Sport: Nadzieja na rozstanie

Kiedy Górnik Zabrze zmieniał prezesa, w Warszawie odbyła się kolejna rozprawa w sprawie Pawła Strąka.
Górnik Zabrze już kilka razy podejmował próbę rozstania się z piłkarzem, którego zimą 2009 roku sprowadził do Zabrza trener Henryk Kasperczak, a były już prezes, Łukasz Mazur przesunął latem 2010 roku do drużyny B-klasy. Wszystkie dotychczasowe podejścia były nieudane. Jak będzie teraz? 

Oferta pracy

Strąk ostatnio częściej nie gra niż pojawia się na boiskach A-klasy, bowiem latem podopieczni Marka Kostrzewy wywalczyli awans. Swego czasu długo leczył kontuzję kręgosłupa, narzekał na inne dolegliwości, sporo do życzenia pozostawiała jego „sportowa" sylwetka. Piłkarz miał sporą nadwagę. Klub starał się to wykorzystać, ale PZPN pozostawał nieczuły na argumenty klubu. Także ten, który od początku przytaczał Łukasz Mazur, mówiący, że Strąk latem 2010 roku przy kilku świadkach zgodził się ustnie na warunki rozstania zaproponowane przez klub, by po kilku dniach ze złożonej obietnicy się wycofać. O ile prezes Mazur potem w ogóle z piłkarzem nie rozmawiał, to jego następca złożył nawet piłkarzowi propozycję... pracy. Poza futbolem, bowiem trudno przypuszczać, by Strąk po ewentualnym rozstaniu z Zabrzem jeszcze kopał zawodowo piłkę. - Usłyszałem od pana Strąka, że musi z czegoś żyć, a w piłkę raczej grał już nie będzie. Dlatego zaoferowałem pomoc w znalezieniu zatrudnienia. Zawodnik odmówił – powiedział nam prezes Tomasz Młynarczyk. Decyzja Strąka dziwić nie może, bo też nic w Zabrzu nie robiąc zarabia zdecydowanie więcej.

Nie doniósł zwolnienia

Teraz jednak pojawiła się – zdaniem działaczy – duża nadzieja na pozytywne dla Górnika zakończenie sprawy, bowiem Strąk nie jest w stanie przedstawić zwolnienia lekarskiego za okres blisko dwóch tygodni, kiedy nie pojawiał się w klubie. - Naszym zdaniem papiery mamy mocne. W każdym przypadku, kiedy pracownik nie jest w stanie usprawiedliwić swojej nieobecności w pracy, później przynosi zwolnienie, lub nie ma go wcale, pracodawca ma podsawę do rozwiązania z nim umowy o pracę. Nie widzimy podstaw, by ten przypadek traktować inaczej – mówi Bartłomiej Laburba, prawnik Górnika, pamiętający jednak, że wcześniej w podobnych przypadkach związek zawsze stawał po stronie piłkarzy. W PZPN toczyły się sprawy Górnika przeciwko Strąkowi i Damianowi Gorawskiemu. A gra jest warta zachodu, bowiem Górnik swego czasu podpisał ze Strąkiem 5-letnią umowę, która obowiązuje do końca 2013 roku, czyli jeszcze ponad dwa lata. Dla klubu to szansa „odzyskania", a raczej nie wydania kwoty oscylującej w okolicy miliona złotych.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2022 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera]