Łukasz Skorupski marzy o kadrze

- Trener mi kiedyś powiedział, że z tą kocią zręcznością trzeba się po prostu urodzić - mówi "Przeglądowi Sportowemu" Łukasz Skorupski, bramkarz Górnika Zabrze. 

W klubie mówią, że Skorupski to piłkarz z odciętym układem nerwowym.
Łukasz Skorupski: - To znaczy?

To znaczy, że poziom jego stresu jest taki sam na osiedlowym boisku i na stadionie wypełnionym tysiącami widzów?
- Dużo osób mi to mówi. Może nie denerwuję się, bo poza boiskiem jestem wyluzowany i wesoły. Dużo się śmieję i ten stres jest przez to praktycznie zerowy. Kiedy wychodzę na boisko, to myślę tylko o grze.

Tak było w meczu młodzieżówki, gdzie po czerwonej kartce Filipa Kurto musiał pan wejść i bronić rzut karny. Do trenera rzucił pan: „spokojnie, jo to chyca". I chycił pan.
- (śmiech) Do kolegi z ławki to powiedziałem. Fajnie wyszło, bo faktycznie obroniłem karnego i druga połowa meczu też była dla mnie dobra.

Jakim bramkarzem jest Łukasz Skorupski?
- Nie lubię mówić o sobie, oceniać siebie. Znakomity nie jestem. Mam potencjał do bronienia, a moim celem jest, by zajść jak najwyżej. Ugruntować pozycję w lidze, a potem zagrać w kadrze. O tym marzę od małego. A potem chciałbym wyjechać, gdzieś za granicę, żeby tam się o mnie dowiedzieli.

Trenerzy mówią, że ma pan kocie ruchy i łapy jak u goryla.
- Koledzy też mi mówią, że jestem takim kotem. Ja tego u siebie nie potrafię zobaczyć. Może jakieś nagranie będę musiał odtworzyć. W każdym razie mnie trener kiedyś powiedział, że z tą kocią zwinnością trzeba się urodzić.

A łapy?
- Proszę zobaczyć (pokazuje ręce). Łapy zawsze miałem wielkie. W mojej rodzinie wszyscy są tacy... wyrośnięci. Tata na kopalni robił, a teraz jest na emeryturze, ma duże ręce. Bracik jest duży.

Słyszał pan o zainteresowaniu Wisły?
- Dowiedziałem się w szatni, od kolegów. Po treningu sprawdziłem w internecie. To chyba tyle, bo jestem w Górniku i tylko o tym myślę.

Podobno trener Michał Globisz chciał pana powołać kiedyś do swojej reprezentacji, a pan odmówił, tłumacząc, że dziewczyna ma geburstag, czyli urodziny?
- Byłem zakochany. Potem to przemyślałem. Wiedział, że zrobiłem źle. Czy czuję żal? Może trochę, bo można się było więcej nauczyć i jacyś skauci tam byli. Ale dziewczyna była fajna. To już przeszłość. Dziś jestem zauroczony kimś innym. Koniecznie chciałbym za waszym pośrednictwem pozdrowić Anitę.

Czy to prawda, że trzy lata temu mógł pan wyjechać do Fulham bądź Ajaxu, ale rodzice się nie zgodzili?
- Dostałem zaproszenie na jakiś obóz do Grecji, a Górnik zaproponował mi rolę trzeciego bramkarza. Wybrałem Górnika, bo zawsze chciałem tu być. Byłem i jestem jego kibicem. Nie żałuję, bo nie wiem, jakby było. Może włóczyłbym się po drugiej, trzeciej lidze. Taki Bartosz Białkowski w Zabrzu był kimś, a teraz o nim nie słychać. A ja jestem pierwszym bramkarzem Górnika. Czekałem na to długo, ale się opłaciło.

źródło: Przegląd Sportowy



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2021 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera]