Do przerwy 0:2...

Lechia w tym sezonie strzeliła jedenaście goli. Cztery z nich Górnikowi.
Górnik wciąż jest w tym roku niepokonany, a w historii nigdy jeszcze nie przegrał na Roosevelta z Lechią Gdańsk. W sobotę wrócił jednak z bardzo dalekiej podróży, bowiem do przerwy przegrywał z Lechią 0:2 i grał piłkę, która nie dawała praktycznie żadnych szans na odrobienie strat. 

Naprawił swój błąd
- Wyglądało to masakrycznie - przyznał Mariusz Magiera, który o swoim występie w defensywie pewnie chciałby jak najszybciej zapomnieć. Zrehabilitował się jednak w ofensywie, bo bez jego dwóch perfekcyjnych asyst Górnik pewnie nie doprowadziłby do wyrównania. Paweł Janas mocno przemeblował skład w porównaniu z poprzednim meczem. Lechia, korzystając ze słabego początku Górnika, bez problemu rozbijała jego nieporadne ataki i wyprowadzała szybkie kontry. W 8. minucie Traore dostał 50-metrowe podanie od Krzysztofa Bąka i poradził sobie z Oleksandrem Szeweluchinem. Po chwili Ivans Lukjanovs odegrał piłkę do Łukasza Surmy i było 0:1. W Górniku jedynie trzech piłkarzy podjęło w pierwszej połowie rękawicę. To Michał Bemben, Paweł Olkowski i Michał Zieliński, który pierwszy raz grał w wyjściowej jedenastce. I to on, po świetnej akcji Olkowskiego, oddał jedyny groźny strzał zabrzan na bramkę. Bembem w jednej akcji trzy razy "wkręcił" w boisko Jakuba Koseckiego, ale nie przełożyło się to na sytuacje bramkowe. Lechia? Przed przerwą powinna strzelić jeszcze dwa gole. Skończyło się na jednym. W 43. minucie Pazdan z Szeweluchinem minęli się na środku boiska z piłką i dwaj gracze Lechii pomknęli na bramkę Łukasza Skorupskiego. Strzalał Grzelczak, Skorupski obronił. Minęła minuta, a defensywa Górnika nie wyciągnęła z tej lekcji żadnej nauki. Błąd Magiery, błąd Pazdana... Gol Traore był formalnością. - Takich błędów w obronie nie pamiętam - mówił w przerwie Stanisław Oślizło, a on na tym zna się, jak mało kto.

Kunszt Nakoulmy
- Jak było w szatni? To tajemnica, ale zdradzę, że gorąco - powiedział Skorupski. Druga połowa trwała 45 sekund, kiedy po centrze Magiery, do siatki "szczupakiem" trafił Szeweluchin. Defensorzy Górnika zaczęli naprawiać swoje wpadki z pierwszej połowy. Górnik dominował, Lechia grała z kontry, a duet Kosecki-Traore siał sporo zamieszania na połowie zabrzan. Takich błędów, jak wcześniej, zabrzanie potrafili jednak już uniknąć. 2:2 powinno być w 72. minucie, ale po koronkowej akcji zabrzan, z kilku metrów nie trafił do siatki Olkowski. Lepszej okazji Górnik już nie stworzył, choć pięć minut później doprowadził do wyrównania.
Jeszcze raz centrował Magiera, a Nakoulma pokazał swój kunszt, bo uderzenie głową z jedenastu metrów, tuż przy słupku było fantastyczne. Warto jeszcze odnotować kapitalny strzał Kwieka z rzutu wolnego i jeszcze lepszą obronę tego strzału przez Wojciecha Pawłowskiego oraz ostatnie 10 minut, kiedy Lechia wcale nie broniła wyniku, tylko dążyła do strzelenia trzeciej bramki. Poziom meczu daleki od ideału, ale dramaturgia meczu? Na pewno nikt w sobotę w Zabrzu się nie nudził.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2022 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera]