Kompała broni "Zahora"

Dzisiaj Michał Pazdan - również w skali samego Górnika - jest tylko jednym z wielu. Można przedłużyć z nim umowę, ale nie za wszelką cenę - uważa Marek Majka, były mistrz Polski z zabrzańskim klubem.
O zdanie na temat przydatności dla Górnika czwórki zawodników, którym w lecie kończą się kontrakty - Tomasza Zahorskiego, Adama Marciniaka, Michała Pazdana i Marcina Wodeckiego - zapytaliśmy świetnych niegdyś piłkarzy zabrzan, Marka Majkę i Adama Kompałę. I - o dziwo - nie zdarzyło się, by w przypadku któregoś ze wspomnianego kwartetu nasi rozmówcy wydali jednogłośnie pozytywną opinię...

Kibice są niezadowoleni

Temat odejścia Zahorskiego wraca na Roosevelta co pół roku, ale do tej pory zawsze czegoś brakowało. A to Górnik chciał za swojego napastnika - kiedy ten trafił do reprezentacji Polski - wielkie pieniądze, a to - jak było zeszłego lata z Jagiellonią Białystok - kupiec się rozmyślił... Teraz jednak nadchodzi moment, kiedy obydwie strony muszą jasno określić, czy chcą dalszej współpracy. Majka jest na "nie"... - Ani w minionej rundzie, ani wcześniej do gry zespołu Zahorski wiele nie wnosił. Nie widać, żeby robił postępy - przekonuje. I trudno powiedzieć, by nie miał argumentów - były napastnik m.in. Groclinu Grodzisk Wielkopolski wciąż nie potrafi bowiem nawiązać do formy, jaką prezentował w swoim pierwszym sezonie w zabrzańskich barwach, kiedy zdobył 10 bramek. W ostatniej rundzie do siatki rywali trafiał trzykrotnie, chociaż tak po prawdzie tym razem to nie liczba goli jest tym, z czego trzeba go głównie rozliczać. Wiele spotkań 27-latek rozegrał przecież nie na szpicy, lecz jako lewoskrzydłowy. Ale nie tylko dlatego Kompała patrzy na niego znacznie łaskawszym okiem. - Wiem, że kibice są z Tomka niezadowoleni, ale ja - jeśli tylko zdecyduje się zostać - chciałbym go zatrzymać - podkreśla były król strzelców ekstraklasy. - To piłkarz, który gra dla zespołu, przy jego wzroście obrońcy rywali mają trudne zadanie. A Górnikowi jest potrzebny ktoś, kto strąca piłki szybkiemu Prejuceowi Nakoulmie - uważa Kompała. Tyle, że nawet jeśli na Roosevelta do oceny przydatności "Zahora" podejdą w podobny sposób, barierą nie do przeskoczenia mogą okazać się finanse. W Zabrzu chcą wszak oszczędzać, a były kadrowicz znajduje się w czołówce listy płac.

Na ławce są lepsi?

Kolejnym ważnym ogniwem zabrzan jest Adam Marciniak, który uchodzi za jednego z ulubionych zawodników trenera Adama Nawałki. Potwierdza to zresztą liczba minut, jakie 23-letni defensywny pomocnik spędził na boisku w rundzie jesiennej. Jak już w trzeciej kolejce wskoczył do wyjściowej jedenastki, to wyrzucić go z niej mogła tylko przymusowa pauza za cztery żółte kartki. - Gra bardzo dużo, ale do przedłużania z nim umowy bym się nie palił. Myślę, że są na ławce rezerwowych piłkarze bardziej od niego kreatywni - stwierdza Kompała, ale i w tym przypadku różni się od Majki, który o Marciniaku ma dobrą opinię: - Nie jest wirtuozem piłki, ale na czarnej robocie się zna. Ktoś taki też jest potrzebny, aby ci lepsi technicznie piłkarze mogli dawać zespołowi więcej.

Nie za wszelką cenę

Nasi rozmówcy zgodni są natomiast co do Michała Pazdana, choć chwalonemu za jesień byłemu reprezentantowi kraju wysokiej noty nie wystawiają. - Ma szansę stać się naprawdę niezłym zawodnikiem, co nie zmienia faktu, że dzisiaj jest tylko jednym z wielu. Nie tylko w skali całej ekstraklasy, ale i Górnika. Moim zdaniem, warto się starać przedłużyć z nim kontrakt, ale nie za wszelką cenę. Zwłaszcza w sytuacji, w jakiej znajduje się klub. Doskonale pamiętamy, jak wcześniej szastano pieniędzmi na piłkarzy, a ci potem spadli z ekstraklasy - przypomina Majka. Kompała idzie podobnym tropem: - Do rozmów z Pazdanem bym usiadł, ale wszystko zależałoby od jego żądań. Gdyby były niewygórowane, byłbym "za", ale jeśli chodziłoby o wysokie sumy...

Ma atuty, ale...

O podwyżkę nie może powalczyć Marcin Wodecki, w tym sezonie jedynie rezerwowy (w pierwszym składzie pojawił się ledwie raz). - "Pszczółka" dostaje mało szans, więc trzeba się poważnie zastanowić nad jego przydatnością. On ma swoje atuty, ale w meczach ich nie pokazuje - to opinia Kompały. - Przyglądając się jedynie z boku, trudno powiedzieć, czy zasługuje na przedłużenie umowy - dodaje z kolei Majka. Tymczasem - jak wynika z informacji "Sportu" - Górnik skłania się raczej do podpisania z 23-latkiem nowego kontraktu. W tym przypadku nie bez znaczenia jest fakt, że mówimy o człowieku ze Śląska.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2022 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera]