Między Polską, a Niemcami

W Wielkich Derbach Śląska zagra dwóch Polaków wychowanych w Niemczech - Michał Bemben i Pawł Thomik. Choć losy obu z nich toczyły się odmiennie, dziś łączyć ich będzie wspólny cel - pokonać Ruch.
Wydawało się, że najlepszym miejscem na klimatyczne spotkanie z Michałem Bembenem i Pawłem Thomikiem będzie katowickie osiedle Nikiszowiec. Miejsce niezwykle charakterystyczne dla Górnego Śląska. To właśnie plenery z tych terenów wykorzystywał Kazimierz Kutz, kręcąc „Sól ziemi czarnej". To tu większość ceglanych bloków ma ponad 100 lat.
– Chyba was pogięło. Chcecie osłabić nam drużynę przed derbami? – pukali się w głowę ludzie związani z Górnikiem po tym, jak usłyszeli wstępną lokalizację spotkania z piłkarzami. – Pojedźcie najpierw, rozejrzyjcie się i sami zdecydujcie – dodawali.
Pojechaliśmy. Na murach napisy „Ruch Chorzów", osiedle zamieszkałe niemal w całości przez fanów Niebieskich. Na większości samochodów wiszą emblematy utrzymane w niebiesko-żółtej kolorystyce Górnego Śląska. Podobno wieczorami nie zapuszczają się tu nawet patrole policyjne.
Nie chcieliśmy osłabiać Górnika, wybraliśmy inną lokalizację. Pomnik Wincentego Pstrowskiego, przodownika pracy z czasów PRL. Miejsce rozpoznawalne w Zabrzu.

Niemiec, Polak, Ślązak
Ślązacy mówią: „Nie jesteśmy ani Niemcami, ani Polakami. Jesteśmy Ślązakami". Thomik i Bemben mają w sobie i Niemca, i Polaka. – Jestem wszystkim. Jestem Polakiem, jestem Niemcem, jestem Ślązakiem. Ale przede wszystkim jestem człowiekiem – zaznacza Bemben, dodając: – W Polsce jestem Niemcem, w Niemczech Polakiem. Te same słowa powie później Thomik.
Na potwierdzenie tego Bemben przytacza zdarzenie z jednego z meczów w ekstraklasie. – Od pewnego zawodnika usłyszałem: „Ty zjeb... Niemcu". Uśmiechnąłem się tylko. Nie będę mówił, kto to był, bo po co robić mu problemy. Miał ich ostatnio sporo, wszyscy wiedzą, jaki on jest – uśmiecha się Bemben, który z Polski wyjechał w 1989 roku.
Miał wtedy 13 lat, więc dobrze pamięta, co dla Ślązaków znaczą derby. – Grałem w drużynie młodzieżowej, zawsze podczas meczów podawałem piłki. To była wtedy wielka drużyna Górnika: Komornicki, Iwan, Pałasz, Kostrzewa, Wandzik. Ten ostatni zawsze podchodził do nas przed meczem i mówił po śląsku: „Chopcy. Jak będziemy wygrywać, to po lekku te piłki podawać, a jak przegrywać, to szybko". Stosowaliśmy się do zaleceń, bo jak nie, to czekał nas pewny ochrzan – śmieje się Bemben.

300 procent normy
Z wysokości kilku metrów spogląda na niego Pstrowski. Choć miejsce, w którym spoczął na posągu w Zabrzu jest rozpoznawalne, to sam przodownik pracy nie cieszy się już takim uwielbieniem, jak w PRL.
– Wyrabiał po 300 procent normy. Z tego co pamiętam, koledzy z pracy nie lubili go. Zresztą skończył smutno. Nie znalazł czasu na leczenie zębów. Zmarł – opowiada stojący obok obok Bembena Darek – to kuzyn Pawła Thomika, zagorzały kibic Górnika.
Niedaleko Darka stoi z kolei Thomik. W przeciwieństwie do starszego kolegi z drużyny za bramką Górnika się nie pojawiał. Nie mógł, bo wyjeżdżając z kraju miał zaledwie 3 lata. W derbach Śląska, w przeciwieństwie do Bembena, jeszcze nie uczestniczył jako piłkarz, ale swoje wspomnienia z podobnych wydarzeń ma.
– Jako dziecko odwiedziłem Zabrze, kuzyni zabrali mnie na mecz. Zapamiętałem to spotkanie, bo jeden z kibiców pokazał zawodnikom na boisku... tyłek. Było to dla mnie co najmniej dziwne, ale i śmieszne – opowiada Thomik.
Do rozmowy włącza się Oliwier, 8-letni syn Piotra. Spogląda na Thomika. – Nikt nie ma wujka w Górniku, tylko ja. Muszę kolegom przynosić autografy. Nie mam jeszcze koszulki wujka, ale mam od Trochowskiego (Piotra) i od Magiery (Mariusza). Teraz jak będę miał okazję, to pyknę koszulkę od Banasia – mówi.
Thomik: – Najpierw koszulkę musiał dostać kuzyn, bo jest starszy. Teraz twoja kolej.
Oliwier: – Musimy rozbić Ruch w puch, tak na drobne kryształki. Takie tyci, tyci.
Thomik: – To jest tak: są ważne mecze, bardzo ważne mecze i derby. Presja. Taka atmosfera to część takich spotkań.

