Już bez pięciu

Mariusz Magiera w przegranym meczu z Miedzią Legnica strzelił gola z... rzutu rożnego.
Na białej murawie zabrzanie rozegrali drugi tej zimy sparing. Po wygranej z Górnikiem Wałbrzych, przegrali z Miedzią Legnica, a zgrupowanie w ciągu kilku dni opuściło pięciu piłkarzy. Jeszcze w piątek do domu zostali odesłani Szymon Sobczak i Kamil Szymura. Obaj młodzi zawodnicy nie mieli większych szans na przebicie się do pierwszej kadry Górnika, więc uznano, że lepiej będzie, jeżeli zostaną wypożyczeni do innego klubu. Sobczak latem ubiegłego roku, kiedy Górnik został wicemistrzem Polski juniorów, był najlepszym strzelcem turnieju finałowego. Szymura dostał w końcówce roku szansę debiutu w lidze. Wyjechał też Daniel Gołębicwski, wypożyczony do Zabrza z Polonii Warszawa. Teraz będzie grać w Koronie Kielce.

Kość uszkodzona
Czwarty piłkarz, którego nie ma już w Dzierżoniowie, to łotewski obrońca, Antons Jemelins. W trakcie meczu z Miedzią został trafiony łokciem w twarz przez jednego z graczy Miedzi i musiał pojechać do miejscowego szpitala. Prześwietlenie wykazało, że Łotysz ma uszkodzoną kość jarzmową, na szczęście bez przemieszczenia. Przebadano też oko piłkarza. Nie zostało uszkodzone.
Jemelins w Górniku na pewno nie zagra, a trzeci sparing zdecyduje o przyszłości innych testowanych piłkarzy. W sobotę lepiej wypadli piłkarze Miedzi, którzy podeszli do meczu bardzo ambicjonalnie. - Mimo ciężkich warunków zagraliśmy bardzo odważnie. Byliśmy bardziej ambitni, waleczni, no i zrobiliśmy fajną niespodziankę naszym kibicom, którzy zjawili się w Dzierżoniowie - mówił po meczu trener Bogusław Baniak. - Po meczu moi zawodnicy dzwonili do żon i narzeczonych, by cieszyć się wspólnie ze zwycięstwa.

Wypunktowani
Na boisko wyszło trzech piłkarzy Miedzi, którzy mają zabrzańską przeszłość. To Tomasz Laskowski (wychowanek Górnika), Piotr Madejski i przede wszystkim Andrzej Bledzewski, przez wiele lat "jedynka" w zabrzańskiej bramce.
- Założenia były takie, że miał to być trening piłkarski z przeciwnikiem, aby skutecznie budować wytrzymałość - przyznał po meczu Bogdan Zając, drugi trener Górnika. - Niestety, nie zagraliśmy tak, jakbyśmy sobie tego życzyli. W nocy spadło dużo śniegu i to - w połączeniu z porywistym wiatrem - mocno utrudniało grę. Poza tym boisko było źle przygotowane. Trzeba jednak przyznać, że przeciwnik nas wypunktował - zakończył trener zabrzan. Górnik gola zdobył dopiero w doliczonym czasie. Mariusz Magiera trafił do siatki bezpośrednio z rzutu rożnego. Górnik testował Damiana Nawrocika i Oleksandra Szeweluchina, ukraińskiego obrońcę. Pierwszy z nich przyjechał i szybko wyjechał. Jest więc piątym graczem, który opuścił Dzierżoniów. Ukrainiec zagra jeszcze we wtorkowym meczu z Chrobrym Głogów. Szansa na to, że ktoś jeszcze na zgrupowanie dojedzie jest niewielka, choć skoro zrobiło się w kadrze miejsce, to zastanawiano się w sobotę, czy jednak na ostami mecz kogoś nie zaprosić.

Z życzeniami dla kapitana
Po meczu zespół wraca do Zabrza i przynajmniej kilku piłkarzy będzie miało szansę pójść z życzeniami do Adama Dancha, który w sobotę wziął ślub. Dla Dancha pierwszy tydzień po zmianie stanu cywilnego będzie bardzo ważny także z innego powodu. W najbliższych dniach zapaść ma ostateczna decyzja, kiedy kapitan Górnika - po odejściu Adama Banasia, Danch na dobre przejmie opaskę - może wrócić do treningu. To będzie bardzo istotna wiadomość nie tylko dla samego gracza, ale też trenera Nawałki. Jesienią Danch był najrówniej grającym środkowym defensorem Górnika. W sobotę na tej pozycji zaczęli mecz Michał Pazdan i Błażej Telichowski.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2022 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera]