Banaś: Jeszcze dziewięć

- Jeżeli coś ostatnio nam przeszkadza, to mniej budowa, a bardziej - brak dopingu. W zestawieniu z księżycową scenerią jest to przygnębiające - mówi Adam Banaś.
Etatowy kapitan Górnika w ostatnim meczu stracił miejsce w wyjściowej jedenastce. Adam Banaś siadł na ławce, a na środku defensywy zagrali Adam Danch z Michałem Pazdanem. 

» Ile powinniście zdobyć punktów, by zima była w miarę spokojna?
- Mógłbym powiedzieć, że komplet, czyli piętnaście. Ale jeszcze dziewięć, dające 22 przed zimą, to byłby bardzo dobry wynik.

» Plan minimum?
- Byłoby bardzo źle, gdybyśmy zdobyli mniej niż sześć oczek.

» Patrzycie na rywali i...
- W tym roku potrafiliśmy wygrać z wszystkimi, i to w wielkim stylu. Wisła w Krakowie, Śląsk, Lubin, Widzew w Zabrzu... To były chyba nasze najlepsze mecze. Tylko z Podbeskidziem nie graliśmy z oczywistych względów. Czyli... wszystko w naszych głowach i nogach.

Coś więcej niż kawałek materiału

» W pańskich także? W piątek Górnik wygrał bez Adama Banasia...
- Ale "głową" byłem z kolegami i zespołem. Nie wiem, w którą stronę to się rozwinie. Trenuję, jestem zdrowy, do dyspozycji trenera Nawałki. Wiem, że jest porzekadło o zwycięskim składzie, którego się nie zmienia, ale w Górniku... nie zawsze funkcjonuje. Ważna jest dyspozycja dnia, forma na treningach i rywal, z którym gramy.

» Decyzja trenera zabolała?
- Każdy piłkarz chce grać. Chodzą w takiej chwili po głowie różne myśli, ale zaciska się zęby. Przyjąłem to jak chłop, co nie znaczy, że oddaję miejsce w zespole bez walki. Faktem jest, że stało się to po raz pierwszy. Pauzowałem za kartki, leczyłem kontuzje, raz siadłem po niej na ławce w Poznaniu. To jednak coś innego niż obecna sytuacja.

» Wtajemniczeni bardzo pana chwalili. Kapitan się nie obraził, tylko cały czas pełnił swoją rolę. Motywował, pozytywnie "nakręcał"...
- Dla mnie opaska to nie tylko kawałek materiału na ręce. Mecz może wyjść lepiej lub gorzej, ale moje nastawienie do swojej roli w Górniku zawsze będzie takie samo. Poza tym graliśmy tak ważny mecz i pod takim ciśnieniem, że każde inne zachowanie byłoby nie na miejscu.

Będzie już tylko lepiej

» Wracając do pana "odstawki"; mógł zdecydować mecz z Ruchem i gol na 2:1 dla rywala?
- Pewnie tak... Może było w tej akcji trochę przypadku, ale biorę tego gola na klatę. To generalnie był dziwny mecz, bo do teraz mam wrażenie, że graliśmy do przerwy naprawdę przyzwoitą piłkę i ja też przez 45 minut robiłem "swoje". I nagle wszystko się rozsypało. Dlatego chwała chłopakom za konsekwencję w meczu z Jagiellonią.

» Od Ruchu do Ruchu...
- Oby nie! Przeciwko Ruchowi debiutowałem w lidze i strzeliłem mu gola na Stadionie Śląskim. Tego meczu nie zapomnę nigdy. Wygraliśmy, na meczu było 45000 ludzi. Nie chciałbym, by teraz, po derbach moja karta się odwróciła. Takie wydarzenia uczą pokory. Mam przekonanie, że w tamten piątek coś pękło. Nawarstwiły się różne problemy, atmosfera w klubie była naprawdę gęsta. Teraz, po wygranej, będzie już tylko lepiej.

J» akieś analogie do sezonu 2008/09?
- Kiedy Górnik spadał z ligi, nie było mnie w Zabrzu jesienią. Przyszedłem zimą, wymieniono połowę jedenastki i może rotacja była zbyt wielka, by w krótkim czasie zrobić z tego zespół. Wiem, że teraz, po przegranych w Wejherowie i z Ruchem, byliśmy bardzo blisko dna, więc pojawiły się porównania do jesieni 2008 roku. Chyba jednak nie do końca trafione. Mamy dziś solidniejszy skład. Bardziej doświadczony, starszy, który w lidze wiele razy udowodnił, że potrafi się podnieść.

Trzeba przetrwać, zamiast się dołować

» Poza bolesnymi porażkami doszło do spotkania z kibicami. Pamięta pan tak gorący tydzień na Roosevelta?
- Nie chcę zdradzać szczegółów ostatniego spotkania z kibicami, bo to nasza wewnętrzna sprawa. Powiem, że padły bardzo mocne słowa, ale taka forma rozmów jest do przyjęcia. W budynku klubowym, wcześniej zaplanowana... Pamiętam, co działo się w 2009 roku na treningu za kadencji trenera Kasperczaka. Nie ma porównania...

» Was pytano, gdzie Górnik chciałby grać ligowe mecze?
- Wiele razy mówiłem, że na Roosevelta. Jeżeli coś ostatnio nam przeszkadza, to mniej budowa, a bardziej brak dopingu. W zestawieniu z księżycową scenerią jest to przygnębiające. Jeżeli jednak będziemy widzieli, jak rosną trybuny, a 3000 ludzi będzie nas wspierało dopingiem, to przeżyjemy. Jak wszyscy inni w lidze, gdzie budowano stadiony. To tylko kilkanaście miesięcy. Trzeba je przetrwać, a nie dodatkowo się "dołować".

» Chyba że przyjedzie komisja licencyjna i powie, że w Zabrzu w czasie budowy grać nie można?
- Wtedy zagramy na innym stadionie. Górnik ma ten plus, że gdzie by się na Śląsku nie pojawił, tam przyjdą kibice. Czy byłyby to Gliwice, Wodzisław czy Rybnik.

Nie jesteśmy zazdrośni

» Rozumiem, że nowy stadion na Roosevelta kusi.
- A nie? Bardzo chciałbym wyprowadzić drużynę na ten obiekt w roli kapitana. Może w mojej obecnej sytuacji brzmi to trochę zbyt optymistycznie, ale jestem dobrej myśli. Jeśli budowa się nie spóźni, to kontrakt będę miał jeszcze ważny. Zawsze coś...

» Dwa zdania o piłkarzu, który dziś zdominował wszelkie doniesienia z waszego obozu...
- Prejuce? Nie jesteśmy zazdrośni! Mówiąc poważnie, bardzo potrzebowaliśmy takiego piłkarza w przodzie. Zachwalać go nie muszę, bo wszyscy widzą, co gra. "Kupiliśmy" go od razu. Ja osobiście doskonale pamiętam go zresztą z I ligi. Grał wtedy w Łęcznej, strzelił nam gola. Co prawda wpisano go jako samobójcze trafienie Adasia Dancha, ale Nakoulma maczał w nim palce.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online