Do Ruchu nie przejdą
Presję dzisiejszego meczu czują obaj. Obaj znajdują się również w dość trudnym położeniu, Polako – Niemcy w Wielkich Derbach Śląska.
– Jak zostaną przyjęci? – zastanawia się Jerzy Gorzelik, prezes Ruchu Autonomii Śląska. – Nie od dziś wiadomo, że między kibicami obu drużyn iskrzy. Wydaje mi się jednak, że zostaną przyjęci tak samo jak pozostali zawodnicy Górnika. Myślę, że nie będzie ani taryfy ulgowej, ani specjalnie dodatkowej nienawiści – dodaje.
Obaj piłkarze czują się Ślązakami, obaj nie zagraliby w barwach Ruchu. – Czy przeszedłbym do Ruchu? Kiedyś nie było takiej opcji. Wyprawa z Zabrza do Chorzowa to była wycieczka na koniec świata. Poza tym mój tata był zagorzałem fanem Górnika. Zresztą jak miałbym kibicować Ruchowi? Mieszkaliśmy 50 metrów od stadionu przy Roosevelta. Wskakiwałem przez dziurę w płocie i już tam byłem. Zdarzało się, że jak mieliśmy trening, przychodził Komornicki, kiwał się z nami i robiła nas w balona – wspomina Bemben.
– Co bym zrobił, gdyby Ruch oferował mi trzy razy wyższe zarobki? Oczywiście, że wybrałbym Górnika. Nie mógłbym tego zrobić rodzinie. Pieniądze to nie wszystko – to odpowiedź Thomika. On biegle mówi po polsku, niemiecku, francusku i angielsku. Mało tego, gra również na pianinie.

Dał mu przykład Freddy Adu
– Z tym pianinem wiąże się niezła historia. W 2005 roku przebywałem z młodzieżową reprezentacją Niemiec na mistrzostwach świata w Holandii. Graliśmy w grupie z Nigerią, USA i Egiptem. W holu stało pianino. Wszyscy się na nie patrzyli, ale nikt nie umiał zagrać. W kadrze USA najlepszym graczem był wtedy Freddy Adu. Nie zapomnę tego nigdy. On jako jedyny podszedł do tego pianina i zaczął grać. I to jak! Zagrał „All my life" K-C & Jojo. Każdy siedział i słuchał. Pomyślałem, że też tak chcę i postanowiłem, że sprawię sobie taki instrument. Brałem nawet lekcje – śmieje się Thomik.
– Teraz kibice przynajmniej wiedzą, że jestem Polakiem – mówi Bemben. – Kiedyś było inaczej. Przeglądałem gazety a w nich rubryki „Polacy za granicą". I nic o mnie nie było. Nawet jak grałem w 1.Bundeslidze. Dziwne, ale co? Miałem dzwonić i mówić: „Halo, jestem Polakiem"? – dodaje prawy obrońca Górnika.
O Thomiku też mało kto pamiętał. – W młodzieżowych reprezentacjach Niemiec zaliczyłem 44 mecze. W sprawie gry w polskich młodzieżówkach nie miałem żadnego zapytania ani kontaktu. Poza tym uważam, że jak grałem już w młodzieżówce niemieckiej, to nie powinienem tego zmieniać. Trzeba to zrozumieć. Żyłem w Niemczech i byłem dumny z tego, że reprezentuję kraj, w którym się wychowałem – opowiada 26-letni zawodnik.
Dziś obu zawodników czekają derby. Nie niemieckie i nie polskie. Śląskie.

źródło: Przegląd Sportowy



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera]