Forum
 

Kurczak po afrykańsku

Kilka wizyt w urzędzie miasta poprzedziło decyzję o wypożyczeniu Prejuce Nakoulmy. Dziś nikt nie ma wątpliwości, że było warto.
W Zabrzu żartowano, że Stanisław Sętkowski, rozdający po meczach koguty piłkarzom Górnika, powoli może zakładać farmę. Od dwóch miesięcy i dwóch dni, czyli wygranej zabrzan z Lechem, popularny "Smoleń" nie rozdał żadnego. Do piątku, kiedy mógł go wręczyć Prejuce Nakoulmie. 

Marzenie o parze "wybuchowej"
- Zrobię go po afrykańsku, czyli pójdę do sklepu, kupię przyprawę i do piekarnika - mówił w piątkowy wieczór Nakoulma, który dziś robi w Górniku jakościową różnicę, pozwalającą na zdobywanie punktów. To nie przypadek, że piłkarz z Burkina Faso strzelił cztery kolejne gole dla zabrzan. Trzy z nich były na wagę punktów: w Łodzi i Warszawie, kiedy Górnik zremisował z ŁKS-em i Polonią, a teraz z Jagiellonią. Jak na sześć spotkań, w których zagrał, dorobek całkiem niezły i nie może dziwić, że kiedy schodził w piątek z boiska, kibice zgotowali mu owację na stojąco.
Co ciekawe, kiedy w ostatnich dniach "okienka" transferowego Nakoulma miał przejść do Zabrza, klubowi działacze kilka razy odwiedzali urząd miasta, by właściciel Górnika wydał zgodę na sprowadzenie piłkarza. Sytuacja finansowa klubu łatwa nie jest, a transfer gracza z Burkina Faso uzależniano od ewentualnego sprzedania innego piłkarza, do czego nie doszło. Ostatecznie udało się z Bogdanki Łęczna do Zabrza napastnika wypożyczyć, Górnik ma też prawo jego pierwokupu w czerwcu przyszłego roku, z którego najpewniej skorzysta. Jeżeli Nakoulma na boisku nie zwolni, to jego wartość powinna tylko rosnąć. Po meczu zastanawiano się, co by było, gdyby udało się mieć na boisku duet Jeż - Nakoulma. Faktycznie, mogłaby to być "wybuchowa" para, jednak szansa, że przekonają się o tym fani Górnika jest praktycznie równa zeru.

To trzeba przetrwać
- Górnik przeżywa tak trudny okres, jak trzy lata temu Legia. Budowa stadionu, brak dopingu... To trzeba przetrwać. Inwestowanie wielkich pieniędzy w zespół nie ma sensu. Trzeba przetrwać jak najtańszym kosztem i wprowadzać do zespołu młodzież, by mieć ukształtowaną drużynę, kiedy w końcu powstanie stadion. Na szczęście oni budują szybko... - komentował sytuację Jan Urban, który był na meczu.
Trudno powiedzieć, na ile sukces Górnika był efektem słabości Jagiellonii, ale dla zabrzan ma to drugorzędne znaczenie. - Jagiellonii nie było na boisku, zagrała na poziomie, który w ekstraklasie nie przystoi. Już lepiej, gdyby na boisko wyszli sami juniorzy. Górnik? Ciśnienie było ogromne i dobrze sobie z nim poradzili. Dominowali przez cały mecz. Gole padały późno, ale to i tak najmniejszy wymiar kary dla słabiutkiej Jagiellonii - mówił z kolei Grzegorz Mielcarski, też obecny na stadionie przy Roosevelta - najsmutniejszym od lat...
Niespełna 2500 widzów to frekwencja najniższa od momentu, kiedy kilka lat temu dzięki biletowi za złotówkęzaczęła się "moda na Górnika", a mecze regularnie oglądało po 15-18 tysięcy ludzi. - Problem jest i my go widzimy. Jedna sprawa to brak dopingu, a druga bardzo ograniczona widownia. Mnóstwo zdeklarowanych kibiców mówi wprost: poczekamy na nowy stadion - twierdzi Krzysztof Maj, dyrektor wykonawczy Górnika. W każdym razie po ostatnich meczach na pewno wróci pomysł przeprowadzki do Gliwic, którego wielkim zwolennikiem jest prezes Górnika, Tomasz Młynarczyk.

Klasa kapitana
Sportowa wyższość zabrzan nie podlegała w piątek dyskusji, co powinno poprawić napiętą atmosferę wokół klubu. Wielkim wygranym drużyny - obok Nakoulmy - na pewno był Adam Danch, który po kilku słabszych meczach, pewnie liderował zabrzańskiej defensywie. - Wypadł świetnie. Czytał grę, był wszędzie tam, gdzie powinien. Takiego Dancha chciałbym oglądać zawsze - dodał Mielcarski.
W klubie podkreśla się klasę Adama Banasia, kapitana zespołu, pierwszy raz odstawionego od wyjściowej jedenastki nie z powodu kartek czy kontuzji. - Zachował się świetnie. Trener wziął go na rozmowę, by powiedzieć o swojej decyzji. Adam to przyjął, ale wciąż był kapitanem. Mobilizował, "nakręcał" przed meczem i w przerwie... Dał sygnał, jak ważny to dla wszystkich mecz - usłyszeliśmy od jednego z członków sztabu szkoleniowego. Na pytanie, czy był to przełomowy mecz zabrzan tej jesieni, odpowiedź poznamy już w piątek, kiedy zagrają na wyjeździe z Podbeskidziem. - Światełko w tunelu zaświeciło - mówił Adam Nawałka, który przeżył pewnie jeden z najtrudniejszych tygodni w swojej pracy trenerskiej.
Odnotujmy, że w sobotę dzień po meczu do historii przeszła tablica świetlna sprowadzona w 1988 roku z Węgier. Wystarczyło kilka godzin, by dźwig rozebrał ogromną konstrukcję, będącą przez 23 lata jednym z symboli odchodzącego do historii stadionu przy Roosevelta.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online