częściej przy piłce, śmielej atakował, w jego grze była pasja i pomysł. Czyli to, czego brakowało gościom.

Mogło być 2:0
Już do przerwy zespół z Wejherowa mógł strzelić co najmniej jedną bramkę. Górnika przed jej utratą uratował Boris Pesković. W sumie sytuacji mieli gospodarze trzy-cztery, o czym Górnik mógł tylko pomarzyć. Trener Nawałka w przerwie nie dokonał zmian, pewnie wierząc, że gospodarze osłabną i uda się oszczędzić kilku czołowych zawodników na piątkowy mecz z Ruchem. Dziesięć minut po stracie gola na boisko weszli jednak Nakoulma i Zahorski. Szczególnie pierwszy z nich rozruszał Górnika i to piłkarz z Burkina Faso miał najlepszą okazję do wyrównania. Strzelił minimalnie obok słupka. Potem celny strzał - jedyny w meczu - oddał jeszcze Michał Pazdan. Górnik oczywiście przeważał ,ale nie do tego stopnia, by każda jego akcja "pachniała" golem. Poza kilkoma rogami i niecelnymi strzałami trudno wymienić kolejne sytuacje, po których mogły paść gole. Co więcej, w ostatnich minutach Łukasz Krzemiński ograł dwóch obrońców Górnika i miał fantastyczną okazję do strzelania drugiej bramki.

60 tysięcy do podziału
Kiedy "Topór", strzelec zwycięskiej bramki opuszczał boisko żegnały go owacje na stojąco. - Włożyliśmy w grę wiele serca. Z przebiegu meczu zasłużyliśmy na wygraną. Górnik praktycznie nie stworzył ani jednej 100-procentowej okazji do zdobycia gola - cieszył się Toporkiewicz. Górnik kilka minut później szedł do szatni ze spuszczonymi głowami. Piłkarze Gryfa za pokonanie Górnika dostali do podziału 60 tysięcy złotych, czyli o 10 tys. więcej niż za ostatni mecz z Koroną. Za wygranie pucharu mają dostać pół miliona. Zabrzanie samolotem wrócili na Śląsk, za dwa dni zagrają z Ruchem w lidze. Ostatni mecz o stawkę wygrali 26 sierpnia, pokonując zasłużenie obecnego lidera ligi, Lecha Poznań. Potem było już tylko źle. W tej sytuacji przegrana z Ruchem będzie prawdopodobnie oznaczała rozstanie z trenerem Nawałką. Derbów po takim ciśnieniem zabrzanie nie grali z Ruchem już dawno.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera]