Nienasyceni

Po meczu w Bielsku-Białej nie było zadowolonych, choć w dyspozycji z piątku to raczej zabrzanie muszą cieszyć się z punktu.
- Byliśmy lepsi, atakowaliśmy, a Górnik czyhał na nasze błędy. I niestety jeden błąd nam się przytrafił - wskazał przyczynę straty punktów w meczu u siebie z Górnikiem, obrońca Podbeskidzia, Bartłomiej Konieczny. 

Mecz chaotyczny
- Nie było porywającej gry i ciekawych akcji. Mecz był chaotyczny. Po strzelonej przez nas bramce rywal dążył do wyrównania prostymi środkami. Myśleliśmy, że to będzie mecz do pierwszej strzelonej bramki i to nam wystarczy. Niestety, musimy chyba strzelać dwie bramki, aby spokojnie dowieźć zwycięstwo do końca - te słowa Tomasza Zahorskiego doskonale obrazują to, co działo się w piątkowy wieczór w Bielsku-Białej.
Bielszczan taki wynik nie zadowolił. Choć "gonili" wynik, na pewno grali lepszą piłkę i przez zdecydowaną większość meczu dominowali na boisku. Inna rzecz, że przez ponad godzinę na boisku nic się nie działo. Dopiero, kiedy zabrzanie zdobyli gola, zaczął się mecz.
- W żadnym stopniu ten wynik nas nie zadowala. Byliśmy lepsi, atakowaliśmy, a Górnik czyhał na nasze błędy. I niestety jeden błąd nam się przytrafił - ocenił mecz Bartłomiej Konieczny, obrońca gospodarzy.

Górnik bezbarwny
Podbeskidziu po raz kolejny przytrafił się słabszy mecz, a przede wszystkim gorszy rezultat po ograniu ligowego potentata. Następstwem zwycięstwa nad Legią w Warszawie była porażka u siebie z Ruchem Chorzów. Po pokonaniu Wisły w Krakowie miał miejsce remis z Górnikiem. Co ciekawe, w zeszłym sezonie podobnie działo się w wypadku zabrzan, którzy jako beniaminek sprawili kilka niespodzianek. Górnik wygrywał m.in. właśnie z Wisłą, czy Lechem Poznań, a miewał kłopoty np. w starciach przeciwko Arce Gdynia. - Beniaminkowie bazują na determinacji. Zespół, który wchodzi do ekstraklasy nie ma nic do stracenia i dzięki ambicji może urywać punkty ligowym potentatom. Wiedzieliśmy, że Podbeskidzie to zespół nieprzewidywalny i każdemu może sprawić kłopoty - wyjaśniał owe zjawisko Tomasz Zahorski. Problem w tym, że Górnik jest dziś jedną z bardziej bezbarwnych drużyn w lidze. Wydawało się, że wygrana z Jagiellonią będzie momentem odbicia w górę po serii spotkań słabych i bez wygranej. Tydzień po tamtym meczu ponownie kibice zobaczyli zabrzan grających wolno, niedokładnie, bez pomysłu na pokonanie rywala, nie potrafiącego dłużej utrzymać się przy piłce.

Zmiany i... zmiany
W wypadku Górnika rodzi się pytanie, czy ta grupa ludzi jest w stanie wykrzesać jeszcze z siebie coś więcej niż przeciętność, bo na dziś jedyne, co daje nadzieję Górnikowi, to... kolejne nie wygrane mecze Bełchatowa, Cracovii, Lubina czy ŁKS. Trochę mało, jak na drużynę, która za 16 miesięcy ma grać na nowym stadionie, dla 26 tysięcy kibiców.
O ile trafione były zmiany w zespole Podbeskidzia - Malinowski "szarpnął" grę, a Cieśliński wyrównał wynik spotkania, to roszady w Górniku wypadałoby pominąć milczeniem. Trzecia była wymuszona kilkanaście sekund przed końcem meczu, dwie wcześniej trener przeprowadził w 85 minucie. Zarówno Gołębiewski i Jonczyk praktycznie nie zaistnieli na boisku. Ostatnie przerwy na mecze kadry nic nie zmieniały w obliczu Górnika. Jak będzie teraz? Odnotujmy, że w meczu Młodej Ekstraklasy zabrzanie wygrali z Podbeskidziem 1:0 po golu Gołębiewskiego. Na boisko wybiegli między innymi Olkowski, Thomik, Jonczyk, Wodecki i wspomniany Gołębiewski. Czy któryś z nich jest w stanie poprawić jakość Górnika?

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online