Czas wytoczyć działa

Na chwilę przed Wielkimi Derbami Śląska Górnik - Ruch trener Adam Nawałka uznał, że za odpadnięcie z Pucharu Polski z III-ligowcem jego zawodnikom należą się kary.
Wtorkowa porażka w ramach 1/8 Pucharu Polski z III-ligowym Gryfem Wejherowo to wpadka z rodzaju tych, na które nie sposób znaleźć sensowne alibi. Zdaje sobie z tego sprawę trener Adam Nawałka i dlatego wczorajszą konferencję prasową przed Wielkimi Derbami Śląska z Ruchem Chorzów - nie zagadnięty jeszcze przez dziennikarzy - rozpoczął właśnie od wątku pucharowego. - Po meczu w Wejherowie nie można tak po prostu przejść do porządku dziennego, bo nie jest dla nas żadnym usprawiedliwieniem to, że nie graliśmy tam w podstawowym składzie. Nie mogę co prawda zarzucić zawodnikom braku zaangażowania, bo zaangażowani byli do ostatniej minuty, ale umiejętności już zabrakło. Pozytywnie wpłynęły na zespół przeprowadzone przez nas zmiany, choć to było jednak za mało - stwierdził szkoleniowiec Górnika. Jak się też okazało, nie skończyło się na słownej reprymendzie dla zespołu. - Rano przedstawiłem zarządowi środki dyscyplinujące zawodników. Chodzi zarówno o kary finansowe, jak i sprawy szkoleniowe. Mają one sprawić, by motywacja drużyny przed derbami była jeszcze większa - wyjaśnił Nawałka.

Może się okazać, że - paradoksalnie - tą najlepszą motywacją przed Wielkimi Derbami Śląska będzie właśnie mecz z III-ligowcem i chęć zmazania tej plamy?
- Najlepszą na pewno nie. Zawodnicy są przecież profesjonalistami i zmotywowani muszą być do każdego meczu. Wierzę natomiast, że spotkanie z Gryfem wyzwoli w nich dodatkową siłę. W ogóle czasu do meczu z Ruchem jest tak niewiele, że nie możemy myśleć o korektach w przygotowaniu motorycznym czy taktyce i przygotowanie mentalne tym bardziej będzie odgrywało ważną rolę. Powiem tak - jeśli ta drużyna nie gra na 200 procent możliwości, to ciężko jej w każdym spotkaniu. Naszym zadaniem jest więc to, aby motywacja była na najwyższych obrotach. Czasem żeby zawodników pobudzić, trzeba wytoczyć najcięższe działa...

- Od wtorku wyjściowa jedenastka Górnika Zabrze przejdzie rewolucję?
- Tak.

- Ilu spośród tych, którzy odpadli z III-ligowcem, się ostanie?
- Myślę, że dwóch - trzech. Wielu piłkarzy, którzy w Wejherowie wystąpili, w kadrze na mecz z Ruchem w ogóle się nie znajdzie. Szansę dostanie natomiast kilku zawodników z Młodej Ekstraklasy.

- Jak wiele znaków zapytania ma pan jeszcze przy składzie na piątkowy mecz?
- Jeśli nie przeszkodzą nam jakieś nieprzewidziane problemy zdrowotne, to jest ich naprawdę mało.

- Wygląda na to, że wątpliwości nie ma przy nazwisku Michala Gaszparika, który zawiódł w ostatniej ligowej kolejce, z Polonią Warszawa. Słowak przyznał nawet na naszych łamach, że nie spodziewa się, by zagrał jeszcze u pana w pierwszym zespole...
- Słyszałem o tym, ale nie uwierzę w to, dopóki nie porozmawiam z Michalem. Teraz mogę powiedzieć tylko tyle, że ja Gaszparika absolutnie nie skreślam i byłbym bardzo zdziwiony, gdyby podchodził do tego rzeczywiście w taki sposób, bo to byłby z jego strony krecz. Po słabszym meczu piłkarz musi chcieć się zrehabilitować, musi wierzyć, być zdeterminowany. Tak musi być nawet w najtrudniejszych momentach. Wtedy dopiero można powiedzieć, że gracz ma charakter. Zwłaszcza, że mówimy o zawodniku, którego obowiązuje profesjonalny kontrakt. Albo jestem odpowiedzialny, albo gram amatorsko... Dodam, że kiedy Michal jest w dobrej dyspozycji, zawsze dostaje szansę. Tak było właśnie teraz. Wrócił z Izraela i prezentował się na treningach bardzo ciekawie. Miejsce w pierwszym składzie to nie był jakiś podarunek dla niego, on sam sobie na to zapracował.

- Porozmawiajmy o rywalu. Kogo w szeregach Ruchu Chorzów obawia się pan najbardziej?
- Nigdy tak do sprawy nie podchodzę. Owszem, musimy wiedzieć, co zrobić, żeby atuty przeciwnika nie funkcjonowały, ale liczy się przede wszystkim nasza strategia.

- Zaskakuje pana postawa Ruchu?
- W żadnym wypadku. Ruch ma bardzo stabilny skład, a wszyscy wiemy, jak ważna jest ta ciągłość pracy. Ona zawsze daje dobre efekty... Po trudnym początku sezonu chorzowianie szybko złapali odpowiedni rytm, osiągnęli doskonałą formę i dzisiaj mają stabilną pozycję w tabeli. Z nami jest odwrotnie. Po udanym starcie złapaliśmy zadyszkę. Liczę jednak, że w piątek się przełamiemy.

- Dobre wyniki chorzowianie zawdzięczają w dużej mierze duetowi Maciej Jankowski - Arkadiusz Piech. Nie korci pana, żeby również postawić w ataku na dwójkę zawodników?
- W Wejherowie postawiliśmy na dwójkę napastników i średnio to wypadło. Dywagacje na temat tego, czy lepiej grać dwoma atakującymi, czy jednym, pojawiają się często, ale pamiętajmy, że wszystko zależy od tego, jaką drużyna dysponuje siłą.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera]